sierpniowa27
09.04.08, 21:46
Dziewczyny, do czasu oklo 6miesiecy nie mialam zadnego problemu z
usypianiem niemowlaka.Odkad zaczal sie przekrecac i siadac zaczal
robic sie problem.Mimo codziennych tych samych rytualow Synek
niestety jest bardzo nadpobudliwy.Tzn niby zasypial a jak tylko
wychodzilam z pokoju juz siedzial i raczkowal na maksa po calym
lozku.Wtedy glosno mnie albo meza wolal , jak nie przychodzilismy to
zawsze zaczynal plakac i tak w kolo poki nie padl.Zwalalm wine na
zęby,ale One "przyszly" dopiero teraz 2miesiace pozniej.Od kilku
dni staje w lozeczku i od 2 tygodni raczkuje.Teraz to jest
prawdziwy dramat.Usypianie trwa ponad 2,3 godziny, bo teraz to juz w
ogole mimo wszelkich zabiegow nie moze sie wyciszyc tylko teraz np
po setki razy staje.Jest ciagle "zywy" ,pelen energii mimo iz
wyraznie widze, ze teoretycznie juz pada (trze oczy, ziewa, oczy jak
zapalki).Jestem juz zniechecona..nie wiem juz jak Go wyciszyc:-
(nawet smoczek nie pomaga..Trzymanie za raczke tez juz nie jak
dotychczas..Macie jakies rady?:-)Z gory dziekuje