dagi.ww
13.02.08, 19:41
Wczoraj pytam NM, jak spedzimy Walentynki. A on na to: "No jak to jak? A co bys chciala, jak koncze o 7ej prace, a poza tym nie mamy kasy..." No to ja na to, ze mozemy przelozyc je na piatek, a kasa nie do wszystkiego jest potrzebna, a on, zebym cos wymyslila. No rynce opadaja! Moj NM jest cudownym facetem, gotuje codziennie, pomaga mi przy Malej, ile moze, ale za cholere nie potrafi wpasc na jakis fajny, roamntyczny pomysl. Jakas kapiel ze swieczkami i winem albo kolacja w lozku z rozyczka, serduszko na drzwiach - zawsze ja cos wymyslam... Pociszcie mnie, ze nie jestem jedyna "niezaspokojona romantycznoscia" lipcowka...
NASZA WIKUSIA MA JUŻ...