yoopi1
22.11.07, 22:42
Córunia dzisiaj pierwszy raz sama obróciła się z pleców na brzuszek.
Niestety nie widziałam tego bo wyszłam z pokoju, ona leżała jak
zwykle w łózeczku na plecach. Słyszałam tylko straszny płacz więc
przyzwyczajona do jej wrzasków wołałam jak idiotka "już idę, mama
już idzie, nie płacz", wchodzę do pokoju a Julka leży na brzuchu,
nos wkomponowany w materac i wrzeszczy ile sił w płucach bo nie może
się ani dźwignąć ani obrócić tak żeby móc oddychać. Najadłam się
strachu, odwróciłam koczkodana i ucieszyłam się bo to kolejny krok w
rozwoju przecież. Ale teraz za każdym razem jak płacze lecę jak
struś pedziwiatr zobaczyć czy znowu żuczek się nie przewrócił i nie
potrzebuje pomocy. A że płacze często....