pocholita
03.10.07, 20:03
Moja zdolna sąsiadka dwa dni temu wyjechała na mnie z pyskiem, że
moje dzieci non stop płaczą, że ją budzą i że co ze mnie za matka że
sobie z dwójką nie daję rady.
Zagroziła, że powiadomi odpowiednie służby i dziś odwiedziła mnie
pomoc społeczna.
Dwie panie, jedna z poradni dziecięcej a druga z MOPSu. Na szczęście
ta z poradni od razu mnie skojarzyła i naszą rozmowę na temat kolek
małego. Pożaliłam się też na ataki zazdrości mojej niespełna
dwulatki. Pani z MOPSu zaproponowała bezpłatną pomoc psychologa
gdybym nie mogła sobie dac z nią rady.
Generalnie było bardzo miło ale i tak złapałam mega doła no i muszę
się jutro stawic z małym na kontrolę u lekarza.