kamamama2
29.11.07, 22:25
no to jestem uzalezniona. Wróciłam do domu po15 godzinach pracy i po
szybkim prysznicu zaglądam tutaj. Nie jest dobrze. Strasznie ciężkie
zdjęcia, ale komu mam o tym powiedzieć? No Wam oczywiscie. Jeszcze 2
dni.
Wielka lodowato zimna hala, trudne zdjecia, ściąganie mleka w
warunkach urągających wszystkiemu...
ale też radość, że tak mnie serdecznie witają, ze dopytują się o
malą, że wyściskali i się ciesza, że mogłam o niej opowiadac. Pewnie
większość wie co mnie spotkało, po akcji pomocowej kolegi, ale
pytają tylko jak sobie radzę... Kochane chłopaki.
I to nic, ze nikt nie czekał na mnie z herbata, bo jesteście Wy
I nie mam się do kogo przytulic i zasnąć, bo mam dzieciaki
Denerwowałam się i nie spałam w nocy przed zdjęciami. Nawet nie
dlatego, że dziećmi miał zając sie tata, bo synem zajmował się
świetnie. Co prawda nie wie co Rozalka lubi, czego się boi, kiedy
śpi, ale go to chyba nie obchodzi. No przepraszam, kupił jej
sukieneczkę, więc pewnie obchodzi.
Martwi mnie coś innego. Uświadomiłam sobie, że ja musze pozwolic jej
go pokochac, a to znaczy zgodzic się na to żeby była skrzywdzona,
żeby płakała jak Rupert i żeby cierpiała. Dlaczego? Dlaczego mam się
godzić na to, żeby moje dziecko cierpiałao? Dla jego kaprysu? Dla
jego dobrego samopoczucia? Dlaczego??? I nic nie moge zrobić. Po
prostu nic. Nie umiem pomóc synowi, a ją skazuje na to samo.
Straszne.
ale się rozpisałam.
Idę spać. Jutro tez ciężko, a musze wstac przed 6.
Kawkę wypiję bez Was
szkoda
jak to dobrze, że jesteście