zuzaze_78
26.04.08, 22:59
Stało się, a tak bardzo miałam nadzieję, że Iga uniknie tego przynajmniej w pierwszym roku życia. Niestety, od wizyty w środę u lekarza, katar ciągle narastał, gorączka - skończyło się na lekarskiej wizycie domowej dziś wieczorem. Zła jestem, bo w środę lekarka zlekceważyła tę infekcję tłumacząc, że to przez ząbkowanie. Iga po tych kilku dniach ledwo żywa, umęczona, że nie może swobodnie oddychać, połykać itd. Teraz już po antybiotyku, nurofenie i butelce wreszcie zasnęła, ale słyszę, jak jej cały czas gulgocze w nosie.
No i nasz pierwszy wspólny wyjazd z córeczką diabli wzięli. Ale nieważne, byle tylko jak najprędzej wyzdrowiała.
Pomyslałam sobie jeszcze, jak to zawsze się jakoś tak składa, że dzieci potrzebują pomocy lekarskiej w weekend wieczorem, akurat mąż wyjechał w delegację, moja rodzina porozjeżdżała się już na wczesną majówkę, akurat mamy zerowy stan konta.... Gotówki wystarczyło mi cudem akurat na lekarza i leki.