pysiulek_79
17.01.08, 12:09
Pamiętacie mój wczorajszy wątek o mojej próbie z metodą usnij
wreszcie? Problem u nas tkwi w tym, że mała co prawda zasypia
wieczorem ok.21 bez większych problemów ale najczęściej wymaga to
bujania w łożeczku (mamy na kółkach) a potem budzi się ok.1 i biorę
ją do łożka gdzie mała śpi do rana „przypinając” się co jakiś czas
do cycka. Problem, że to przypinanie się intensyfikuje nad
ranem....przedwczoraj była tak opita mlekiem, że aż rzęziła...
Ponieważ wczoraj mała zaczęła pokasływać stwierdziliśmy, że z
dalszym testowaniem uśnij wreszcie poczekamy do weekendu ale ..
Dziś w nocy mała obudziła się już o 23.20. Wzięłam ją do łóżka po
czym mała przez dwie godziny nie puściła cyca. Podwóch godzinach
wymiękłam, odłożyłam ją do łóżczka, opatuliłam, dałam lalkę Zuzię i
powiedziałam,że teraz będziemy spać. Mała po 10 min dostała
histerii, mimo, że trzymałm ją za rączkę i głaskałam. Po kolejnych
10 min. jej wrzasku przyszedł M. śpiący w pokoju obok i zaczął ją
bujać. Mała zasnęła po pół godzinie. Dziś rano miałam niezbyt
ciekawą wymianę zdań z M., który stwierdził, że on nie będzie i nie
życzy sobie stosowanie na dziecku takich brutalnych metod i że cała
ta metoda polega tylko na tym, że dziecko zasypia zmęczone
płaczem... Spytałam w takim razie czy będzie ją co noc bujać bo ja
na to siły nie mam ani na wiszenie na moim cycku...Powiedział, że
będzie bujać...
Mała spała w łóżeczku do wpół do siódmej a potem jeszcze godzinę
przy cycusiu ale obudziła się dziś z kaszlem i katarem. W tych
okolicznościach wprowadzanie samodzielnego zasypiania jak jest chora
i tak nie ma sensu... Boję się dzisiejszej nocy, no ale chore
dziecko chyba i tak jest niemiarodajne.... No i co wy na to?