enya81
04.03.08, 19:05
przeżyła jakoś. Najtrudniejsze było rozstanie z Szymciem i przyzwyczajenie się do mysli, że tak juz bedzie cały czas. W poniedziałek po wyjściu z domu uroniłam kilka łez, ale postanowiłam, że trza sie wziąć w garść, bo inaczej oszaleję i uschnę z tęskoty za moim synkiem. Dzisiaj było juz zdecydowanie lepiej, zwłaszcza, że juz ostro zapędzili mnie do pracy i dzień przeleciał jak mgnienie oka. Klienci bardzo ciepło mnie przyjeli, mimo, że nie było mnie ponad rok w pracy, poznawali i podpytywali o dzidziusia :), było mi naprawde miło.
Ekipa jest prawie cała w nowym składzie, wiec musze sie z ludzmi zapoznać, choć juz teraz podejrzewam z kim znajde współny język.
Bałam się, że Szymus będzie na mnie obrazony, że go zostawiłam, a on wprost przeciwnie cieszy sie strasznie gdy mnie widzi spowrotem i nie odstepuje na krok. Kochane dziecko :)
Dziewczyny, cieszcie sie swoimi urlopami wychowawczymi, bo tego wam zazdroszczę najbardziej i w chwilach kryzysowych pomyślcie o nas-matkach pracujących, jak wiele z tych pieknych chwil z dzieckiem nie będzie nam dane przeżyć będąc w pracy.
Byle do weekendu...