to jest bardzo smutne:(

29.01.08, 22:42
byla dzis u mnie kuzynka (ktora rodzi na dniach, ale to nieistotne)
i powiedziała mi, ze jej znajoma urodziła w 7 miesiacu martwe
dziecko:( Boze, a najgorsze jest to ze ona juz wiedziala ze jej
dziecko niezyje, a mimo to wywolali u niej porod i musiala urodzic...
ja jestem zdania, ze w takich przypadkach powinni robic cesarke:(
ja bym niemogla rodzic wiedzac ze moje malenstwo niekrzyknie
niezaplacze !!! Boze jakie to straszne, az mi sie plakac zachcialo...
a na dodatek pokazali jej jeszcze to dziecko - koszmar:( i tak wogle
to ono zmarło, bo matka miala klopoty z cisnieniem i maluszek sie
poprostu udusil:((((((
    • lucy_cu Re: to jest bardzo smutne:( 29.01.08, 22:55
      Bardzo smutne, to prawda. :-(
      Ale że zobaczyła dziecko, to akurat chyba dobrze- podobno łatwiej
      się wtedy pożegnać, z kimś konkretnym...:-(
      • izamig Re: to jest bardzo smutne:( 30.01.08, 13:31
        to jest rzeczywiście koszmar dla matki, która mimo że tak boji się
        porodu tak czeka na niego, bo wtedy będzie mogła zobaczyć swojego
        aniołka.
    • borowka78 Re: to jest bardzo smutne:( 29.01.08, 22:57
      Smutne:-( niedawno bardzo daleka znajoma w piatym miesiacu rodzila martwa
      coreczke;-(

      a to, ze pokazali matce dziecko ma wielkie znaczenie, mogla sie z nim pozegnac...
    • matizka Re: to jest bardzo smutne:( 29.01.08, 22:58
      Tak podobno bezpieczniej dla maki - łożysko chroni ją przed
      zakażeniem. Mojej najlepszej przyjaciólki siostra właśnie ma za sobą
      taką sytuację. Prawdopodobnie 2 tyg. nosiła martwe dziecko, a na
      dodatek jak już się dowiedziała to nie było nigdzie w Warszawie
      miejsca w szpitalu. lekarze mówili, że jeszcze z tydzień mozna
      poczekać z porodem. I musieli dać łapówkę, żeby się miejsce gdzieś
      znalazło szybiej.

      Jak mi moja przyjaciólka to wszystko opowiadała to razem ryczałyśmy
      po dwóch stronach słuchawki

      W takich chwilach mówię - trudno, Karolku, nawet jak budzisz się co
      godzinę dobrze, że jesteś
      • patrice7 Re: to jest bardzo smutne:( 29.01.08, 23:16
        Matko co za ttragedia!!nie do opisania ,bo cokolwiekk sie powie i tak bezdie
        zbyt banalne! :((
        Ja niestety naczytalam sie takich rzeczy przed porodem(glownie o uduszeniach
        pepowna) i ostatnie 3 tyg do rozwiazania chodzilam i plakalam, i modlilam zeby
        to mnie nie spotkalo.Mialam przeczucie ze mala jest owinieta. i nie mylilam sie
        byla owinie ta 2 razy na szyji! Po wszystkim dziekowalam ze mam to juz za soba
        i ze Malenka juz lezy na moim brzuchu.
        • kamsi Re: to jest bardzo smutne:( 29.01.08, 23:30
          To jest jakaś niewyobrażalna potworność. A ja też czytałam o takich
          rzeczach w ciąży - sama nie wiem, po co. I Kostek też urodził się
          owinięty pępowiną, na szczęście wszystko dobrze się skończyło.
          Matka może w takim wypadku nie chcieć zobaczyć dziecka, tzn. nie ma
          takiego obowiązku, ale rzeczywiście to chyba lepiej mieć kogo
          opłakiwać, to podobno pomaga się rozstać:( Tak to piszę, ale sobie
          nie wyobrażam:(
      • izamig matizka 30.01.08, 13:36
        matizka napisała:

        > W takich chwilach mówię - trudno, Karolku, nawet jak budzisz się
        co
        > godzinę dobrze, że jesteś

        I tu ma 100% racji, ja zawsze się tak pocieszam jak nie mam już siły

    • joasia83m Re: to jest bardzo smutne:( 29.01.08, 23:20
      :((((
      moja mama urodzia w terminie Adasia, ale nie zyl, bo zrobil sie supelek na
      pepowinie:(((
      ja tez go widzialam, mimo iz mialam tylko 7lat. widocznie mama stwierdzila ze
      jestem na tyle "dojrzala" ze zrozumiem. jestem jej za to b. wdzieczna, pamietam
      go bardzo dokladnie i moge mowic ze mam dwoch braci.
    • ingapol Re: to jest bardzo smutne:( 29.01.08, 23:34
      faktycznie, bardzo smutne. Ja już niestety słyszałam o takich przypadkach, na
      szczęście nikogo osobiście nie znałam.
      Pamiętam jak moja bardzo dobra koleżanka poroniła, było mi tak z nią trudno o
      tym rozmawiać, wiedziałam że ją to boli, wiedziałam że musi się komuś wygadać,
      ale mimo to przeżywałam to bardzo :(((
    • bobimax Re: to jest bardzo smutne:( 30.01.08, 07:27
      Jest to przykre. Moja koleżanka też musiała urodzić martwe dziecko.
      Taka widocznie procedura. Ale z drugiej strony szybciej dojdzie do
      formy.
      • a.zaborowska1 Re: to jest bardzo smutne:( 30.01.08, 08:30
        Tak to bardzo smutne :-( ale cesarka nie jest tutaj dobrym
        rozwiązaniem. Kobieta nie powinna wtedy szybko zajść w następną
        ciąże, łożysko lubi się osadzać w miejscu blizny. Po za tym to
        operacja brzuszna, kroplówki, lekarstwa i nie ma dziecka :-(
        No i bardzo dobrze, że pożegnała się z dzieckiem (mądrzy lekarze).
        Ja niestety nie widziałam swojej Ady. Nie mogłam wstać z łóżka bo
        właśnie po cc, ciałko wynosili ukryte przed wzrokiem ojca w jakimś
        blaszanym naczyniu :-(( do końca życia będę się zastanawiała jak
        wyglądała: czy była podobna do juniora i Andżeli? Oni jak dwie
        krople wody podobni do męża. A może właśnie ona była podobna do mnie
        do mamy. Nie pamiętam czy pytano, byłam w szoku szkoda, że nikt nie
        zadecydował za nas :-((( i mimo iż wszystko sami zorganizowaliśmy,
        że tylko ja z trumienką jechałam samochodem na cmentarz tak właśnie
        w formie pożegnania nigdy sobie nie wybaczę, że jej nie pzytuliłam
        bo przecierz właśnie to było moje dziecko !!! Donoszone, zdrowiutkie
        (bez wad) 3 kg. 54 cm. też się udusiło. O i już płacze. Już o 5.00
        rano zaczął mi się ciulowo dzień :-((((((((
        • delfina7 Re: to jest bardzo smutne:( 30.01.08, 09:11
          Już wszystko napisała na ten temat a.zborowska1. Tzn lepiej dla
          organizmu urodzić natutalnie.1 września 2004 roku ja też rodziłam w
          terminie martwą Julcię. Zdrowiuteńka 4 kg , 59 cm - lekarze
          orzekli , ze tak czasem bywa. I jak dla mnie najsmutniejsze jest
          teraz to , ze tez w tym szoku nie chciałam jej zobaczyć i nie byłam
          na pogżebie , bo leżałam jeszcze w szpitalu. Czas goi jednak rany .
          Mam teraz dwóch łobuzków , a Julcia zawsze bedze moją córeczką.
          (***********) Dla Wszystkich Aniołków.
    • effka_81 Re: to jest bardzo smutne:( 30.01.08, 09:09
      Niewyobrażam sobie przeżyć coś takiego!Taka tragedia nawet nie chce o tym
      myśleć. Jak byłam w ciaży to bałam sie że może sie udosić,jak mała sie nie
      ruszała dłuższą chwile to już była panika!Wtedy zaraz sie uspakajałam i czekałam
      aż sie poruszy.
      Naprawde współczuje mamą co musiały to przeżyć!!
    • kotka232 Re: to jest bardzo smutne:( 30.01.08, 09:12
      BOZE KOCHANY!!jaki koszmar, poplakałam sie, co to za beduszni
      lekarze!!
      • ridibunda Re: to jest bardzo smutne:( 30.01.08, 10:45
        Dlaczego uważasz, że lekarze byli bezduszni? Wg. mnie zachowali sie bardzo
        dobrze przy takiej tragedii.
    • olus-ia80 Re: to jest bardzo smutne:( 30.01.08, 09:24
      dziewczyny to dla waszych dzieci **** minuta ciszy jak czytam chce
      mi sie plakac wspolczuje moje dziecko bylo malutkie ale tez bolalo i
      tez kazalam sobie pokazac na szczescie mam dzieci
      • sylpal13 Re: to jest bardzo smutne:( 30.01.08, 09:43
        łzy same lecą, ale wiem ze cesarki nie mogą zrobić, to niebezpieczne dla matki,
        ja się tego najbardziej bałam w czasie ciąży, bo pierwsza moja obumarła w 10
        tyg, a dowiedziałam sie dopiero q 13, miałam łyżeczkowanie, nie da sie opisać
        uczucia gdy wiesz ze nosisz martwe dziecko w łonie i ze jeszcze wczoraj do niego
        mówiłaś, a ono było już martwe...
        • patrice7 Re: to jest bardzo smutne:( 30.01.08, 09:51
          im dalej czytam tym placze coraz bardziej. Po prostu masakra , straszne i
          okropne! Nie ma wiekszej tragedi dla matki.Siedze i plazce. Zaborowska i delfina
          Boze jestescie wielkie! Kochane bardzo wam wspolczuje! Niewyobrazalny drtamat.
          Patrze na moje dziecko i placze bardziej -tym razem ze szczesia ze wszystko ok.
        • olus-ia80 Re: to jest bardzo smutne:( 30.01.08, 09:53
          sylpal13 tak jak u ciebie mialam to samo tez tyle chodzilam tez
          mialam lyzeczkowanie a tak bardzo sie na nie cieszylam strach w
          kolejnej ciazy jest ogromny nie pozwala sie cieszyc
          • a.l.a.s.k.a77 Re: to jest bardzo smutne:( 30.01.08, 09:59
            jak ja nie lubię czytać takich smutnych watków:((( Przykre to
            wszystko, co niektóre matki muszą przeżywać:((
          • a.zaborowska1 Re: to jest bardzo smutne:( 30.01.08, 10:32
            cyt "strach w
            kolejnej ciazy jest ogromny nie pozwala sie cieszyc "

            To prawda ja po 35tc to już tak schizowałam, że co drugi dzień
            jeździłam na żelazną na IP i ciągle im tłumaczyłam, że ktg tedy też
            było wpożądku, wydawałam fortune na usg. Jak mi lekarka powiedziała
            w środę, że mały ma przy karczku pępowinę wpadłam w taką rozpacz, że
            mąż musiał na środku marszałkowskiej stawać na awaryjnych i mnie
            uspokajać :-( nie wytrzymałam za tydzień już miałam małego na ręku 3
            tyg. przed terminem tydz. przed planowanym cięciem. Mimo, ze rano
            badała mnie lekarka w szpitalu i zapewniała, że spokojnie wytrzymam
            ten tydzień. Nerwy zrobiły swoje jeszcze tego samego dnia miałam
            juniora na rękach. I mimo wielkiego szczęścia (Tuliłam go
            golusieńkiego chyba ze 3 godzinki po cc. :-)) Myślałam o tamtych
            chwilach... że to najgorsze chyba dla kobiety urodzić dziecko i
            nigdy go niemieć :-(
            ...no i teraz junior wchodzi na głowę no bo jak innaczej
    • dziunia27 Re: to jest bardzo smutne:( 30.01.08, 10:29
      Boziu, ja tak jak patrice, im dalej czytam tym bardziej płacze:((((
      niemiałam pojecia że tyle z nas (tyle kobiet) przeżyło podobny
      dramat:((((
      wyrazy współczucia (*)(*)(*)(*)(*)(*)(*)
    • ridibunda Re: to jest bardzo smutne:( 30.01.08, 10:53
      To jest straszne, niewyobrażalne dla mnie przeżycie:( Dziewczyny które straciły
      dzieci, bardzo Wam współczuje i więcej nie umiem po prostu nic powiedzieć:(
      Ja jak Patrice, tez cały czas miałam schizę że mała sie dusi, tym bardziej że na
      cały czas słabo sie ruszała. Kiedyś miałam przerwę w ruchach 2 dni i potem
      pojechałam do szpitala bo już nie mogłam, na szczęście wszystko było ok.
      A z tą cesarką jest tak, jak pisze A.zaborowska - szok dla organizmu, potem nie
      można przez rok zachodzić w ciążę, potem mogą być problemy z łożyskiem, przez
      bliznę po cesarce moja kuzynka urodziła miesiąc za wcześnie 1,25 kg córeczkę,
      ponieważ łożysko i pępowina wrosły w bliznę i nie rozwijała się, w dodatku
      łożysko było przodujące i dostała krwotoku. Żyją obie tylko dzięki temu że
      leżała wtedy w szpitalu. I ten ból po, ja miałam cesarkę i nie chcę więcej, ale
      ja miałam dziecko więc było dla kogo wstawać, a jeśli po czymś takim dziecka
      brak, to jak już pisałam wcześniej - nie umiem sobie tego wyobrazić:(
      • annullka Re: to jest bardzo smutne:( 30.01.08, 13:09
        rzadko piszę, ale w tym wątku muszę
        siędzę w pracy, wpatrzona w ekran i powstrzymuję się od płaczu, bo w
        pokoju jeste jeszcze pare osób
        to straszna tragedia
        ja poroniłam dwa razy, było ciężko, źle i nie chciało mi się żyć,
        poroniłam wczesne ciąże i na izbie powiedzieli mi, że lepiej tak
        wcześnie, bo nie czułam jeszcze ruchów dzieciaczków, wtedy te
        stwierzenie mi wogóle nie pomogło, ale z perspektywy czasu, chyba
        jest w tym trochę racji, nie wiem dlaczego Bóg tak sobie zaplanował,
        a może wtedy o mnie i moich dzieciach zapomniał, nie wiem
        trzecia ciąża od począku z problemami, tak shizowałam, że
        postanowiłam, że jeżeli się uda to już nie chcę więcej tego
        przeżywać i nie będę miała więcej dzieci, częste krwawienia, z
        cięzkim sercem czekałam na usg, czy bije jeszcze moje małe
        serduszko, ciężki okres, ale na szczęście od 4 miesiąca wszytsko się
        unormowało, a teraz już myślę o kolejnym dziecku, muszę tylko
        oczekać roku, bo miałam cc
Inne wątki na temat:
Pełna wersja