a.zaborowska1
25.02.08, 15:56
No dzisiaj to już mi nerw puścił i normalnie nie wiedziałam czy
płakac czy bluzgać. Nasz młody skończył 8 miesięcy i życie na
siedząco jest niedoprzyjęcia. O leżeniu nawet nie ma mowy :-/
I wszystko by było o.k bo dziecko widać dobrze się rozwija ale od
tygodnia mielismy chyba z 5 upadków waląc się w głowe. Poprostu
dzieciaka wykończe. Postanowiłam w sobotę (po upadku z lezaczka)
robimy tylko najpotrzebniejsze rzeczy i w miejscu najbardziej
bezpiecznym. Więc dzisiaj kołudra na podłogę starszakowa na dywan i
dawaj lekcje no bo przecierz po szpitalu, chorobie, feriach trzeba
wrócić do szkoły. szuflady nogami trzymane a tu co młody stał przy
regale i upadł głową już się ie zmieścił na kołudre. No to trzymamy
zimną łyżkę przy głowie mój wzrok na książki a tu mi dziecko na
rękach się jakos odwinęło i znów glową o podłogę :-((
Chyba jestem beznadziejną matką. Płakał długo teraz śpi, a ja siedzę
i patrzę na niego i h...k już z tymi lekcjami Andżeliki.
Jednego nie umiem upilnować a drugie zaniedbuje buuuuuuuuuuuu
PS: W sumie to ja już nic w domu nie robię bo cały czas asekuruje
małego. Od jutra Andżela wraca do szkoły nie wiem poprostu niewiem
jak to będzie :-( Jego igdzie nie można samego zostawić nawet na 5
sek. W łóżeczku się przewraca i wali o szczebelki, podłoga też
niebezpieczna bo się na wszystko wspina a że nie ma jeszcze tyle
siły to co chwila upada, leżaczek do bani wychodzi z zapiętego...