ajila32
20.08.07, 15:02
Może jestem wyrodną matką ale mam problem pt. "Dzidzia chce na ręce -
jak nie dać się sterroryzować". Była u mnie siostra przez 2 tyg i
na najmniejsze kwilenie mojej córci reagowała tak, że brała na ręce
no i się niestety dziecko teraz cały czas domaga. Nauczyła też
zasypiania przy bujaniu i mam problem - w sumie nauczyłam zasypiać
na noc w miarę samodzielnie (pomagam sobie smoczkiem), ale w ciągu
dnia nie chce spać. Wynajmujemy z mężem pokój więc nie mogę malej
zapewnić komfortowej ciszy, a jak mnie widzi to jej sen przechodzi..
Baldachim zamontować przy łóżeczku? przecież nie będę spędzała
połowy dnia w małej kuchni.
I jak zorganizować czas dziecku żeby nie wołało mnie co 5 min?
Nie myślcie że jestem wygodna, ale czasem nie mam chwili nawet na to
żeby zjeść a ssanie w żołądku odbiera mi cierpliwość do dziecka i
biegam jak poparzona - zagadać dzidzię, mycie włosów, zabawić
dzidzię - suszenie włosów cz1., potem bawienie, suszenie cz.2 ( i
tak kilka razy), bawienie, wstawiam wodę na herbatę, bawienie, kroję
kromkę chlea, a zjeść i wypić mam czas dopiero jak mała je.. i
często zbieram z niej okruchy chleba. Ręce opadają.
Czy można uczyć dziecka smoczka i wymagać żeby się gapiło w jeden
punkt albo zabawkę przez godzinę, tak żebym mogła chociaż chwilę
mieć dla siebie? Zwariuję niedługo.. Tym bardziej że jestem samiuśka
11 godzin dziennie bo mąż w pracy, a rodzina na drugim końcu Polski
czy metoda pozostawiania na coraz dłużej płaczącego malucha - aż
skapituluje i "nauczy się cierpliwości" (serce się kraje) jest do
zastosowania u 8 tygodniowej istotki?
A może nosić i bujać i paść na twarz z wycieńczenia dnia pewnwgo ale
czekać cierpliwie aż zacznie łapać w rączkę zabawki i jakoś się już
samo bawić?
HELP
Pisane w kilku częsciach..
Znowu dostałam wezwanie..