anula_82
12.11.07, 09:57
Chrzciny mianowicie juz za nami :)
Na początku zjechali sie goście do domu, ale cześć tylko
zaproszonych osób. Tak więc na wejsciu moja mama odrazu wzięła
Mikołaja na ręce i młody sie wystraszył tak bardzo, ze przez 30
minut tak sie darł ze nie mogłam go uspokoić, mówie Wam jakie to był
ryk, pierwszy raz tak płakał i nie dał sie uspokoić, nawet cycek nie
pomógl. Jakos udało nam sie malucha w koncu "przekupić" butlą z
mlekiem, bo to był juz czas wyjscia do koscioła a cycuisa nie chciał
a wiem ze był głodny.
Po takim wrzeszczeniu jak tylko włozyłam do wózka zasnął i spał całą
mszę pieknie. Mialam takiego stresa ze cos pójdzie źle, ze cała
byłam napięta i potem dopiero puściło jak juz pojechalismy do lokalu.
Obiad pyyycha, ciasta mi tyle zostało że zapraszam Was dzis do mnie
na kawę, i jeszcze troche tortu pysznego zostało, wiec hulaj duszo!
Wczoraj sie obżerałam wszystkim, no moze poza mięsem gyros bo ostre
było. Narazie młodemu nic nie dolega w formie bólów brzuszka czy
gazów.....ale poczekamy do wieczora :)
Ciesze sie ze juz mamy to za sobą i najważniejsze - złe moce
wypędzone :):):)
Mikołaj poza obrazkiem z Aniołem Stróżem i małym aniołkiem od
dwulatki dostał pieniążki - i juz wiemy co mu kupimy co sie napewno
przyda.
Pozdrawiamy.