annak07
16.11.07, 20:49
2 dni temu bylam na szczepieniu w przychodni. Z gabinetu zabiegowego
wyszla dziewczyna (na oko 22,23 lata) z dzidziusiem, tak malenkim,
ze pewnie bylo to jego pierwsze szczepienie. No i ojciec dziecka
(wiek pewnie taki sam jak partnerki), mial jakas techno wypchana
kurtke, nogawki spodni na 4 cm w blocie i podarte, bywa, wczesniej
padalo. Ale, no wlasnie. Smoczek powedrowal najpierw z jej do jego
reki - tak w garsc. Potem przeszkadzal wiec do jego kurtki.
Nastepnie do reki dziewczyny, do jej buzi i do buzi malenstwa. ...
Fuj!
p.s. potem przezylam drugi szok, dzidzia "zapakowana" w samochodzie,
rodzice na papierosie ( 10 min. wczesniej karmila piersia w
poczekalni)
przepraszam ale BRAK MI SLOW!