dagi.ww
02.11.07, 22:58
... w tej brudnej, szarej i wietrznej Anglii. Lot spoko, choc z
malymi upsami, mala przespala cala odprawe, start i polowe drogi.
Obudzila sie na karmienie, potem wonfamy z nie-mezem, a tu
smierdoli, jakby kupsztalek jakowys, no wiec rura do stewardessy po
woreczek, ja z calym oprzyrzadowaniem, nie-maz z mala i do tej
klitki, zwanej kibelkiem. W srodku po kilkuminutowym zabiegu
rozbierania okazalo sie, ze kupki zadnej nie ma, tylko backi takie
smierdolace byly, za to mala zdazyla posikac caly 'przewijak', tate,
mame i pol podlogi, mama przez pomylke wrzucila w pospiechu (bo
oczywiscie przed kibelkiem kolejka zdazyla sie uformowac niezla, na
czele z kapitanem - jak nam przykro...) worek z pielucha do kibla
(dobrze, ze nie spuscilam!), tata kilka razy wysadzil z Zidane'a w
sufit, no i w koncu wrocilismy na miejsce. Mala wreszcie sie
znudzila siedzeniem w jednym miejscu i urzadzila koncert na caly
samolot. Na szczescie to juz bylo przed samym ladowaniem, 10-15min
sie podarla i w koncu usnela. 2 dni bylo ciezko, marudzila, zloscila
sie, ale od wczoraj caly czas guga i smieje sie do wszystkich wujkow
i cioc, ktorych tu ma multum, wiec jest ok. Ja tez nie narzekam, bo
nie-maz jak na razie jest cudowny, pomaga mi, ile moze, no i
nareszcie seksik mam na cozien hehe. Ciesze sie, ze znowu jestem z
Wami, choc 2000km dalej (kurcze, jak mnie wkurza, ze nie ma polskich
znakow na klawiaturze buuuuu!) Pozdrowionka!!!