połóg i pierwsze refleksje z nim związane

05.07.07, 12:23
mój mały skarb słodko śpi, a starsza córa poszła z babcią na spacer w
deszczu. A ja tak sobie myślę, jak to jeszcze niedawno narzekałam na wielki
brzuch i takie tam. A tymczasem prawdziwe schody rozpoczęły się w 3 dobie po
porodzie, kiedy wyszłam ze szpitala, leki przeciwbólowe przestały działać,
dostałam nawału pokarmu, córeczka mocno przeżywała pojawienie się kogoś
kto "odebrał" jej wyłączność na mamę, mąż już drugiego dnia musiał wrócić do
pracy, a ja zostałam z teściową...
Czwarta doba okazała się najgorsza: ból kurczącej się macicy, popękanego
krocza, hemoroidy, pękające piersi, laktator, problemy z przystawieniem
małego (komentarz mamy: no bo jak on ma chwycić taką cyckę większą od jego
głowy - mamy "potrafią pocieszyć i dodać otuchy), masaże, zero czasu dla córy
(=wyrzuty sumienia), niewyspanie, odwiedziny gości (ktorzy taktownie
siedzieli do 11 w nocy, aż ich przeprosiłam i wyszłam), żal do męża za jego
nieobecność przy mnie non-stop, mega płacz połączony z histerią, i potem?
spokój, przespałam się, odetchnęłam i wróciła wiara we własne siły i
możliwości.
Dziś leże i jestem szcześliwa. Wiem, że jutro może być tylko lepiej. Ból
powoli ustępuje, już nie biorę tylu prochów, jutro zdejmą mi szwy, laktacja
powoli się normuje, przeprowadziłam z mężem poważną rozmowę przepraszając za
moje hormony i zapewniając o swojej miłości. Staram się dużo odpoczywać, by
mieć siły do dalszej walki.
Tak sobie myślę o tych mamach, które jeszcze czekają na swoje maleństwa.
Macie dobry czas, by jak najlepiej przygotować sie nie tyle do porodu, ile do
wszystkiego co bedzie potem. Przy porodzie będą osoby, które Was przez niego
poprowadzą. Potem zostaniecie sameCzytajcie, pytajcie, a unikniecie
niepotrzebnego czasem stresu i bólu. Jeśli chcecie karmić naturalnie,
poczytajcie o tym (a nie jak ja przy I dziecku zdałam się na żywioł i
popełniłam mnóstwo błędów, np. poddałam się mega bolesnemu masażowi piersi
przy nawale, a potem dowiedziałam się że to tylko mogło zaszkodzić). W szkole
rodzenia kupiłam świetną książkę :Warto karmić piersią. Jest tam dużo
praktycznych wskazówek.
Generalnie warto dużo czytać o połogu, pielęgnacji noworodków, wiedzieć ze
istnieje coś takiego jak huśtawki nastrojów (u mnie duuuuzo wieksze niz w
ciazy), itp. Choć przy drugim dziecku jest łatwiej: nie stresuje mnie kąpiel,
kolor i częstość kup, pępuszek, przewijanie (choc na początku mąż przewijał
małego bo ja się bałam ze uszkodzę mu "interes" i nie dotykałam.
Radzę dla tych, których będą zdane na siebie przygotować i pomrozić różne
posłki i dobrze zaopatrzyc lodówkę, po porodzie będzie Wam dużo lżej, bo
odpadnie gotowanie i zakupy. A jesc cos trzeba.
Zadbajcie o to by miejsce w którym bedziecie karmić było miłe (ja w dniu
porodu kupilam jeszcze duży piękny obraz do sypialni, zawiesiłam lampkę,
itp). Mam zawsze pod ręką coś do czytania, bo karmienie trwa czasem naprawdę
długo.
Chyba się rozpisałam... Nie chcę moralizować, choć może to tak brzmi, ale
warto - naprawdę warto te ostatnie dni ciąży poświęcić na różne przyjemności,
bycie z mężem, dzieckiem, warto cieszyć się i nabierać sił, by móc stawić
czoło jutrzejszym pięknym, ale trudnym dniom...
    • monikaj21 Re: połóg i pierwsze refleksje z nim związane 05.07.07, 12:45
      Ja jeszcze czekam, ale podpisuję się pod każdym słowem - po pierwszym porodzie
      wiem, że to co mnie spotyka nieprzyjemnego w ciąży to nic w porównaniu do tego
      co potem. A wtedy nie miałam starszego dziecka, nie wiem jak będzie teraz...
      Od kilku dni cieszę się każdą chwilą, minutą, kiedy jeszcze nie czuję się
      wrakiem człowieka z którego ociekajacego potem, mlekiem i krwią. Połogu boję
      się bardzo ale mam nadzieję, że zacisnę zęby i jakoś przetrzymam a potem już
      będzie tylko lepiej :)
    • nieviasta77 Re: połóg i pierwsze refleksje z nim związane 05.07.07, 12:48
      Dzielna z Ciebie kobieta, jestem pod wrazeniem ... :))))))))))))))))
    • ridibunda Re: połóg i pierwsze refleksje z nim związane 05.07.07, 12:54
      Dzięki za ten post, choć szczerze mowiąc trochę mnie wystraszyłyście....
      • burda3 Re: połóg i pierwsze refleksje z nim związane 05.07.07, 12:59
        Makikii opisuje samo życie- ja jeszcze przed "tym" wszystkim - ale trzeba
        zdac sobie sprawę,ze nie będzie rózówo - a mimo wszystko WARTO przez to
        przejsć bo Nowe życie to wielki cud/
        Mam nadzieje,ze i ja odnajdę sie w nowej roli i przezwycięże trudności, które
        na pewno przyjdą. A potem będzie juz tylko lepiej ....
    • magda7717 Re: połóg i pierwsze refleksje z nim związane 05.07.07, 14:23
      hmm makikii duzo w tym tego co ja przezylam...
      dla mnie porod byl przezyciem pierwszym ciezkim ale do zniesienia
      ale masz racje jak wrocilam do domu to balam sie oddac stolec tak tak hemoroidy
      bolaly od naprezenia , balam sie isc sikac , bo pieklo krocze... tantum rosa
      nie pomagalo, masc ze szpitala nie wiadomo na co byla ;-) na nic nie pomagala
      a jeszcze kartony po przeprowadzce staly... maz nie wiedzial gdzie ma bielizne
      i zylismy niby w nowym pieknym domu a szlag trafial bo wsz zawalone nie
      rozpakowanymi kartonami.. moja tesciowa i siostra meza ( Ci sa na miejscu) nie
      wpadla by cos pomoc.. bo po co ( nienawidze jej ::D:D)
      fakt krocze i szwy mnie tak bolaly ,ze ryczalam wieczorami, bo zamiast lezec i
      odpoczywac cholera rozpakowywalam kartony a maz.. pracowal niesttey .
      pranie na okraglo, prasowanie itd..
      ale mala mi wszystko wynagradzala- spala po 3 h jadla i bylo ok;-)
      wiec kochane forumki nie jest idealnie i trzeba sie z tym liczyc,ale jak sie
      patrzy na kochana buzie dziecka too ehhh wsz mija.
      po 2 tyg moją Małą boli brzucho i martwie sie jak cholera, to nie kolki ale
      bolesci jakies takies. ciezko pomoc , wiec poplakalam sobie wczoraj z niemocy a
      co
      i Ci cholerni Goscie sa codziennie, dzwonia jak opetani Jezu przylaza przed 19
      albo po 20 dla nas 19-20 godzina dla dziecka kapanie... wiec odczekuja te
      godzine i dawaj siedza do 24... qrw... jego mac;-) nie wpadna na to ,ze
      mialabym ochote po prostu pobyc ze swoim dzieckim mezem sami..
      ehhh
      ale ale
      na popekane brodawy- bepanten smarowalam ile wlezie , bolalo- kupilam nawet
      takie silikonowe nakladki- ponoc pomagaja, ja przetrwalam i dalam rade. tez
      dacie
      a i kupilam mleko NAN a co i butelke i pewnej nocy nie majac pokarmu zlazlam na
      dol zrobilam mleko, maz nakarmil i cala trojka po 3 godzinach kwekania malej
      zasnelismy spokojni snem sprawiedliwego.
      na krocze- panthenol w piance - przynosi ulge.potem alantan plus i na gojenie
      rany solcoserol krem i juz 3 tyg po mniej boli a nawet wcale;-)
      dacie rade ze wszystkim.ale fakt przychodzi.. takie zmeczenie,zal i wszystko
      jest nie tak jakbysmy chcialy...
      powodzonka.
    • magda7717 Re: połóg i pierwsze refleksje z nim związane 05.07.07, 14:23
      hmm makikii duzo w tym tego co ja przezylam...
      dla mnie porod byl przezyciem pierwszym ciezkim ale do zniesienia
      ale masz racje jak wrocilam do domu to balam sie oddac stolec tak tak hemoroidy
      bolaly od naprezenia , balam sie isc sikac , bo pieklo krocze... tantum rosa
      nie pomagalo, masc ze szpitala nie wiadomo na co byla ;-) na nic nie pomagala
      a jeszcze kartony po przeprowadzce staly... maz nie wiedzial gdzie ma bielizne
      i zylismy niby w nowym pieknym domu a szlag trafial bo wsz zawalone nie
      rozpakowanymi kartonami.. moja tesciowa i siostra meza ( Ci sa na miejscu) nie
      wpadla by cos pomoc.. bo po co ( nienawidze jej ::D:D)
      fakt krocze i szwy mnie tak bolaly ,ze ryczalam wieczorami, bo zamiast lezec i
      odpoczywac cholera rozpakowywalam kartony a maz.. pracowal niesttey .
      pranie na okraglo, prasowanie itd..
      ale mala mi wszystko wynagradzala- spala po 3 h jadla i bylo ok;-)
      wiec kochane forumki nie jest idealnie i trzeba sie z tym liczyc,ale jak sie
      patrzy na kochana buzie dziecka too ehhh wsz mija.
      po 2 tyg moją Małą boli brzucho i martwie sie jak cholera, to nie kolki ale
      bolesci jakies takies. ciezko pomoc , wiec poplakalam sobie wczoraj z niemocy a
      co
      i Ci cholerni Goscie sa codziennie, dzwonia jak opetani Jezu przylaza przed 19
      albo po 20 dla nas 19-20 godzina dla dziecka kapanie... wiec odczekuja te
      godzine i dawaj siedza do 24... qrw... jego mac;-) nie wpadna na to ,ze
      mialabym ochote po prostu pobyc ze swoim dzieckim mezem sami..
      ehhh
      ale ale
      na popekane brodawy- bepanten smarowalam ile wlezie , bolalo- kupilam nawet
      takie silikonowe nakladki- ponoc pomagaja, ja przetrwalam i dalam rade. tez
      dacie
      a i kupilam mleko NAN a co i butelke i pewnej nocy nie majac pokarmu zlazlam na
      dol zrobilam mleko, maz nakarmil i cala trojka po 3 godzinach kwekania malej
      zasnelismy spokojni snem sprawiedliwego.
      na krocze- panthenol w piance - przynosi ulge.potem alantan plus i na gojenie
      rany solcoserol krem i juz 3 tyg po mniej boli a nawet wcale;-)
      dacie rade ze wszystkim.ale fakt przychodzi.. takie zmeczenie,zal i wszystko
      jest nie tak jakbysmy chcialy...
      powodzonka.
      • monikaj21 Re: połóg i pierwsze refleksje z nim związane 05.07.07, 14:44
        Magda,
        dawkuj tych gości skoro jesteś zmęczona - jak zadzwonią to po prostu wyznacz im
        jakiś termin za kilka dni. Chyba nie muszą Was odwiedzać codziennie. Bo ty
        kobieto ze zmęczenia padniesz!
    • joaska_29 Re: połóg i pierwsze refleksje z nim związane 05.07.07, 14:43
      Cały poród, połóg i wszystkie przypadłości przede mną (już nie mogę się
      doczekać narodzin Oli), ale chciałam dodać swój komentarz apropos gości -
      przynajmniej jak ja to sobie wyobrażam:
      zapowiedziałam już wszystkim wszem i wobec, że przez pierwszy miesiąc po
      porodzie nie chcę nikogo widzieć i gościć u siebie za wyjątkiem rodziców,
      teściów i rodzeństwa - którzy jak już będę to będą musieli sami się obsługiwać.
      Ja muszę sama "zapoznać" się z nowym człowieczkiem, nauczyć się jego, dojść do
      siebie, odpocząć po porodzie i takie tam. Inaczej sobie tego nie wyobrażam.
      Jestem bezpośrednia i jeśli trzeba będzie powiem wprost nachalnym gościom, że
      bardzo proszę, ale pod koniec sierpnia.
      Co będzie, zobaczymy, ale nie dam się!
      • zorkaa Re: połóg i pierwsze refleksje z nim związane 05.07.07, 14:56
        ja podobnie jak joasia nie wyobrażam sobie gości w pierwszym miesiącu. tylko że
        ja nawet teściowej nie chcę widziec;) mamie zapowiedziałam, że jak będę
        potrezbowała jej pomocy to dam znac. chcę na początku byc tylko z mężem i
        maleństwem, a ponieważ zarówno moja rodzina jak i męża mieszka daleko, to takie
        odwiedziny nie trwały by parę godzin ale dni, a to mi się nie uśmiecha.
        ostatnio koleżanka zabiła mnie pytaniem, czy mogą odwiedzic mnie w szpitalu.
        eh, ludzie są dziwni i czasem najzwyczajniej w świecie nie mają taktu... na
        szczęście jestem asertywna i umiem "spuszczac ludzi ze schodów" :)
        pozdrawiam
        • monikaj21 Re: połóg i pierwsze refleksje z nim związane 05.07.07, 15:10
          Nie, ludzie nie są dziwni tylko różni - ja nie wyobrażam sobie siedzenia przez
          miesiąc z dzieckiem i mężem w domu. Chyba bym z balkonu wyskoczyła - wizyty
          przyjaciół po porodzie były tym co pozwalało mi na chwilę wrócić do
          normalności - dostawałam fioła od powtarzania w kółko tych samych czynności.
          Oczywiscie wszystko w granicach naszych potrzeb - czyli to tak naprawdę my
          decydujemy kiedy i kogo chcemy przyjmować.
          Dla mnie z tymi odwiedzinami jest jeszcze inna kwestia - dla mnie bardzo ważne
          jest to że moje dziecko jest częścią jakiejś większej rodziny i chcę żeby tak
          było od początku - byłoby mi przykro gdyby nasi rodzice i rodzeństwo nie
          chcieli go poznać i pokochać jak najwcześńiej.
          • agusiajasia Re: połóg i pierwsze refleksje z nim związane 05.07.07, 15:54
            Właśnie jest to koszmar, którego obawiam się najabardziej. Poród nie jest mi
            straszny i nawet moge jeszce trochę pochodzić z tym brzucholcem, jak juz muszę,
            ale POŁÓG!
            Po moim pierwszym dziecku pamiętam łzy, łzy i jeszcze raz łzy :)
            Ach, te hormony. Dają człowiekowi popalić. POdpisuje się pod wszystkim, co
            pisały moje poprzedniczki. Chociaż co do tych gości to powiem wam, że nawet
            cieszyłam się, jak przychodzili. Zawsze to jakaś odskocznia była :)
Pełna wersja