dobry - niedobry maz

05.10.07, 09:21
wczoraj wyslaalm mojego, na zakupy, jak wrocila to sie troche
wkurzylam, raz zajelo mu to ponad 2 godziny, ja nie wiem co on w tym
sklepie robil, dwa nie kupil wszystkiego, trzy kupil cholerne
batoniki, a ja staram sie nie jesc slodyczy, i nie kupuje takich
przyjemnosci. ale jak juz je kupil to trzeba je zjesc, ... wkurzyl
mnie tym bo wie ze nie chce jesc slodyczy... ale nie on lubi mnie
kusic... brrr
    • kamyczek80 Re: dobry - niedobry maz 05.10.07, 09:30
      hmm jak bym slyszała o swoim mężu :). mój mąż przejął zakupy
      marketowe jak byłam w ciąży. włóczył się z kartką po sklepie z dwie -
      trzy godziny a ja w domu dostawałam szału. teraz jak urodził isę
      Mikołaj, ja przejełam ten obowiązek, traktując go jako przyjemność.
      po pierwsze ucieczka z domu, po drugie ucieczka do sklepu (zawsze
      coś dla siebie można kupić), po trzecie nieoglądanie po calym dniu
      mojego synka - czyli jak wracam pałam do niego jeszcze większą
      miłością:). mi zakupy zajmują max 1,5 godz, ale to tylko jak są
      kolejki. a co do słodyczy, to już nie jem dwa tygodnie, a mój mąż
      potrafi mi przynieść paczkę ciastek, bo chce mi zrobić przyjemność -
      a wychodzi z tego awantura :)
      • a.hysa ach ci faceci:)))) 05.10.07, 09:37
    • dmgr Re: dobry - niedobry maz 05.10.07, 10:41
      Ja dzisiaj też na mojego narzekam, a co do zakupów, to tragedia, ja nie jem
      słodkiego bo nie lubię ale czasem... teraz jestem na diecie bezmlecznej więc
      wiadomo i tak wszystko odpada a mąż czasem kupi właśnie tonę słodyczy
      (oczywiście się odchudza bo waży 105 kg) no i z tekstem, że przecież coś tam na
      pewno mogę i zjada wszystko sam (no czasem z córką) no i niby mi robi
      przyjemnośc tym.
Pełna wersja