dmgr
17.11.07, 21:09
Mój synuś od jakiegoś czasu a konkretnie od weekendu po Wszystkich Świetych bo
wtedy wyjechaliśmy z nim i tam ciagle tylko zasypiał przy cycu nie było
łóżeczka itp. wieczorami tak mnie wymęczy, że nic nie mogę zrobic. Startujemy
ze spaniem tradycyjnie koło 19-tej, ze 4 razy odkładam go i z powrotem bo się
budzi, potem zasypia na jakies 30 min a nastepnie co 5-10 min budzi się i
traktuje mnie jak smoczek (którego nie zechciał używac) i czasem tak do
22-giej zanim porządnie nie zaśnie. jestem już wykończona, cycki mnie bolą
dosłownie i nie mam już siły na pisanie mojej pracy mgr. na co miałam
wieczory. Nie wspomnę o tym, że jak mąż ma 2 zmianę to wraca przed 21-wszą i
starszej córki nie mam jak kłaśc spac a ona pada już koło 19:30 (czasem się
uda jak mały chwile przysnie ale nie zawsze). Żołądek już mnie boli.