Kawy, torty, czekoladki dla położnych

01.06.07, 17:06
Co myślicie o dawaniu tego typu prezentów położnym i pielęgniarką w czasie i
po porodzie? Powiem szczerze, że przy pierwszym nic takiego nie robiłam, ale
teraz ciągle słyszę, że to norma i się zastanawiam. No bo jeżeli to ma
sprawić że ktoś się mną delikatniej - staranniej zajmie to chyba warto, ale
jesli któraś położna uzna to za byle jaką łapówkę i nie daj Bóg się jeszcze
wścieknie. Może macie w tej kwestii doświadczenia. Piszcie dawać czy nie
dawać.
    • patrice7 ABSOLUTNIE NIE I JUZ: :) 01.06.07, 17:07
      • edzia.79 Re: ABSOLUTNIE NIE I JUZ: :) 01.06.07, 17:45
        Ja tez tak uwazam-to jej praca i tyle.
        A jak pomysli ze dalas za slaby prezent?
        Zreszta po porodzie to juz zapozno-chyba ze bys sie chciala odwdzieczyc za dobre traktowanie,ale ja nie umiem dawac takich rzeczy.
        Zreszta w moim szpitalu na izbie przyjec jest kartka ze nic nie przyjmuja.
    • gdynianka_11 Re: Kawy, torty, czekoladki dla położnych 01.06.07, 20:12
      Moim zdaniem jeżeli opieka będzie dobra, to jako formę podziękowania przy
      wypisie można dać jakieś kwiaty lub czekoladki. Zgadzam się, że taka jest praca
      personelu i powinnien być on miły i pomocny, ale poród to także dla nas taki
      szczególny moment i pewnie chce się podziękować osobom, które nam w nim
      towarzyszyły.
      • aurinko Re: Kawy, torty, czekoladki dla położnych 01.06.07, 20:22
        Przed i w trakcie porodu to łapówka, nawet jeśli to tylko kwiaty czy
        czekoladki, więc stanowcze NIE !
        Po porodzie, przy wyjściu ze szpitala (ew. wdzięczny tatuś może póxniej na
        dyżur podjechać) kwiaty czy jakiś drobiazg może być miłą formą podziękowania,
        ale jeśli ma być tylko dlatego, że taka moda, to też jestem przeciwna.
    • lilianak1 Re: Kawy, torty, czekoladki dla położnych 01.06.07, 20:39
      Pytam, bo dla mnie to też było nie etyczne, ale z drugiej strony opieki po
      porodzie to ja nie miałam właściwie żadnej. Jak słyszę, że w tym samym szpitalu
      w którym ja rodziłam, te same położne potrafiły przyjść podmyć krocze po
      szyciu, robić okłady z rywanolu czy donieść czopki przy problemie z
      wypróżnieniem to jestem w szoku. Dla mnie pomimo tego że płaciłam za poród
      rodzinny (tak jak i inne koleżanki bo 5 lat temu u nas były płatne porody),
      były dość szorstkie i tylko te pielęgniarki od noworodków były miłe i pomagały,
      no ale to przy dziecku.
      Wtedy nie miałam pojecia czego mogę wymagać od szpitala, ale prawda jest taka
      że wróciłam do domu z ropiejącymi ranami i babrało mi się to bardzo długo. I
      teraz jak pomyślę że 50 zł wydane na słodycze może mi ułatwić życie po porodzie
      to sama nie wiem co robić.
      Fakt, teraz zamierzam rodzić w innym szpitalu (o ile będę miała czas na dojazd)
      ale może warto mieć coś przygotowanego. Nie wierzę, że w ciągu 5 lat zmieniło
      się ludzkie myślenie. Sama już nie wiem.
      • edzia.79 Re: Kawy, torty, czekoladki dla położnych 01.06.07, 23:04
        lilijanak-i tak kwiatami czy cukierkami mozesz sie odwdzieczyc jak juz urodzisz a to nie bedzie mialo wplywu na zachowanie poloznej przy porodzie.
        gdybys trafila naprawde na super babke to mozna sie jej odwdzieczyc pozniej tak jak pisaly to dziewczyny.
        Ale dawanie slodkosci przed porodem zeby dobrze cie traktowano chyba nie spodoba sie poloznej bo w takim wypadku licza na kase a nie slodycze.

        Moze lepiej wez polozna prywatnie i problem z glowy.
      • malenkie7 Re: Kawy, torty, czekoladki dla położnych 02.06.07, 08:10
        Podczas tej ciazy, do tej pory zaliczylam 4 pobyty w szpitalu, w tym 3 w tym
        samym.
        I przyznaje sie bez bicia, ze podczas wypisywania, na koniec pobytu, kiedy to
        juz zdejmuja wenflon, wreczalam polożnym jakąś bombonierkę. Czekoladki,
        kwiaty... to nie jest lapowka, to wyraz wdzieczności za opiekę i zyczliwość -
        wiem, ze to ich praca, ale zaufajcie mi, ten personel jest naprawde bardzo mily
        i troskliwy. Oddzial jest maly, kameralny, polozne i pielegniarki czesto
        przychodza do pacjentek, pytaja o samopoczucie, rozmawiają - to nie jest normą
        we wszystkich szpitalach.
        Lekarze zagladają rzadziej, ale podczas moich pobytow nawet jesli moj
        prowadzacy nie mial dyzuru, to wpadal i sprawdzal czy wszystko ok.
        Wiec takze zastanawiam sie czy nie odwdzieczyc mu sie w jakis sposob prezentem -
        bo za zadna wizyte, badanie, usg nie dalam złamanego grosza (wszystko na koszt
        NFZ lub mojej tepsianej przychodni...).

        Natomiast na pewno nie dalabym pieniedzy, ani lekarzowi, ani poloznej.
    • musia79 A ja zostałam zmuszona do "dania" :) 03.06.07, 13:33
      Dziwnie to brzmi..ale jest prawdziwe, podczas pierwszego porodu, trafiłam o 3,00
      w nocy na porodówkę z 5 cm rozwarciem, bólami co 10 min..i leżałam tak sobie do
      15,00 (dalej 5cm)tj. 12 godz...położne siedziały w swoim pokoiku, zero
      zainteresowania, na moją prośbę o jakąkolwiek pomoc, kroplówkę czy po prostu
      wytłumaczenie mi, co się dzieje, dlaczego tak długo i dlaczego tak boli (byłam
      totalnym laikiem!) usłyszałam: "no co? rodzi pani - po co kroplówka, młoda
      jesteś - nigdzie ci się nie spieszy" - wówczas mój mąż i moja mama przynieśli
      dwie torby (czekoladki, lody, kawusia)..i nagle okazało się że Panie położne
      jednak mogą wyjść z dyżurki, znalazł się lekarz i kroplówka - urodziłam po 2
      godz. syna, który ważył 4200, był owinięty pępowiną,siny i miał złamany obojczyk.
      "dałam" .. - ale wtedy najważniejsze było to, żeby ktoś się mną zajął,leżenie w
      samotności przez ponad 12 godz. na sali porodowej doprowadziło mnie na skraj
      wytrzymałości fizycznej i psychicznej - i nie myślałam czy to jest etyczne czy
      nie..myślę, że wielu pacjentów naszej służby zdrowie zostało sprowokowanych do
      "dania"
      • edzia.79 Re: A ja zostałam zmuszona do "dania" :) 03.06.07, 15:09
        to obacz o czym to swiadcy i na o te malpy licza.
        rozumiem ze to byl mus ale im nalezy sie dostac w leb a nie dawac slodkosci.
        • agasar79 Re: A ja zostałam zmuszona do "dania" :) 03.06.07, 16:28
          Dziewczyny muszę wam powiedzieć że jak czytam ten wątek jest mi bardzo przykro
          i ryczeć mi się chce, sama jestem pielęgniarką i równie dobrze wszystkie te
          opinie mogą się tyczyć mojej pracy :(((
          U mnie na oddziele nie znam takiej osoby i żadna z nas nie liczy na żadne
          słodkości, ani inne "łapówki" Zdaza się że dostajemy jakieś czekoladki czy kawe
          (osobiście nawet nie piję kawy), ale jako wyraz podziękowania za opiekę, a nie
          za to żebyśmy się kimś lepiej zajęły. Fakt są takie osoby które przychodzą z
          czekoladkami i prawie bezpośrednio mówią że chodzi im o "lepszą opiekę", my
          zawsze mówimy że i bez tego byśmy się tak samo zajęły co innymi. Jesteśmy we
          dwie na dyżurze i jak mamy przyjęcie za przyjęciem robimy tylko to co jest
          najważniejsze (zlecenia, leki itp.), normalnie pot po tyłku spływa, a później
          bywają osoby z pretensjami że przez dłuższy czas nikt do nich nie wchodził, bo
          nie ma kto, jest coraz mniej pielęgniarek, a będzie jeszcze gorzej :(
          Nie powiem jak każdy mam nieraz zły humor i jak ktoś jest dla mnie niemiły też
          umiem się odezwać, ale nawet jak mam nie wiadomo jaki zły nastrój, a ktoś jest
          sympatyczny ja również.
          Fakt jest taki że część położnych jest po prostu rozpieszczona i myślą że im to
          się należy, ja osobiście nie dałabym nic podczas pobytu w szpitalu, ewentualnie
          przy wypisie i tylko wtedy jeżeli bym była dobrze potraktowana, wiem jaka to
          jest ciężka i odpowiedzialna praca.
          Gdyby mnie ktoś żle potraktował i podczas np porodu nic się nie interesował,
          zaraz bym zrobiła awanturę, jak nie ja to napewno mąż, wtedy to się robi
          awanturę również lekarzowi bo to on zleca leki.
          Proszę nie oceniajcie wszystkich równo w każdym zawodzie znajdzie się ktoś
          bez "powołania", lub "wypalony" zawodowo, a dla niektórych osób takie opinie
          mogą być naprawdę przykre :(
          • edzia.79 Re: agasar 03.06.07, 19:03
            Jestem zdania ze praca poloznych i pielegniarek jest taka sama jak innych.
            Ja nie wymagam biegania kolo mnie ,zagadywania mnie podczas porodu czy traktowania jak ksiezniczki bo rozumiem ze ja jestem dla nich kolejna pacjentka a w ciagu dnia odbieraja tysiace porodow.
            Podczas mojego porodu polozna wogole sie nie odzywala;wchodzila robila co ma robic i wychodzila ale ja nie mialam o to do niej pretensji bo jest clowiekiem,moze nie miec humoru badz byc zmeczona.

            No ale w takiej sytuacji jak opisala dziewczyna wczesniej to naprawde krew by mnie zalala i ja napewno nie wpadla bym na pomysl zeby dac jej czekoladki tylko bym zrobila karczemna awanture.

            Oczywiscie zdaje sobie sprawe ze tak jak mowilas to sa tylko wyjatki.
            • ska_kanka Re: agasar 03.06.07, 19:17
              > Jestem zdania ze praca poloznych i pielegniarek jest taka sama jak innych.

              Nie zgadzam sie z tym zdaniem. Uważam, że praca pielegniarek i poloznych jest
              bardzo ciezka, odpowiedzialna, a w dodatku, niestety, niezbyt dobrze płatna.
              Nie wiem Edziu czym sie zajmujesz - ale porownujac moją prace z praca personelu
              medycznego - zawsze bede zdania, ze pracuje on ciezej, wlasnie ze wzgledu na
              odpowiedzialnosc. Oczywiscie, ten zawód to ich wybór, swiadoma decyzja, nikt
              ich do tej pracy nie zmusza. Niemiła polozna czy pielegniarka nie bedzie
              dostawac czekoladek czy kawy - a jezeli personel jest mily, uczynny - nie widze
              powodu zeby karcic ich za przyjecie drobnego wyrazu wdziecznosci. To tak jak
              danie napiwku milemu kelnerowi, dostawcy pizzy, czy monterowi kablowki.
              • edzia.79 Re: agasar 03.06.07, 19:25
                ska_kanka napisała:

                > > Jestem zdania ze praca poloznych i pielegniarek jest taka sama jak innych
                > .
                >
                > Nie zgadzam sie z tym zdaniem. Uważam, że praca pielegniarek i poloznych jest
                > bardzo ciezka, odpowiedzialna, a w dodatku, niestety, niezbyt dobrze płatna.
                > Nie wiem Edziu czym sie zajmujesz - ale porownujac moją prace z praca personelu
                >
                > medycznego - zawsze bede zdania, ze pracuje on ciezej, wlasnie ze wzgledu na
                > odpowiedzialnosc. Oczywiscie, ten zawód to ich wybór, swiadoma decyzja, nikt
                > ich do tej pracy nie zmusza. Niemiła polozna czy pielegniarka nie bedzie
                > dostawac czekoladek czy kawy - a jezeli personel jest mily, uczynny - nie widze
                >
                > powodu zeby karcic ich za przyjecie drobnego wyrazu wdziecznosci. To tak jak
                > danie napiwku milemu kelnerowi, dostawcy pizzy, czy monterowi kablowki.
                >
                >Piszac ze ich praca jest taka sama jak innych milam na mysli ze nie nalezy wymagac od poloznej skakania wokol pacjentki badz przymilania sie do niej bo polozna ma prawo byc zmeczona,zle sie czuc badz nie miec humoru.
                Dlatego nie nalezy wymagac od niej specjalnego podejscia do pacjentki.Ma robic to co do niej nalezy i pomagac rodzacej jak najpredzej urodzic.
                Dlatego zawsze dziwia mnie dziewczyny ktore wymagaja od poloznych specjalnego traktowania.Dla nas porod jest niezwyklym przezyciem,dla poloznej jestesmy kolejnymi rodzacymi.
                Chyba zle mnie zrozumialas albo niejasno sie wypowiedzialam :)

                Dalej uwazam tak samo jak ty :)
                • musia79 Re: agasar 03.06.07, 20:25
                  Zgadzam się z Wami dziewczyny, nie należy wymagać specjalnego traktowania...ale
                  - ludzie są różni, trafiamy na "humory" takich Pań Położnych i ja to rozumiem,
                  bo każdy może mieć gorszy lub lepszy dzień ..lecz niestety jesteśmy na nie
                  skazane,podczas porodu. Kobiety które rodzą pierwszy raz są zdezorientowane i
                  wystraszone - i dla mnie jest to zupełnie zrozumiałe! Ja nie wymagałam, żeby te
                  Panie ze mną siedziały i gładziły po ręku ale liczyłam na jakąkolwiek
                  informację -a udzielenie mi jej było ich obowiązek, a nie dobrą wolą czy
                  uprzejmością. Mieszkam w niewielkim mieście, tu nie ma wyboru szpitala -
                  niektórzy lekarze i reszta personelu są rzeczywiście "rozpieszczeni" i wtedy
                  chyba na takie Panie trafiłam, ale są też osoby naprawdę wspaniałe i serdeczne -
                  takie spotkałam na o.dziecięcym. Pomocne i mimo niskich płac i ciężkich
                  obowiązków spełniają swoją misję z radością. Nie dziękowałam im słodyczami itd.
                  ale słowem "dziękuję" i widziałam, że m.innymi p.dr.pediatrze to wystarczyło.
                  • edzia.79 Re: musia 04.06.07, 07:49
                    No widzisz musia najgorsze jest chyba to ze na takie zachowanie pozwalaja sobie pracownicy szpitali z malych miejscowosci gdzie nie masz duzego wyboru gdzie rodzi.
                    Mysle ze w wielkim miescie taka sytuacja nie miala by miejsca bo szpitale walcza w rankingach.

                    Napewnio teraz twoj porod bedzie NORMALNY :)
                    • lilianak1 Re: musia 04.06.07, 09:27
                      Chyba święte słowa napisałaś, bynajmniej sprawdzają się w mojej sytuacji gdzie
                      jest jeden szpital w mieście. I niestety możliwe, że dodatkowo do torby
                      zapakuję jednak jakąś kawę itp, choć gryzie się to z moimi przekonaniami, bo
                      przecież takim zachowaniem daję przyzwolenie na "łapówkarstwo". Ale z drugiej
                      strony jeśli ma to pomóc i mi i rodzącemu się dziecku, to mam gdzieś zasady.
                      Przy długich porodach może dojść do niedotlenienia dziecka, jeśli 50zł wydane
                      na czekoladki może temu zapobiec to warto to zrobić.
                      A co do sumienia to wszystko można sobie odpowiednio przetłumaczyć:
                      bo czym innym jest opłacanie tzw swojej położnej, czy lekarza, albo chodzenie
                      prywatnie do lekarza który pracuje w szpitalu w którym zamierzamy rodzić.
                      Nie piszcie że dzięki takim jak ja mamy to co mamy w szpitalach (i nie tylko) i
                      że za nic w świecie nie dały byście łapówki, bo w momencie jeśli chodzi o
                      zdrowie a czasem nawet i życie człowiek jest zdolny do każdego upodlenia. A
                      skoro w najbliższym mi szpitalu wystarczającą łapówką są słodycze to tylko
                      lepiej dla mnie (lepiej bo taniej:)).
                      A szczerze to mam głęboką nadzieję, że uda mi się dojechać do porodu do dużego
                      miasta i tam nie będę musiała przeżywać stresów z łakociami.
                      A i zaznaczam, że piszę tylko o znanym mi szpitalu, nie krytykuję wszystkich
                      położnych i pielęgniarek, bo wiem że są i takie z powołania.
                      • andzia84 Re: musia 04.06.07, 14:53
                        ja i tak będe miała opłaconą położną, bo w Warszawie ciężko dostać się do
                        szpitala więc uważam że dodatkowe prezenty za zbędne
                        Plamka
Pełna wersja