nie radzę sobie:(

11.01.08, 13:55
ja się chyba po prostu nie nadaję:( właśnie uśpiłam tymka. trwało to
godzinę. godzina wrzasku jakby go ze skóry obdzierali. bo mama nie
miała już siły nosić na rączkach. każde zasypianie jest u nas
koszmarem. próbowałam już różnymi "metodami", ale to u nas jakoś
strasznie wychodzi. bo tymek nie to że sam nie zasypia, on po prostu
się wydziera, aż wpada w histerię. i co z tego, że odkładam i
podnoszę jak się rozpłakuje, skoro potem uspokojenie go trwa około
pół godziny,a jak go chcę odłożyć znowu, to zaczyna wrzeszczeć już
jak się pochylam nad łóżeczkim. przed chwilą, to aż wyszłam z pokoju
i zamknęłam za sobą drzwi, bo jużnie mogłam wytrzymać. ale ja tak
nie potrafię długo, bo on tak strasznie płacze i czuję się jeszcze
gorzej:( bo jego płacz jest taki żałosny, jakby mówił "dlaczego
zostawiasz mnie tu samego, buu" a ostatnio jeszcze doszło do tego,
że wybudza się w nocy i nie chce zasnąć przy cycu jak do tej pory.
czuję się jak beznadziejna wyrodna matka która z jednym dzieckiem
sobie nie potrafi poradzić, a przecież kobiety radzą sobie z
kilkorgiem i jeszcze z domem. bo oczywiście z domem też sobie nie
radzę.... buuuuuu
    • uczula Re: nie radzę sobie:( 11.01.08, 14:06
      ech...
      moj synek tez z tych odpornych na spanie.
      I w nocy tez sie wybudza :(
      i ja tez chwilami mam dosc.
      iw domu z porzadkami tez na bakier..
      ale wiesz - misiu sie tak ladnie do mnie smieje.
      aa moj nM jest bardzo wyrozumialy (chociaz czasem przycina w formie
      zartow).

      ja sie martwie co bedzie potem, bo takiego duzego i silnego smyka to
      juz nie uspimy jak nie bedzie chcial spac.
      Dlatego staram sie nie usypiac na sile - staram sie wyczuc moment,
      gdy dziecko jest spiace.

      Gdy go klade a on placze to biore na rece z powrotem i klade na
      naszym lozku i obrzucam zabawkami no albo niestety troche na
      raczkach ponosze po mieszkaniu.
      i do spania - tak za 15 min probuje znowu. albo 30 min.
      dziecko musi sie wyspac inaczej jest taki marudny ze szok a ja
      zmeczona strasznie...
      lacze sie z toba w bolu.:)
      uszka do gory. Nie jestes sama.
    • lizie81 Re: nie radzę sobie:( 11.01.08, 14:07
      Zorka nie załamuj się. Rozumiem cię w 100 %. Marcin przez długi czas miał tak
      samo, na szczęście jest już trochę lepiej. Ale kobieto nie martw się, jesteśmy
      tylko ludźmi i każdy ma swoje granice wytrzymałości. Ja wiem że mały płacze i
      jest ci go żal, ale ja czasami dałam Marcinowi trochę pokrzyczeć. U mnie
      niestety sposób był inny. Kładliśmy się razem na łóżku, przytulałam się do niego
      mocno i sie uspokajał a po chwili nawet zasypiał, jak miałam szczęście. Teraz
      jest trochę lepiej, bo potrafi zasnąć czasami sam i to w łóżeczku, ale nie będę
      go chwalić bo znów się zacznie. Trzymaj się i polecam słodką czekoladę albo
      lampkę wina...
    • maadga Re: nie radzę sobie:( 11.01.08, 14:10
      www.chomikuj.pl/Chomik.aspx?id=SANDEMO&sid=18&fid=748368 ściągnij
      sobie książkę Uśnij wreszcie.
      Ja właśnie skończyłam czytać (ok 1,5h wolnego czytania- więc
      naprawdę niezbyt długa)
      Wprowadzam rady z książki zarówno u Lili jak i u Kuby.
      Lili bo zaczyna kombinować i domaga się bujania lub cyca by usnąć, a
      Kuba bo budzi się w nocy 1-3 razy. To trochę wykańcza bo co rusz to
      do któregoś muszę wstawać. Porady są sensowne i wydaje mi się że
      przemyślane i przebadane.
    • badowimo Re: nie radzę sobie:( 11.01.08, 14:11
      to po co go podnosisz???
      Jak jestes pewna, ze dziecko placze bo nie chce samo lezec w
      lozeczku to go nie podnos. To jest rada, ktora wszedzie spotkasz
      tam, gdzie mowa o nauce zasypiania. Nie pozostawiaj go samego,
      placzacego tylko co jaki czas podchodz, glaszcz, dotykaj, mow
      cichutko. niech to trwa z 2 mintuty i wychodzisz. Nie podnos, bo
      robisz mu nadzieje na zasniecie na rekach. Potem wchodzisz znow i
      robisz to samo...W koncu maly powiniem zaskoczyc, ze lozeczko to
      miejsce, w ktorym powiniem byc bezpieczny i spokonie sam zasypiac.
      Mam 2 dzieci, jedno ma 2 latka i 5 miesiecy i 5miesieczniaka. Jestem
      sama, maz wraca o 19.00, gotuje, sprzatam, chodze na spacery,
      zakupy. Samiutka. Nie mozesz dac sie poniesc slabszej formie,
      zbieraj sily. Na pewno bedzie dobrze. Acha i musisz byc
      konsekwentna. Dla mnie zasypianie przy piersi czy innych obrzedach
      nie jest naturalne. Tyle ile nauczysz teraz odbierzesz dla siebie
      potem. Gabrysia tez zasypiala na poczatku wymuszajac noszenie. Bylam
      twarda az sie nauczyla. Z jagodka bylo to samo...do czasu, klade,
      przykrywam i mnie nie ma, dzieck w 5 min zasypia.
      Zycze Ci sil i spokoju.
      • uczula Re: nie radzę sobie:( 11.01.08, 14:24
        ech...
        ze starsza corka nie mialam problemow, ale on jest duzy i silny.
        i zdecydowanie odporniejszy :)
        ja sie nie przejmuje - jak ma spac to i tak zasnie.
        glaskanie - ..wyje tak, jakby go ze skory obdzierali, az do
        zanoszenia sie a w uchu robi mu sie jeziorko lez.
        jak usypiam na sile - to wteyd spi krotko, jak wyczuje moment -
        wtedy spi min.godzine a jak sie przebudzi po 30 min, to stane nad
        nim i mowie spij misiu jeszcze spij a on tak pokreci glowa, potem
        glowa na bok , zamyka oczka i spi! - i to mnie zdumiewa :)
        ale z tym usypianiem napewno cos trzeba zrobic.
        zdecydowanie.
      • narttu Re: nie radzę sobie:( 11.01.08, 14:28
        zgadzam sie z badowimo. A poza tym to ze sie syn rzuca o spanie na
        rekach to nie swiadczy o tym ze mama jest zla i se nie radzi.. Bez
        przesady :)
    • a090707 Re: nie radzę sobie:( 11.01.08, 14:23
      Ja tez nie mam lekko ze swoim synkiem i rozumiem cie doskonale. Wlasnie
      wrocilismy z miesiecznego pobytu u dziadkow no i maly przyzwyczail sie do spania
      przy cycku, do ciaglego noszenia, bujania, zagadywania i setki zabawek.Teraz mam
      naprawde ciezko, bo wazy ponad 9 kg i ciagle chce zeby sie zajmowac tylko nim,
      jest juz pora obiadu, a ja zdazylam tylko przemyc twarz i zjesc kanapke i
      banana-polozylam go do lozeczka i dalam smoka ( wczesniej pociagal cyca )i
      zaczal plakac, ale widze, ze jest spiacy i siedze z nim, glaszcze po buzi, no i
      po 15 min. placzu zasnal.
      Moj maly nie lubi przytulania przed snem i rozpycha sie raczkami, wrzeszczy
      strasznie i leje lzy, ale musze jakos go odzwyczaic od noszenia i przypomniec mu
      jak ladnie sam zasypial w lozeczku.Najgorsze jednak jest ciagle jedzenie w
      nocy-kiedy ja przespie razem z synkiem wiecej niz 1 godz ? W ciagu tego miesiaca
      u dziadko spal 3 godz tylko 1 raz !!!
      Trzymajmy sie dzielnie,nie jestes sama,pozdrawiam
    • zumali Re: nie radzę sobie:( 11.01.08, 14:38
      Zorkaa, odetchnij gleboko i policz do dziesieciu.

      Nie mozesz sie zalamywac, tylko probowac dalej znalezc sposob na
      Malucha. U nas wyglada to tak, ze w dzien do lozeczka Mala nie da
      sie polozyc - tez wrzask i lament, a ja jestem za miekka, zeby
      sluchac Jej placzu (jest jeszcze przeciez taka malutka).
      Mam teraz taki oto system: rano dziecie bawi sie radosnie ile chce,
      jak zaczyna marudzic, to ubieram i smigamy na spacer - w wozku
      zasypia i jak wracamy do domu, znowu ma dobry humor :)
      Druga drzemka - zasypia przy piersi (nie jestem przeciwniczka
      takiego zasypiania, bo jak nie teraz to kiedy? ;) No i Mloda smoczka
      nieeeee. Trzecia drzemka zdarza sie baaardzo rzadko.
      Mam nadzieje, ze jak zaczniemy czytac bajeczki, skonczy sie
      kombinowanie z usypianiem :)
      A wybudzanie w nocy ... hmmm ... moze zabki ida?
    • delfina7 Re: nie radzę sobie:( 11.01.08, 14:45
      U mnie też cięko. Noszę małego , bo jak nie to ryczy i starszak
      denerwuje się na maksa. Nie mogę isc do innego pokoju , bo trzeba go
      też miec na oku.Mały zasypia przy piersi lub wozony w ózku.
      I jak uśnie totrzeba dalej wozić . W domu wszystko robię biegając ,
      bo nie chce lezec wogle sam.I tak musiałam się nauczyc odkurzac ,
      gotowc itp z dzieciarem przerzuconym przez ramię. W tym tygodniu
      zrobiłam trzy akcje - a rycz sobie- i nie uspokoił się sam .
      Musiałam się poddac , bo starszak buntował się.I tez przynajmniej
      raz dziennie klne pod nosem z bezsilnosci. No ale jakoś trzeba to
      przetrwać .Popłaczwe sobuie w kącie i ide dalej nosić.
      • pati_poznan Re: nie radzę sobie:( 11.01.08, 17:04
        Nie jesteś sama ja niestety tez sie do tego nie nadaje wczoraj
        mialam kryzys wyłam razem z nią mam już dosyć w dzień zrobiła sie
        marudna (napewno przez te zęby) mój chłopak wychodzi o 7 do pracy a
        wraca nawet o 21 mam dość!!! staram się robie wszystko akuku nie
        pomaga na rękach nie, na leżąco nie na spacer nie wszystko na NIE
        wczoraj jak mała już zasnęła to wyłam w poduszke jak małe dziecko
        mam chyba depresje:( W dodatku tak mnie kręgosłup boli ze wieczorem
        nie moge się położyc i jeszcze to wstawanie w nocy... Do tego stałam
        się chyba nie do zniesienia... kłóce się z tym swoim i juz mam dosyć
        jak się z nim kłóce wydaje mi sie ze mam racje ale później mam
        wyrzuty sumienia naprawde jak tak dalej pójdzie to.... buuuu ryczeć
        mi się chce!!!
    • izamig Re: nie radzę sobie:( 11.01.08, 14:58
      wiem co czujesz, ja miałam tak przez trzy pierwsze miesiące do tej
      pory tak czasami mam, wpada w takie ciągi które trawają 2-3 dni, a
      potem spowrotem wszytko OK. Aż wstydzę się do tego przyznać, ale raz
      gdy byłam cały dzien sama w domu, nie wytrzymałam, od rana do 17 nic
      nie jadłam, nic nie mogłam zrobić bo on nie dał się nawet na sekundę
      odłozyć, nawet jak zasnał na moich rękach, i wtedy puściły mi nerwy
      i nakrzyczałam na moje dziecko i potrząsnęłam nim parę razy (do tej
      pory nie mogę sobie tego wybaczyć jak mogłam się tak zachować, ale
      po 10 godzinach noszenia dziecka,byłam głodna, wykończona nerwowo i
      fizycznie, nie umyta, obiad nie ugotowany, pranie nie zrobione,
      sterta prasowania.Czułam się jak ta o której w TV mówią, że
      zakatowała swoje dziecko, poprostu koszmar. Znalazłam sposób taki,
      że wszytko robiłam jak mąż wracał do domu, pranie prasowanie, obiad
      jak nie to mąż gotował, czasami to było takim kosztem, że kładłam
      się o 2 w nocy spać. i obiecałam sobie, że nie mogą mi więcej nerwy
      puszczać i jak nadchodzi taki dzień to poprostu wszytsko z dzieckiem
      na rękach robię(poświęcam mu się całkowicie), jak nie daję rady
      czegość zrobić to trudno, a obiad zawsze można zamówić do domu, albo
      jechać np. do mamy, albo kupić coś gotowego. Niedawno temu nawet w
      nocy spałam z dzieckiem na rękach, cała zdrętwiała się wtedy
      obudziłam. nie wiem czemu tak czasami ma ale ma, nic z tym zrobic
      nie mogę więc pozostaje mi tylko się z tym pogodzić. Nie daj się,
      nie jesteś wyrodną matką, tylko zmęczoną która ma ochotę też mieć
      czas dla siebie i to nic dziwnego. Moim jedynym pocieszeniem jak
      nadchodzi taki dzien, że dzieci bardzo szybko rosną i że z dnia na
      dzien jest coraz lepiej. Tak między nami nawet na kibelek chodziłam
      z dzieckiem na rękach.
      • izamig PS 11.01.08, 15:32
        Wiesz co mi jeszcze daje siłe, jak przychodzi taki dzień. Myślę o
        tych biednych matkach które straciły dzieci, że one dały by wszystko
        aby je mieć przy sobie, nawet takie rozkrzyczane, nieusłuchane,
        marudne i nonstop płaczące. Dletego cieszmy się, że możemy mieć
        dzieci przysobie. A ostatnio zainwestowałam w zabawki różnego
        rodzaju. A może twoje dzieciątko ząbkuje, albo boli go brzuszek, w
        każdym bądź razie nie usypiam na siłe, jak nie chce spać a płacze to
        próbuje odwrócić czymś jego uwagę, najlepiej jakąś zabawą.
      • 27agnes72 Re: nie radzę sobie:( 11.01.08, 15:33
        Nadajesz się jak każda z nas. To tylko jakiś gorszy dzień.
        1.NIE POZWÓL NERWOM RZĄDZIĆ-kiedyś miałam dość, myślałam, że nie
        wyrobię aż tu nagle przyszła moja mama, spokojnie przytuliła dziecko
        i mały zadowolony-wtedy zrozumiałam;grunt to spokój!
        2.DZIECKO PÓŁROCZNE NIE ROBI MAMIE NA ZŁOŚĆ-wszyscy to wiedzą ale
        warto to sobie uświadomić-to pomaga
        3.A JAK JESTEŚ JUŻ NA GRANICY...-to się staraj pomyśleć o tym co
        miłe-nawet wtedy kochasz swoje dziecko-a takie chwile złe mają w tym
        czasie setki mam
        A na koniec: Ja usypiam dziecko przy piersi,przy smoczku, przy
        noszeniu i przy niczym też-w zależności od nastrojów.I śpi ze mną
        też jak potrzebuje...Pomyślałam sobie, że jak moim starszym (9 i
        14,5)nic się od tego nie stało i nieźle sobie radzą to po co się
        męczyć.Same nauczyły się w odpowiednim czasie spać, korzystać z
        toalety, chodzić i bawić a nawet...randkować ;-)
    • lee_a Re: nie radzę sobie:( 11.01.08, 15:48
      zorkaaa, spokojnie, dzis dokoncz dzien tak jak zwykle, ale od jutra
      zacznij wprowadzac zmiany. Po pierwsze - zadnego usypiania na rękach
      i podnoszenia z łóżeczka. Łóżeczko jest do spania i leżenia. U nas
      wystarczyły trzy dni. Czy mały zasypia ze smoczkiem? U nas zestaw
      smoczek+pieluszka łagodzi wszelkie trudnosci z zasypianiem. grunt to
      wyczuc kiedy dziecko jest zmeczone. A zeby to bezbłędnie odgadywac
      to musisz miec uporządkowany dzien. Te same czynnosci cały czas, w
      tej samej kolejnosci. Dzieci lubia rutynę. Koło łóżeczka postaw
      sobie krzesło i siedz tam tak dlugo az mały zasnie... bedzie płakał
      ale jestes kolo niego, wiec w koncu sie nauczy. Jak sie uspokaja i
      zaczyna zasypiac ewakuuj sie, zeby sam fakt usypiana byl juz bez
      ciebie. Na początku potrwa to godzinie, w skrajnych przypadkach
      podobno 1,5. Ale z kazda drzemmka bedzie krocej. U nas trwa 2-3
      minuty. Powodzenia! A pranie, sprzątanie, gotowanie olej, nic sie
      nie stanie jak nie posprzątasz.
    • a_beatle Re: nie radzę sobie:( 11.01.08, 15:59
      Zorkaa, ileż razy zalewałam się łzami myśląc, że się nie nadaję, że jestem
      wstrętną matką? I pewnie każda z nas miała takie chwile... Głowa do góry! Rady,
      których udzielają dziewczyny są mądre, warto je wypróbować, choć dzieci i mamy
      są różne, na każdego coś innego podziała. My nie mamy akurat z zasypianiem
      problemu, ale za to parę innych. Jedno wiem na pewno - widzę, jak Maja źle
      reaguje, kiedy jestem zdenerwowana, jak doskonale wyczuwa moje emocje... Dlatego
      myślę, że Spokój, nie bez powodu zwany świętym, jest szczególnie ważny. Mnie
      zawsze pomaga, jak sobie pomyślę, jak długo na nią czekałam, jak wiele dla mnie
      znaczy, i jakie mam szczęście, że JEST. Zobaczysz, wszystko się ułoży:-)
    • asia19813 Re: nie radzę sobie:( 11.01.08, 16:34
      a próbowałas metody uśnij wreszcie, jedna z koleżanek tutaj nauczyła
      dziecko zasypiac samo. Spróbuj i ty. NIe martw się..... spróbuj,
      trochę popłacze, ale potem będą efekty.
    • asia_zal81 Re: nie radzę sobie:( 11.01.08, 16:45
      zorkaa, o co Ty????? Każda z nas ma chwile załamania (nie wierz tym,
      co twierdza, że macierzyństwo to jedno wielkie i ciągłe pasmo
      radości i niezmąconego szczęścia), ale to mija!!!
      Uwierz w siebie. "Sprzedaj" Tymka komuś choćby na dwie godziny i
      zelaksuj się!!!

      mój Mały też wariuje i płacze( przed chwilą zasnął), bo mu ząbki
      idą, już 3x na rehabilitacji nie ćwiczyliśmy, bo na widok pani w
      płacz. Ale co tam, MINIE!!!
    • yoopi1 Re: nie radzę sobie:( 11.01.08, 16:59
      Kochana lepiej wyjść niż zrobić dziecku krzywdę, często matki w
      nerwach porząsają dzieckiem, dobrze zrobiłaś, że wyszłaś na chwilę,
      nic się mu nie stało. Moja córka tez ma często problem z zaśnięciem
      w ciągu dnia a kiedy jej nie pomogę pada ze zmęczenia. Wożę ją w
      wózku do skutku, pomaga szum suszarki do włosów, okapnika lub
      odkurzacza. Kiedy sobie nie radzę próbuję wszystkiego po kolei. Jak
      nic nie działa ubieram dzieci i wychodzę na dwór. Czasem mimo
      wszystko i tak się nie udaje. Przed zaśnięciem zawsze pilnuję by
      była najedzona, wietrzę w pokoju i sprawdzam czy nie jest jej za
      ciepło. To często powód że dziecko nie może zasnąć.
    • dagi.ww Re: nie radzę sobie:( 11.01.08, 17:48
      A ja cały czas myślałam, że tylko ja sobie nie mogę dać radyi tylko
      ja jestem do niczego... U nas było dokładnie to samo; Wiki nie
      usnęła inaczej, jak na rączkach po 1-1,5godz wrzasku masakrycznego.
      I tak było do początku grudnia dzień w dzień! Chodziłam, płakałam
      razem z nią, wychodziłam, bo już nie mogłam wytrzymać. W końcu
      zdarzyło się, że usnęła sama na naszym łóżku. Od tamtej pory
      stwierdziłam, że skoro potrafi, to rączki są naprawdę niezbędne.
      Tylko faktycznie trzeba wyczuć moment, kiedy jest naprawdę zmęczona,
      ale to raczej widać po kilkakrotnym ziewaniu ;)) U nas działa poza
      tym jeszcze jedna rzecz; jak Mała marudzi do spania, to aplikuję jej
      smoka, ale muszę przy niej siedzieć. Głaskanie, śpiewanie itp
      odpadają całkowicie! Biorę za to mniejszą i cichszą grzechotkę i
      delikatnie jej grzechoczę, żeby przyciągnąć uwagę i żeby przestała
      płakać, później coraz ciszej nią ruszam, ale w jednym miejscu,
      później już tylko sobie obracam w rękach, a sama np oglądam TV czy
      czytam książkę. To działa jak hipnoza hehe, ale jest skuteczne, bo
      Mała jest zainteresowana i nie płacze, a jednocześnie nie bawi się
      sama, bo jest śpiąca. Czasem powrzeszczy bardziej, ale znów daję
      smoka. Od kiedy przestałam ją nosić, to w końcu daje za wygraną. Ale
      w łóżeczku swoim zasypia tylko wieczorem, w dzień preferuje nasze
      łóżko ;)) Dasz radę, nie załamuj się, choć wiem, że czasem po prostu
      brak sił. 3maj się i próbuj po kolei każdej metody, tylko 2-3 dni
      jedna, potem dopiero następna. Pamiętaj, że jak nie będziesz
      konsekwentna, to nic nie da. Wiki do tej pory próbuje wymusić
      wzięcie na rączki, ale ja jestem twarda i w końcu usypia sama ;))
    • a.l.a.s.k.a77 Re: nie radzę sobie:( 11.01.08, 17:59
      Bez przesady, wcale nie jesteś wyrodną matką!!! Ja usypiam mojego
      małego jak jemu pasuje. Uwielbiam tulić go w ramionach i wtedy
      myślę, że już niedługo będzie duży i nie będzie chciał się tak
      chętnie przytulać więc teraz korzystam:)) Dziewczyny juz poradziły
      Ci co mozesz zrobić. Mam nadzieje, ze coś pomoze! Głowa do góry!
    • dmgr Re: nie radzę sobie:( 11.01.08, 23:09
      Jestem z Tobą, mój też już tak wymyslał ostatnio, że dłużej trwało usypianie niż
      sen. Zaczęłam uczyc samodzielnego zasypiania i jest różnie ale coraz lepiej, na
      noc zasypia już sam, w dzień czasem usypiam go przy cycu bo zasypianie za długo
      trwa i szkoda mi czasu. Mój też wyje czasem, łzy się leją i wydaje mi się, że
      się udusi ale wtedy podnoszę, przytulam, bujam chwilę i odkładam, czasem tak
      parę razy i w końcu zamiast ryczec zaczyna sobie spiewac i zasypia. Jeżeli wyje
      dłużej (np. z 30 min) to na chwilę do cyca przystawiam ale jak usypia celowo
      biorę do pionu do odbicia i kładę, żeby widział, że jest w łóżeczku to jest rada
      z "Usnij wreszcie", które u nas nie działało ale książka mądra. Piszą, że
      dziecko pamieta miejsce, w którym zasypia i jak każdy człowiek jak się przebudza
      oczekuje, że jest w tym samym miejscu. Jak zasypia przy cycu budząc się oczekuje
      cyca a jak w łóżeczku przebudza się i powinno spac dalej czując się bezpiecznie.
      Nie chcę Ci tu radzic bo my też dopiero od tygodnia próbujemy a starsza zaczęła
      sama zasypiac jak miała rok (do roku przy cycu!!! albo butli). POWODZENIA nie
      daj się Młodemu Terroryście!
    • patrice7 Re: nie radzę sobie:( 11.01.08, 23:30
      KOchana! zgadzam sie z badowidmo , Zadnych raczek! krzywda dziecku sie nie
      dzieje, dziecko zanosi sie i wscieka bo nie ma tego do czego go przyzwyczailas.
      Mialam identycznie , a moze nawet jeszcze gorzej. Przeczytaj w tym watku
      napisalam co pomoglo nam

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=43618&w=74154381&wv.x=2&a=74174553
      • burda3 Patrice! 11.01.08, 23:37
        super,ze u Ciebie metoda sie sprawdziła- ja probowałam Julka tak
        zostawic to wrzask okropny, az do utraty tchu...a do tego lekarz,
        nie pozwolił dopuszczac do silnego płaczu z powodu groźby
        przepukliny, więc niestety nie wszystkie dzieci mozna tak sobie
        zostawić,zeby się wypłakały.
        Ratuje mnie za dnia chusta teraz :-) a nocne zasypianie to domena
        taty ( swoją drogą to nie wiem,jakbym go uspiła bez mojego Jasia...)
        Fajnie,ze Malwa sama zasypia - gratulancje !
      • burda3 Zoorka! 11.01.08, 23:39
        Kobieto, jestes wspaniała Mamą-naprawde brud w domu niech nie bedzie
        priorytetem, lepiej wez ciepły prysznic, wypij herbatkę.Co do
        noszenia- to próbowałas w chuscie?U nas coraz lepiej sie sprawdza po
        domu, uspokaja naprawde !
        • zorkaa Re: Zoorka! 12.01.08, 11:35
          dzięki dziewczyny! dziś oczywiście jest już lepiej, kryzys mi minął.
          co do rad, to ja naprawdę wszystkiego próbowałam, ale dziecka nie
          zostawię w łóżeczku płaczącego. nie potrafię patrzeć jak się zanosi,
          jak mu łzy ciekną i aż się dławi od płaczu. przecież ja jestem dla
          niego, a nie on dla mnie. i wiem, że to skarb największy, dlatgo to
          nie na niego się złoszczę tylko na siebie, że moje biedne maleństwo
          płacze a ja nie potrafię mu pomóc. teraz jest po prostu gorzej przez
          te głupie zęby. w dzień jest bardziej marudny i ja mam mniej sił i
          cierpliwości.
          wielkie dzięki
    • becik1 Re: nie radzę sobie:( 12.01.08, 20:33
      spoko nie martw sie bedzie ok poczytaj troche o usypianiu jest na
      forum i popros aby ci przeslali ksiazke usnij wreszcie ja mam 2
      dzieci starsza od samego poczatku ladnie spala a ten mały lipcowy
      chloptas gorzej ale juz jest poprawa, nie stosyje idealnie jak w
      ksiazce. wedlug mnie najwazniejszy jest pewien rytm dnia
      • patrice7 burda 12.01.08, 21:59
        lekarze zawsze strasza przepuklina:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja