agusiajasia
18.12.07, 21:52
Pokręciło się coś tym moim dzieciom, a ja chodzę jak zombie!
Zosia budzi się o 3 rano z płaczem. Ostatnio płakała do 4.30. Jaś nie może
przez to spać. Potem budzimy się 5-6 już na dobre. Tzn Pysia nas budzi. nie
wiem co jest, że ona sięnad ranem taka wyspana zrobiła ostatnio. No i przez te
zarwane ostatnie noce Jaś dziś chodził niewyspany, aż wreszcie ok 16 padł.
Chciałam go za ok godzine obudzić, ale gdzie tam! Mogłam z armaty dudnić i nic!
Obudził się rześki ok 19 i mówi: mamo zrób mi śniadanko :)
Pomyliło się dzieciątku, że to ranek. Przecież jak się budzimy ostatnio jest
jeszcze ciemno. I on na dziś powiedzial, że on sie już wyspał i on się bedzie
bawił do rana.
Teraz są z mężem jeszcze na basenie (w ramach zużycia energii), a Pysię trochę
przetrymałam, żeby tak wcześnie nie wstawała.
Modlę się, żeby dzisiejsza noc spokojnie minęła, bo inaczej dojdzie do
jakiegoś załamania... z niewyspania....
No i co tu zrobić, żeby wszystko wróciło do normy?
Trzymajcie kciuki za dzisiejszą noc!!