dorko7
21.02.08, 12:17
Moja mama jest nadopiekuncza - zawsze mnie to denerwowalo i obiecywalam sobie
ze dam mojemu dziecku wiecej swobody. A tymczasem zaczynam dostrzegac u siebie
objawy - no wlasnie czego - czy to juz przesada, czy jeszcze mieszcze sie w
normie? Potrzebuje trzezwej oceny nastepujej sytuacji.
Moja tesciowa wybierala sie do Warszawy na jakis kongres, przy okazji
stwierdzila ze przyjedzie 2 dni wczesniej to bedzie mogla sie pocieszyc
wnuczkiem. Ja i moj M stwierdzilismy ze super to moze popilnuje Kubusia a my
sobie skoczymy wieczorem do kina. To mial byc pierwszy raz gdy zostaje sama z
wnukiem.
Tesciowa wczesniej wspominala ze z moimi rodzicam dziecka nie boje sie
zostawic a jej nie daje szansu - wiec to mial byc ten raz ktory ma pokazac ze
mamy do niej zaufanie.
Jakie bylo nasze zdziwienie gdy na dzien przed przyjazdem Tesciowa przeslala
mezowi sms ze zaprosila na wieczor pilnowania Kubusia swoja kolezanke i mamy
kupic im wino! Dodam ze ona winko bardzo lubi i za kazdym razem gdy jest u nas
tak z buteleczke wypija, potem lekko wcieta chodzi (nie jest to zarzut po
prostu sympatycznie gadamy sobie - ona i maz sobie popijaja a ja zajmuje sie
dzieckiem). Moja i mojego M wyobraznia zaczela dzialac i oczyma wyobrazni juz
widzielismy jak sie panie zagadaja a tymczasem dziecko z kanapy spadnie (wtedy
Kuba zaczynal wlasnie sie przekrecac) i napisalismy jej ze w taki razie to my
zostajemy na tej imprezie, ewentualnie jesli chce z kolezanka sama pogadac to
pojdziemy gdzies razem z Malym.
No i klops - tesciowa sie smiertelnie obrazila i stwierdzila ze w takim razie
to ona moze wcale nie przyjezdzac.
No i jak Dziewczyny - przesadzilismy?? co Wy byscie zrobily na moim miejscu?