dagi.ww
03.10.07, 23:09
Myślałam, że będę potrafiła jakoś o tym nie myśleć i to olać, ale
nie mogę... Niby mój tatuś chciał mi wytłumaczyć, dlaczego zostawił
mamę po 27 latach małżeństwa dla jej przyjaciółki (jak w telenoweli
brazylijskiej!) i do tego złożył pozew o rozwód z orzeczeniem o jej
winie!, ale nie zdążył, bo od rozwodu w maju nie mam pojęcia, gdzie
mieszka, co robi, z kim to akurat wiem... Nie mam do niego żadnego
nr tel, nie wiem nic. Wiedział, że mam termin porodu na koniec
lipca, to jego pierwsza wnuczka (moja starsza siostra nie ma jeszcze
dzieci) i ma to gdzieś. Już mam dosyć pytań mojej teściowej, czy się
odezwał, bo to już 3 miesiące minęły i takie tam. Boli mnie to, jak
bardzo skrzywdził mamę, jak strasznie okłamał nas wszystkich (a
miałam z nim w miarę dobry kontakt, choć jest cholernie trudnym
człowiekiem), ale najbardziej boli, że nie chce poznać wnuczki -
swojej pierwszej i jedynej! Mam już dość, bo mimo, że nie chcę o tym
myśleć, to śni mi się prawie codziennie z małą na rękach... A jak
patrzę na teścia, z jaką radością i zaangażowaniem się bawi z Wiki,
to masakra. Ostatnio na weselu kumpla przy piosence "Cudownych
rodziców mam" musiałm wyjść z sali, bo łzy mi same leciały. Wszyscy
mi mówią "nie przejmuj się!", ale nie da się, bo to mój ojciec! Od
kiedy jestem matką nie mogę pojąć, jak można tak świadomie sprawiać
dzieciom ból??? Sorki za to użalanie się, ale musiałam to w końcu
napisać, bo z mamą nie chcę o tym gadać, żeby jej nie było przykro,
bo ona za wszystko czuje się odpowiedzialna, a mój za granicą. Tylko
psytulcie...