Smuteczki....

04.10.07, 11:32
Takie smuteczki od rana mnie nachodzą. Trzymam w ramionach mojego
Synka i codziennie kocham go bardziej. Nie wyobrażam sobie go
stracić.
Wczoraj w zamachu bombowym w Iraku, zginąl brat mojej przyjaciółki,
oficer BOR-u Bartosz. Młody 29 letni mezczyzna, zostawił żone i
malutkie dziecko, Zostawił siostrę i Matke, która z rozpaczy chciała
odebrać sobie wczoraj życie...Strata dziecka ponoć jest okropna- oby
nam nigdy nie przyszło się z nią zmierzyć...
pieprzona woja- ja nigdy nie przeklinam...
    • lucy_cu Re: Smuteczki.... 04.10.07, 11:37
      Rany :-(
      Nic tu mądrego nie napiszę. Smutne to strasznie.
    • zorkaa Re: Smuteczki.... 04.10.07, 11:42
      gdzieś u kogoś widziałam w sygnaturce takie zdanie: gdyby kobiety
      były generałami to by nie było wojen. żadna matka nie wysłała by
      czyjegoś syna na wojnę.
      badzo współczuję rodzinie:(
    • domatorka.amatorka Re: Smuteczki.... 04.10.07, 11:53
      [*]
      myślę,że cokolwiek,by nie powiedzieć będzie to zbyteczne. w życiu nie ma nic
      bardziej strasznego niż strata dziecka:((
    • burda3 Re: Smuteczki.... 04.10.07, 11:54
      To się wydaje takie odległe i nierzeczywiste- jakis Irak, wojna- a
      tam gina "nasi"chlopcy/
      wiem,ze to ich praca, czesto pasja i powołanie/czasem są wysyłani z
      rozkazu- ale to nie zmienia faktu,ze jest to okropieństwo i gra
      toczy się o prawdziwe życie.
      \Czy za 20 lat, kiedy nasze dzieci będą dorosłe cos się na Swiecie
      zmieni...? chyba podążamy w niewlasciwą strone, niestety/
    • mynia0 Re: Smuteczki.... 04.10.07, 12:41
      (*)

      to takie smutne... ja wielrkotnie patrząc na moje dziewczynki
      zastanawiam się, na jaki świat je wydałam i co je w życiu czeka...

      pozostaje tylko ufać Opatrzności...
    • kamamama2 Re: Smuteczki.... 04.10.07, 15:47
      To straszne, że matka musi pochować dziecko. Niewyobrażlny ból.
      Szczerze współczuję.
      Nie wiem co jeszcze można napisać
    • shemreolin Re: Smuteczki.... 04.10.07, 19:25
      4 lata temu zmarła moja przyjaciółka. Widziałam rozpacz jej rodziców, ale
      dopiero gdy sama zostałam mamą zaczełam rozumieć jak ogormny to musiał byc dla
      nich ból. Oskar jest z nami dopiero od 3 miesiecy, a ja nie wiem czy mogłabym
      dalej żyć, gdyby mu sie cos stało. A co dopiero odchować dziecko, widzieć jak
      juz zaczyna wkraczac w dorosłe życie (Gosia miała 21 lat) i wtedy musieć
      pogodzić się z jego śmiercią.

      Tak samo zastanawiam sie co czeka moje dziecko. Będe sie bała, ż ego pobiją, że
      ktos go skrzywdzi, że trafi na złych ludzi. Przecież nie będę mogła go chronic
      cały czas, bo to jest drugi człowiek i będzie musiał stawic czoło rzeczywistości
      w której żyje... tylko jak to sie tak da wypuscic małego z gniazda i nie osiwieć
      ze strachu, że mu sie cos stanie? :/
    • agatka_1979 Re: Smuteczki.... 04.10.07, 20:45
      ..smutno..
Inne wątki na temat:
Pełna wersja