ingapol
17.10.07, 11:55
aż mi się płakać ze szczęścia chce jak sobie wszystko przypominam :-)
w nocy z 16/17 równo o północy zaczęły odchodzić mi wody, poszłam pod prysznic
i tak sobie myślałam czy wytrzymam żeby mamę po 4 rano zawieźć do pracy :) ale
lało się ze mnie litrami więc zaczęłam budzić męża ( on z tych co bomba w nocy
może tylko obudzić), budziłam go chyba ok 15 min, mówię: wody mi odeszły a on:
tak i dalej śpi; mówię: jedziemy do szpitala, a on: tak i dalej śpi :))) i tak
w kółko :)
do szpitala dojechałam o 1.40, 1,5 cm rozwarcia, zero skurczów
wyczuwalnych.Rano niestety rozwarcia nadal nie było, podłączyli mnie pod oxy,
skurcze co 2 min bardzooooooooo bolesne a rozwarcie o 14 aż 3 cm :) I o 16
decyzja o cesarce.
O godz 18.25 usłyszałam krzyk swojej pięknej córeczki!!!
Tak szybko minęły te 3 miesiące !!! A my tak bardzo kochamy swoją córeczkę !!!