jab byscie sie zachowaly takiej sytuacji???

19.11.07, 16:47
wczoraj z mezem pojechalismy w odwiedziny do znajomych. w sumie to
sa bardziej meza znajomi niz moi ale lubie ich. maja 4 letniego
synka. siestety jest on synkiem uposledzonym. i zachowuje sie bardzo
dziwnie. na dodatek nie lubi malych dzieci .. i przez to dostalo sie
mojemu malemu po buzi od niego...
wiadomo w momencie nic nie powiemy... ale wiecie jak to jest... nie
chce aby odebrali mnie zle.. ze ich nie lubie .. ale nie cierpie jak
ich senek poschodzi do mojego malego bo na kazdy jego wymach rekami
skacze do gory bo boje sie ze znow trzepnie mojego synka... oni z
koleii prosza aby mu pozwolic podchodzic i przyzwyczajac sie do
malego dziecka tylko uwarzac na jego rece..
szczerze mowiac to chyba zadna matka nie chcialaby aby jej dziecko
bylo jakas lalka do nauki drugiego dziecka...

a moze po prostu jestem zbyt nadopiekuncza.???
szkoda mi jest tamtego chlopca... ale moje dziecko jest dla mnie
tez wazne i nie chce aby za kazdym razem jak ich odwiedzamy
dostawalo po glowce...
    • yoopi1 Re: jab byscie sie zachowaly takiej sytuacji??? 19.11.07, 16:54
      Hmm, pozostają chyba tylko dwa wyjścia - porozmawiać szczerze i
      powiedzieć co myślisz albo nie odwiedzać znajomych. Trzeciego nie
      widzę bo możesz kiedyś nie wytrzymać i w nerwach zachować się tak
      jakbyś prawdopodobnie nie chciała. A po co potem żałować.
    • metanira Re: jab byscie sie zachowaly takiej sytuacji??? 19.11.07, 17:20
      Też nie chciałabym, żeby ktokolwiek, chory czy nie, uderzył moje dziecko. Jeśli
      rodzice tamtego chłopca chcą przyzwyczajać swojego synka do małego dziecka,
      powinni synka pilnować w takiej sytuacji. I powinnaś im to powiedzieć. Moim
      zdaniem nie powinnaś tego tolerować, a jak trafi Twojego synka np. w oczko?
    • beetaa Re: jab byscie sie zachowaly takiej sytuacji??? 19.11.07, 17:26
      moj maz pracuje z niepelnosprawnymi. kiedy urodzil sie nasz maly
      odwiedzali nas jego podopieczni, synek jezdzil tez z wizytami do
      osrodka. nie bylo zadnych problemow, ale to dorosli ludzie, ktorzy
      musieli nauczyc sie wspolzycia w spoleczenstwie, zaakceptowac te
      reguly. kazde dziecko, czy zdrowe, czy niepelnosprawne musi nauczyc
      sie zycia miedzy ludzmi. spotkalam wiele agresywnych "zdrowych"
      dzieci, ktore bily takie maluchy, to niestety zwykly objaw
      zazdrosci.
      jestem przeciwna izolowaniu ludzi ze wzgledu na ich uposledzenie.
      jedna z podopiecznych meza zostala wyslana do osrodka w momencie,
      kiedy w rodzinie pojawilo sie dziecko, bali sie jej reakcji na
      nowego czlonka rodziny. obecnie juz starsza pani nie byla nigdy
      agresywna, a w tej chwili boi sie malych dzieci, bo nie dane jej
      bylo ich poznac.
      nie wiem, ale ja poprostu patrzylabym, obserwowala i w razie czego
      ostro wkraczala do akcji. zreszta chyba w kazdym przypadku, kiedy
      dzieje sie krzywda mojemu dziecku. a napewno nie izolowalabym, bo
      poznanie innosci jest tylko plusem dla obu stron. kiedy obserwuje
      mojego brata, ktory chodzil do klasy integracyjnej i siebie, to od
      razu widze roznice. on nie ma zadnych problemow z akceptacja
      uposledzen, a ja musialam sie tego dopiero uczyc.
      hysa, nie przejmuj sie, nasze dzieci dostana jeszcze nie raz po buzi
      od innych dzieci, nie uda nam sie ich od tego uchronic. a z czasem i
      one tez uderza.
      porozmawiaj ze znajomymi, ze obawiasz sie o swoje dziecko, niech oni
      tez zajma sie swoim synkiem. to nie ty powinnas zwracac mu uwage,
      ale jego rodzice, to oni powinni obserwowac i w razie potrzeby
      wkraczac, ty jestes obca osoba, a oni sa z nim caly czas i go znaja.
      mysle, ze w takiej sytuacji pozostaje tylko szczera rozmowa, ale w
      zadnym wypadku izolacja.

      • aurinko Re: jab byscie sie zachowaly takiej sytuacji??? 19.11.07, 18:43
        Nie wiem, jak bym się zachowała, bo nie byłam w takiej sytuacji, a nie chcę
        teoretyzować, bo w rzeczywistości teoria może minąć się z praktyką.
        Natomiast bardzo mi się podoba to, co napisała Beata i pod jej mądrymi słowami
        mogę podpisać się obiema rękami.
    • aga_n20 Re: jab byscie sie zachowaly takiej sytuacji??? 19.11.07, 17:30
      znajomi znajomymi ale przecież wasze dziecko nie jest królikiem dośwaidczalnym
      no chyba że za waszym pozwoleniem. Ja jeśli by takie coś się przydarzyło nie
      pozwoliłabym dochodzić blisko do mojego dziecka, a jeśli znajomi by byli z tego
      powodu niezadowoleni no cóż trudno już nie małabym znajomych. Dla mnie dziecko
      jest najważniejsze jak dla każdej matki i nie pozwoliłabym mu zrobic krzywdy a
      wiadomo jakie dzieci są sama widziałaś chwila nieuwagi i gotowe. Wystarczy
      chwila i może stać się nieszczęście. Lepiej chuchać na zimne w takiej sytuacji.
    • mynia0 Re: jab byscie sie zachowaly takiej sytuacji??? 19.11.07, 17:39
      powiem tak - jako matka nie pozwoliłabym, żeby jakiekolwiek dziecko
      tłukło moje - wszystko jedno - upośledzone czy nie.

      dlatego pozostaje Ci albo porozmawiać ze znajomymi, albo ograniczyć
      wizyty u nich. oczywiscie, że jeszcze nie raz każde z naszych
      dzieci dostanie po głowie, ucząc się życia ;) ale na Boga - to
      jest NIEMOWLĘ!!!

      poza tym, uwazam, że znajomi popełniają błąd, pozwalają cdziecku na
      takie zachowanie. dziecku upośledzonemu tez da się wytłumaczyc pewne
      rzeczy i tym bardziej na te złe pozwalac nie wolno.
    • asia19813 Re: jab byscie sie zachowaly takiej sytuacji??? 19.11.07, 17:55
      widzisz podobnie cierpię, od stycznia moją Zuzią będzie się zajmowac teściowa
      która pilnuje 2 letniej córki mojej szwagierki, ostatnio dowiedziałam się że
      Zuzia dostała od niej po buzi, Wczoraj ta 2 latka zabrała zabawki Zuzi i nie
      chciała oddać, do tego trzęsie lażakiem albo wózkeim z Zuzią, szlak mnie trafia,
      boje się wracac do pracy. Dlatego doskonale cie rozumiem
      • lilianak1 Re: jab byscie sie zachowaly takiej sytuacji??? 19.11.07, 18:16
        Czasami zdarzają mi się podobne sytuacje np małe dzieci (roczne,
        dwulatki)rwące się do mojej Oliwi i zazwyczaj robię tak, że mam małą
        poprostu ciągle na rękach przy sobie. Nie jest to wygodne, gorącej
        kawy napić się nie można, ale dla mojej córci bezpieczne a ja jestem
        spokojna bo mam kontrolę nad wszystkim. Poza tym tego typu spotkania
        nie trwają wieki, można się umówić z mężem na trzymanie dziecka po
        godzinie np. Nam się to sprawdza. Co prawda słyszałam już komentarz,
        że dziecko przechodzi z rączek do rączek, ale nie przejęłam się tym,
        skomentowałam że takie jego święte prawo.
        Unikania kontaktów chyba nie polecam, znajomi mogą poczuć się
        urażeni, a może twojemu mężowi zależy na dobrych stosunkach z nimi.
        Oczywiście uważam tak jak dziewczyny, że znajomi powinni pilnować
        swojego dziecka, a jego choroba nie jest wytłumaczeniem, ale wiem
        też że nie jest łatwo mieć chore dziecko i czasem pobłażliwość sama
        wdziera się w wychowanie.
    • uczula Re: jab byscie sie zachowaly takiej sytuacji??? 19.11.07, 18:15
      nie jestes przewrazliwiona, wierz mi, naprawde, raczej nadzwyczaj
      cierpliwa, czy oni nie wiedza ze malego dziecka nie mozna straszyc?
      to ze maly skacze to znaczy ze sie boi, moj synek tez tak reaguje-
      machne reka, on skacze obroce sie - on skacze.
      Tak jest i tak ma.
      Twoje dziecko to nie kroliczek ani zabawka tez ma prawo do spokoju
      nie tylko ich chore dziecko.
      i tyle - poza tym co to za odwiedziny gdzie ty musisz stac kolo
      swojego dziecka i lapac za reke ich dziecko, albo swoje na rece by
      uchronic przed uderzeniem - no ja cie przepraszam cos tu ktos
      pomylil i tyle.
      naprawde jestes cierpliwa i tolerancyjna, ja taka nie jestem :) ode
      mnie by zaraz uslyszeli co o tym mysle a i odwiedziny by sie
      szybciej skonczyly i wierz mi, ja bym nie zalowala.
      ladne mi metody wychowawcze - pozwalanie na zabawe typu bicie, fajni
      rodzice nie ma co...
    • dagi.ww Re: jab byscie sie zachowaly takiej sytuacji??? 19.11.07, 18:42
      Ja też Cię podziwiam za cierpliwość. Ja bym nie wytrzymała i
      zwróciła uwagę. Jeśli są w porządku, to się nie obrażą, ale
      zrozumieją, o co Ci chodzi. Jeśli strzelą fochem, to nie warto się
      przejmować, bo Twoje maleństwo powinno być najważniejsze.
    • narttu Re: jab byscie sie zachowaly takiej sytuacji??? 19.11.07, 19:27
      Ja odwiedzam znajoma ktora ma dwuletnie blizniaczki ktorych
      zachowanie tez trudno przewidziec. Wyglada to tak ze ja pilnuje zeby
      nie zrobily krzywdy Idzie ale nie blokuje im dostepu. I Ida i one
      musza sie zaznajomic z nowa sytuacja i nawet jak to sie skonczy
      jakimis zadrapaniami to sie nic strasznego nie stanie. Oczywiscie
      pilnuje zeby nie uderzyly z impetem ani nie w okolice twarzy i oczu
      • ankas4 Re: jab byscie sie zachowaly takiej sytuacji??? 19.11.07, 21:16
        Ja tez będę miala podobną sytuację, bo robimy w tym roku wigilię u nas i bedzie
        kuzynka z 1,5 rocznymi blizniaki , strasznymi rozrabiakami... ja sie boje, ze po
        tej wigili moje dziecko nie bedzie moglo zasnać, chlopaki sa bardzo energiczne
        ale nie mam zamiaru pozwolic aby kręcili sie pecjalnie blisko mojego synka, bo
        nie sposob upilnowac tych dzieci a jak juz zrobia krzywde mojemu to wtedy bedzie
        za pozno na lament, zachowam zdrowy dystans i mam nadzieje, ze zadziala, tak jak
        napisala jedna z dziewczyn te nasze dzieci to sa przeciez niemowlaki! Maja
        miękkie główki, sa wrazliwsze niz starsze dzieci, jak moj maly bedzie mial z 3-4
        latka to niech sie "leje" z kuzynami:)) pod okiem mamy ale teraz jeszcze jest za
        wczesnie!
    • ridibunda Re: jab byscie sie zachowaly takiej sytuacji??? 19.11.07, 21:30
      Ja bym absolutnie nie pozwoliła żeby jakiekolwiek dziecko mogło bić i straszyć
      moje niemowlę. Dla mnie moje dziecko jest priorytetem i ja jestem od tego żeby
      zapewnić mu ochronę i komfort, a strach i uderzenia po buzi na pewno takie nie są.
      Ja rozumiem integracje i te sprawy, nie mam nic przeciwko dzieciom
      niepełnosprawnym umysłowo, uczyłam takie, lubiłam ich i one mnie, ale uważam że
      przede wszystkim chodzi o to, żeby mojemu dziecku nie stała sie krzywda. Takie
      skrzywione spojrzenie na integracje widać nieraz w szkole - dziecko z ADHD
      rozwala wszystkie lekcje, kopie dzieci, bije, ale nikt nic nie może zrobić bo
      musi być integracja i my wszyscy mamy być tolerancyjni i umożliwić temu dziecku
      rozwój, a co z reszta klasy tracącą czas oświecony na ich nauke i z ich
      rozwojem?? Z doswiadczenia wiem, że nieraz sa tu przegiecia straszliwe w myśl
      źle rozumianej tolerancji.
      Zresztą ja już miałam taki przypadek, że na twarz mojej małej niesionej przez
      męża w foteliku samochodowym rzuciło się inne dziecko, na oko trzylatek,
      wytrącił jej smoczka i zadrapał na buzi. Dziecku nic nie powiedziałam, ale
      opiekunka parę słów ode mnie usłyszała, a temu dziecku nie pozwoliłam się potem
      zbliżyć do mojej małej. Pisałam o tym na forum. Ja nie uważam, że nic sie nie
      stało, i nie chcę widzieć zadrapań na twarzy mojej kilkumiesięcznej córeczki
      otrzymanych w wyniku zaznajamiania się z innymi dziećmi. Kiedyś podrośnie,
      będzie sie sama umiała bawić z rówieśnikami, to niech się oswaja i wtedy pewne
      konflikty będą nieuniknione i będzie sobie musiała z nimi radzić, ale teraz, jak
      ktoś wcześniej napisał, to jest niemowlę a nie królik doświadczalny i nie
      pozwoliłabym na takie zachowania wobec mojego dziecka o jakich piszesz.
    • olcia.kaktus Re: jab byscie sie zachowaly takiej sytuacji??? 19.11.07, 21:30
      Wg mnie za zachowanie takiego dziecka bez względu na to, czy jest
      pełnosprawne czy nie jest odpowiedzialny rodzic. Powinni małego
      pilnować i mówić co wolno, a czego nie, bo inaczej nie nauczy się
      współżyć z innymi ludźmi. jeśli będzie się zachowywać źle, zawsze
      będzie odrzucony od społeczeństwa i nie można tego zrzucać na
      niepełnosprawność.
      • uuuaa Re: jab byscie sie zachowaly takiej sytuacji??? 19.11.07, 22:34
        cóż sprawa nie łatwa bo i tu dziecko i tu dziecko,ale ja na Twoim
        miejscu chyba zrezugnowałabym,z kontaktów dlatego że nie wiem jak
        bym zareagowała po kolejnym razie ze strony tamtego upiśledzonego
        chłopca,nie zrozum natomiast że jestem nietolerancyjna..nie nie,ja
        sama usilnie staram sie wpajać moim chłopcom że człowiek który jest
        troche inny niż my z takiego czy innego względu ,tak naprawde jest
        taki sam jak my wszyscy,ma uczucia jak każdy człowiek i żeczywiście
        to co napisała beetaa to bardzo mądre słowa!!!
    • a.hysa hey dziewczyny.. 20.11.07, 09:30
      serdeczne dzieki za wasz odzew... na pewno wezme je pod uwagie,
      teraz czeka mnie rozmowa z mezem co on o tym mysli i moim zdaniem ,
      trocge ograniczymy wizyty, a jezeli juz sie spotkamy... to oczy i
      rece szeroko otwarte, jak sytuacja sie powtorzy, to wtedy rozmowa ze
      znajomymi...


      pozdrawiam i jeszcze raz dziekuje ze wasze odpowiedzi.
      • lilka.k Re: hey dziewczyny.. 20.11.07, 09:33
        Ale straszycie tymi bliźniakami ;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja