Kąśliwa rodząca

20.06.07, 12:27
Słuchajcie jeszcze jedno mam pytanie, jak zachowujecie się podczas bóli?
Wstyd się przyznać, ale ja podczas porodu w skurczach byłam strasznie
kąśliwa, naprawdę nieprzyjemna, do szału doprowadzały mnie nawet troskliwe
pytania położnej, nie wspomnę o mężu.
Teraz zauważam, że robię dokładnie to samo - WARCZĘ. Zła jestem sama na
siebie, bo co ten mój biedny mąż winien, że mnie boli. Napady bólowe mam dość
często, więc nie jest to dla mnie nowość (taki ból), a mimo to nie mogę się
powstrzymać od kąśliwych słówek i czepiania się w stylu "pomóż mi! ale nie
dotykaj mnie!". Wstyd mi za samą siebie. Macie jakieś sprawdzone sposoby
relaksu w takich sytuacjach?
    • lee_a Re: Kąśliwa rodząca 20.06.07, 12:31
      hehehe... ty jestes kąśliwa tylko w słowach a moja koleżanka ugryzła lekarza
      jak kazał jej ostatni raz sie zmusic i przec. Na swoje nieszczescie trzymal
      reke za blisko jej twarzy no i porządnie mu sie dostało... ale opłacilo sie, to
      faktycznie bylo ostatni raz i mała się urodziła ;)
      • lilianak1 Re: Kąśliwa rodząca 20.06.07, 12:44
        Do rękoczynów i zęboczynów się faktycznie nie posuwam :) chociaż kto wie co się
        wydarzy. Ale szczerze to serio mi głupio, nie mogę się pohamować w swojej
        wredności.
    • a090707 Re: Kąśliwa rodząca 20.06.07, 12:48
      az sie usmiechnelam, bo ja tez podobno warcze jak cos jest nie po mojej mysli,
      zobaczymy jak bedzie przy porodzie
    • mareszka Re: Kąśliwa rodząca 20.06.07, 13:40
      Wiele źródeł opisuje zjawisko „siódmego centymetra”. Przy takim rozwarciu
      najczęściej wystrzał ogromnej ilości adrenaliny (żeby wspomóc rodzącą „na
      finiszu”). Przez to wszystko nam się w środku gotuje i teraz w zależności od
      temperamentu rodząca ucieka albo walczy. Ucieka w sensie dosłownym: odwraca się
      i wychodzi z oddziału, albo walczy ze wszystkimi ubliżając najczęściej
      mężczyznom. Personel szpitalny zazwyczaj dobrze świadom zjawiska mówi tylko „7
      cm” – wiadomo nie takie rzeczy widzieli. W szkole rodzenia proszono tatusiów,
      żeby się przygotowali, że zostaną zezwani (bardzo często też w publikę lecą
      tajemnice alkowy i przyrzeczenia, ze już nigdy więcej ani dzieci ani seksu). Na
      tę chwilę mają sobie przygotować bardzo dużo miłości i czułości. My, rodzące
      wybuchającą wściekłość możemy traktować jako sygnał, że to już zaraz koniec.
      Może to komuś coś pomoże ;)
      I jeszcze jedno: położna radziła mi, żeby przed udaniem się na porodówkę
      króciutko obciąć paznokcie „mąż to doceni” :D, a i same kobitki zaciskając
      pięści ranią sobie dłonie.
      • aurinko Re: Kąśliwa rodząca 20.06.07, 14:36
        Oj ja się chyba wyżyje na moim facecie za wszystkie czasy :-))))))
        A tak na serio, to w sytuacjach stresującyh po prostu ryczę ale mam nadzieję,
        że tym razem rozpłacze się tylko ze wzruszenia, a w trakcie porodu nic mnie nie
        będzie wkurzało.
      • lilianak1 Re: Kąśliwa rodząca 20.06.07, 16:09
        Ja nie na 7 cm tylko w każdym skurczu warczę na ludzi, nie wyzywam, ale
        odpowiadam przez zaciśnięte zęby i takim tonem jak bym miała kogoś - każdego w
        pobliżu mnie zabić.
        Głupie to uczucie, zazwyczaj nie puszczają mi nerwy.
        Całe szczęście że nie fukam na 5-cio letniego synka. Też mnie drażni ale to
        jedyna osoba przy której się hamuję.
    • asia19813 Re: Kąśliwa rodząca 20.06.07, 16:03
      jak napewno dam mężowi popalić... ostatnio miałam problem z zaparcie, a on mi
      głowę zawracał, ja próbuję się skupić, a on mi gada normalnie myślałam że go
      zabiję ;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja