dagi.ww
01.03.08, 17:45
Po prostu odpuściłam sobie naukę samodzielnego zasypiania w dzień,
walkę z noszeniem na rączkach, odkładanie na siłę do łóżeczka w
nocy. Stwierdziłam, że skoro daję sobie jeszcze radę fizycznie
usypiać Małą na rękach (nie trwa to długo, bo jak tylko się
przytuli, to zasypia od razu), a w nocy wcale nie jest tak strasznie
spać w trójkę, to pasuję. I najlepsze jest to, że Mała jest
spokojniejsza, wczoraj usnęła sama na łóżku, noce przesypia znacznie
lepiej, nawet kilka razy udało mi się odłożyć ją po karmieniu do jej
łóżeczka, po kąpieli bez problemu zasypia nadal sama, i ja jestem
szczęśliwsza. Kiedyś chyba Lucy napisała, że cieszmy się, póki
jeszcze możemy nosić dzieciaczki i tulić je do siebie (bo potem będą
uciekać hehe), więc już nie walczę. Wiem, że w końcu Mała nauczy się
zasypiać sama w dzień i spać w swoim łóżeczku w nocy, a na razie
będę się cieszyć jej bliskością. Hołk!!!