narttu
07.05.08, 16:52
Ida wlasnie usnela w wozku a ja siedze i bezmyslnie patrze w kompa
(mam pisac esej z terminem na weekend ale mnie muli). Dzis w pracy
lekki zajob od samego rana bo o 8 konferencja, potem maile, spraw
mnostwo do zalatwienia (w pewnym momencie mialam liste 20 rzeczy do
zrobienia na zaraz), jeszcze jakies dokumenty zalegle, niania nie
radzi sobie z Ida bo ta zabkuje i tylko cycek pomaga na
smuteczki ;), a w powietrzu jeszcze wisi nadchodzacy termin 2
egzaminow, projekt do oddania (w trzy a troche programowania) i
jeszcze jakiegos eseju sie gosciowi zachciewa.
Juz czasem nie wiem gdzie jestem..
A przy tym ludzie mysla ze jak pracuje z domu to sie nie wiadomo jak
obijam i jak zajety telefon to gadam z kolezanka na pewno.. Szef sie
pyta kiedy bede pracowac juz z biura bo przynajmniej bedzie latwiej
pogadac a ja mam wyrzuty sumienia ze dziecko chce do mamy a mama
zajeta przy kompie przez tyle czasu..
Czasu dla siebie brak bo co prawda niania jest ale kasy malo wiec
nawet na 8godz dziennie nie starczy..
Rzeczy na uniwerek robie wieczorem albo rano o 7 przed rozpoczeciem
pracy, albo ewentualnie do obiadu (no i znow jem przed kompem)..
Wyjsc nie mam czasu a moze ochoty a moze i obu- czasu mi szkoda na
wyjscia a i Idy nie mam serca zostawic. Nie mowiac o tym ze wole
pobyc z mezem. Maz natomiast ma czasem chec gdzies sie ruszyc- nawet
na silowni dzis byl o 6 rano..
Polityki i Newsweeki z domu docieraja regularnie a mi ich kupka
rosnie a mi slinka cieknie a jak juz siade do lektury to mnie Ida
wola albo obowiazki albo wyrzuty sumienia ze ja tu czytam a cos tam
jest do zrobienia na jutro..
Eh.. Czuje sie bardzo surrealistycznie dzis...
MY SPOON IS TOO BIG... AND IM A BANANA!