magda7717
26.11.07, 21:41
kiedy nasz maluch trafia z rak do rąk , kazdy go obciskuje caluje
przytula nosi jak chce itd i generalnie robi sobie przyjemnosc a
rzadko dziecku...
wczoraj bylam na imprezie rodzinnej i w ciagu godziny moje dziecko
znalazlo sie u 6 obcych dla niej ludzi po 4 zaczela histerycznie
plakac i posmarkala sie z placzu przy czym nikogo to nie nauczylo
niczego. jeszcze tesciowa rzekla (mądrze nieslychanie),ze kazde
dziecko musi poplakac... owszem ale nie qrwa jego mac kiedy nie musi
albo kiedy nic mu nie jest,
jeszcze dygocze ze zlosci .. q,,wa jego macia ;-) nikt nie
rozumie,ze nikt nie mialby ochoty w ciagu godziny by go calowalo 6
obcych osob???
Boze jak wy sobie z tym radzicie??ja wiecznie wychodze na zaborcza
matke !!