Problem ze starszakiem-pomożecie??

14.12.07, 09:23
Brakuje mi już cierpliwości i pierwszy raz odkąd zostałam matką nie mam
zupełnie pomysłu jak pomóc mojemu dziecku. Mikołaj w lipcu skończył 5 lat. To
bardzo wrażliwe i delikatne dziecko. Zawsze był nieśmiały, bał się krzyku i na
nerwowe sytuacje reagował płaczem. Rok temu poszedł do przedszkola. Adaptacja
była długa i nawet jak już się przyzwyczaił to chodził z obowiązku, a nie z
przyjemności. Cały rok chodził tylko do obiadku, potem odbierała go niania. W
tym roku poszedł do średniaków. Od września było dobrze, spodobały się mu
Panie, sala, koledzy i sam fakt, że jest już w średniakach. Było dobrze do
czasu, gdy chcieliśmy wprowadzić coś nowego, np tańce dodatkowe, czy dłuższe
zostawanie w przedszkolu. On ponad wszystko boi się nowości - teatrzyków,
przejścia do innej sali, wycieczki itd. Wszystko okupia płaczem i prośbami,
żeby nic nie zmieniać. Za radą Pani psycholog udało się nam zapisać go na
tańce, powoli się przekonał, a od października stopniowo spóźniam się po 5
minut po niego. Najpierw czekał na dywaniku przy drzwiach ze łzami w oczach,
teraz już choć przychodzę 45 minut później zastaję go jak rysuje, bawi się.
Wydawało się że idzie ku lepszemu. Aż tu w ubiegłą niedzielę, wstał o piątej
nad ranem i zaczął pochlipywać. Mąż poszedł do niego i do rana debatował.
Mikołaj pytał 100 razy czy mama przyjdzie po obiadku, płakał i w takim
roztrzęsionym stanie poszedł do przedszkola. W ciągu tygodnia poranki się
nieco polepszyły, a wczoraj miałam rozmowę z Panią psycholog. Ona powiedziała
ze obserwowała syna, chciała sprawdzić czy to nie jest nerwicowe, ale doszła
do wniosku, że nie, bo jak jest po jego myśli to się świetnie się bawi z
rówieśnikami, jest lubiany itd. Powiedziała też, że on w mniej lub bardziej
świadomy sposób, próbuje kontrolować otoczenie. Jak jakaś inna Pani wejdzie do
ich sali to pyta po co przyszła, jak jest nowe dziecko to płacze mówiąc że on
nie chce, żeby ono chodziło. Po 100 razy pyta Pań, czy mama na pewno go
odbierze, a potem drugie 100 oświadcza że on nie zostaje na podwieczorek.
Każde przejście do innej sali, przyjście fotografa okupione jest płaczem. W
końcu któraś z Pań nie wytrzymała i powiedziała stanowczym tonem: Mikołaj! nic
sie zlego nie dzieje, uspokój się, wytrzyj nos i baw się!! A Mikołaj?? Wytarł
nos i poszedł sie spokojnie bawić. Psycholog mówi, że to nie jest tak, że one
znalazły na niego metodę i teraz będą krzyczeć, ale coś trzeba zrobić, żeby mu
pomóc pokonać te lęki. Ona proponuje przełamywać go, oświadczać, że dziś
zostaje dłużej, bo jest np religia, czy teatrzyk i nie wchodzić w dyskusje. Ja
nie mam pojęcia co robić. Wiem, że roztkliwianie się tylko utrwala w nim te
nawyki i strachy, ale z drugiej strony nie chcę go łamac, chcę, zeby czuł, że
ma we mnie wsparcie. A może to spóźniona reakcja na pojawienie sie
rodzeństwa?? Bo do tej pory nie okazał grama zazdrości.
Kobiety mądre i roztropne poradźcie, proszę...
    • lilianak1 Re: Problem ze starszakiem-pomożecie?? 14.12.07, 10:47
      Trudna sprawa.

      Ja zazwyczaj pytam synka o zdanie i chcę żeby mi wyjaśnił swoje
      zachowanie. Oczywiście dziecku jest trudno więc pomagam mu pytaniami
      w stylu: dlaczego czegoś nie chce, czego się boi, co czuje, jak
      myśli co będzie jeśli ... itp.
      Mój synek ma prawie 6 lat i już potrafi ze mną rozmawiać. Czasami
      przyjmuję jego argumenty i przystaję na jego propozycje, czasami go
      przekonuję. Tyle że mój synek nie wpada w nawał emocji, więc łatwo
      mi z nim na spokojnie rozmawiać.

      Czasami zdarza się, że stawiam twardo na swoim i wtedy nie ma
      dyskusji, ale staram się krótko wytłumaczyć dlaczego tak a nie
      inaczej np. mamo nie chcę iść dziś do przedszkola, bo ... nie (bez
      podania powodu typu choroba) - musisz pójść do przedszkola bo ja mam
      dziś dużo zajęć i nie mogę się Tobą zajmować, będziesz się przy mnie
      nudził.

      U mnie to działa, może spróbuj być stanowcza. Może synek jest
      właśnie w takim wieku że potrzebuje mocnej granicy czy mocnego
      zdania rodziców, opiekunów.
      No i oczywiście zapewnij mu wspólny czas tylko dla was dwoje (bez
      rodzeństwa). Ja czytam wieczorem książkę i czekam aż zaśnie, w tym
      czasie milion razy mówię mu że jest moją iskierką, że dodaje mi siły
      i głaskam go po pleckach - uwielbia to.

    • ridibunda Re: Problem ze starszakiem-pomożecie?? 14.12.07, 11:58
      Ja myślę, że pani psycholog ma rację.
      Nasz starszak jest podobny. On chce wszystko tak jak on sobie wymyśli. Każda
      zmiana to dla nas powód do wewnętrznego drżenia - będzie darcie czy nie będzie?
      Kiedy sobie wymyśli, że np. nie założy nowych butów, to będzie krzyk aż do
      wymiotów i nie ustąpi. A na następny dzień założy te buty bez żadnego problemu.
      My robimy tak, że albo nie zwracamy uwagi na nowości ( np. nikt nie krzyczy
      jakie piękne nowe buty!, tylko wyjmujemy z pudełka i zakładamy nie wspominając o
      tym ani słowem) albo właśnie tak jak pani psycholog Ci mówiła: stanowczością.
      Będzie tak i tak, bo to i to, i koniec. Nie pytamy: jedziesz z tatą? tylko go
      informujemy: jedziesz z tatą, tonem oznajmującym. Babcia mieszkająca z nami
      jeszcze niedawno próbowała takich negocjacji, o jakich piszesz - efekt był taki,
      że mały tylko jeszcze bardziej się nakręcał na nie. W końcu ja nie wytrzymałam,
      przestałam prosić i przekonywać a zaczęłam wymagać i polecać, i dużo nam
      łatwiej, naprawdę. Mówię, co będzie, podaje krótkie, jednozdaniowe uzasadnienie
      dlaczego tak, i nie wdaję się w żadne dyskusje. Naprawdę działa. Nawet babcia
      zakochana we wnuczku już tak robi, bo jego zachowanie poprzednio było już trudne
      do wytrzymania, a teraz jest dużo lepiej.
      Mój skończył właśnie 3 lata, jest trochę młodszy od Twojego, ale nadal obaj to
      małe dzieci. Małe dziecko potrzebuje przewodnika, ona tak naprawdę chce żeby mu
      powiedzieć co ma robić, gdy ma możliwość decydowania o zbyt wielu rzeczach wtedy
      się gubi i reaguje płaczem, strachem, agresja itp.
      Mówię Ci, wiem, że to trudne, ale zacznij trochę wymagać - przychodzę po ciebie
      o tej godzinie do przedszkola i tak musi być, bo wcześniej muszę ugotować ci
      obiadek. I koniec. On będzie płakał, bo zawsze miał to co chciał, i płaczem to
      wygrywał, ale musisz wytrzymać, bo potem i jemu, i Wam będzie lepiej.
      Pozdrawiam i życzę wytrwałości.
    • sani14 Re: Problem ze starszakiem-pomożecie?? 14.12.07, 13:55
      Mój starszak ma dopiero 2 lata więc nie ma co porównywać ale ja jako
      dziecko byłam baaardzo nieśmiała i baaardzo nie lubiłam wszelkich
      zmian. Jeśli tylko mogłam to wybierałam sytacje, miejsca i ludzi już
      mi znanych bo tak wydawało mi się bezpieczniej. Ale jak byłam
      zmuszana jednak do "nowości" to wcale nie działa mi się krzywda tzn
      po chwili przyzwyczajałam się do sytuacji i już było ok. Ale sama
      bez przymusu nigdy nie pchałam się w nieznane...
      Wniski na dzisiaj są takie że lepiej by było gdyby jednak rodzice
      częściej mnie zmuszali do "nowości" bo wtedy nie musiałabym sama się
      z tym mierzyć jako nastolatka:-(
      Moja rada jest taka: jeśli wiesz, że małemu nie dzieje się krzywda
      (tzn jest akceptowany przez grupę i lubiany przez innych) staraj się
      go raczej przymuszać niż dyskutować bo wtedy zawsze znajdzie sposób
      żeby postawić na swoim.
    • asia19813 Re: Problem ze starszakiem-pomożecie?? 14.12.07, 23:36
      ja-goda1 napisała:
      Psycholog mówi, że to nie jest tak, że one
      > znalazły na niego metodę i teraz będą krzyczeć, ale coś trzeba
      zrobić, żeby mu
      > pomóc pokonać te lęki. Ona proponuje przełamywać go, oświadczać,
      że dziś
      > zostaje dłużej, bo jest np religia, czy teatrzyk i nie wchodzić w
      dyskusje. Ja
      > nie mam pojęcia co robić. Wiem, że roztkliwianie się tylko
      utrwala w nim te
      > nawyki i strachy, ale z drugiej strony nie chcę go łamac, chcę,
      zeby czuł, że
      > ma we mnie wsparcie.
      Zuzia to moje pierwsze dziecko nie mam doświadczenia, alejak
      przeczytałam topowyżej, to mam wrażenie że chcesz go trzymac pod
      kloszem,chronić przed światem, panie napewno wiedzą co robią...
      • kamamama2 Re: Problem ze starszakiem-pomożecie?? 15.12.07, 20:47
        Myślę, że mamy podobnych synków :)
        Rupert od maleńkości nie znosił zmian, musiał miec ustalony tryb
        dnia, odstępstwa - to płacz, ba sie obcych: potrafił rozpłakac siw w
        tramwaju, bo ktoś na niego patrzył, na zaczepki na ulicy (co różne
        panie lubią robić) reagował histerią.Było strasznie. W rodzinie
        funkcjonował jako "Pan nie mów do mnie, nie patrz na mnie", wszelkie
        wyjazdy przedszkolne - płacz, bo autokarem, bo może się zgubić, bo
        pani zapomni.
        Jak miał 5 lat przeprowadziliśmy się do Warszawy. Myślałam, że
        bedzie z nim bardzo cięzko, ale okazało się, że wszystko było ok,
        albo nawet lepiej. odnalazł się w przedszkolnej grupie, zrobił się
        całkiem kontaktowy. jakby wyrósl z tamtych zachowań.
        Tez radziłam się psychologa. powiedziała mądrą rzecz - dziecko to
        nie lalka, którą każdy może przytulić i potargac. On tego nie lubi,
        trzeba uszanować jego wolę. No i mówic o wszystkim co ma się
        wydarzyć, uprzedzać i tłumaczyć.

        Teraz niestety znów wszystko wróciło. Nie wejdzie nawet po schodach
        nie trzymając się mojej nogi. !00 razy trzeba zapewniac, że przyjdę
        po niego do szkoły, no i że mamy nigdy nie zostawiają swoich
        dzieci...
Pełna wersja