Biję się w pierś...

08.05.08, 23:41
bo:
- przyzwyczaiłam Małą do zasypiania przy piersi i teraz w ciągu dnia oraz
wieczorem inaczej nie zaśnie,
- nie nauczyłam jej samodzielnego zasypiania i teraz nie umiem tego zrobić
(nawet na spacerze muszę ją nosić, zasypia dopiero jak już jest bardzo zmęczona),
- pozwoliłam jej spać w naszym łóżku i obecnie każda próba odłożenia jej do
łóżeczka kończy się wrzaskiem,
- nie potrafię przekonać jej do jedzenia obiadków (jedyne co lubi, to deserki).
Na razie tyle. Na pewno mam więcej grzechów na sumieniu... Ciekawe tylko czy
to ja jestem taka beznadziejna, czy taka twarda sztuka mi się trafiła.
    • zurawina100 Re: Biję się w pierś... 08.05.08, 23:57
      Nie jesteś sama, u mnie punkt 1 i 3 - identyczny. z tym że moja na spacerze
      zaśnie w wózku, ale w domu tylko przy cycu albo w chuście.
      Też się wkurzam na siebie, że tak ją nauczyłam i wkurzam się na siebie, że nie
      potrafię zrezygnować z karmienia piersią- nie chcę jej już karmic ale jakoś boję
      się tej zmiany, boje się jej ryku w nocy, tego że nie zaakceptuje modyfikowanego
      itd...
      Staś był zdecydowanie prostszy w obsłudze;)
      • margaritka27 Re: Biję się w pierś... 09.05.08, 00:12
        i ja tez niestety samodzielnego zasypiania nie nauczylam od poczatku
        i teraz jest ciezko(tzn wtedy kiedy juz mi brak cierpliwosci) a tak
        to wieczorem przy piersi w dzien bujanie w wozie i potem na spacerze
        (czyli tez byjane w wozie).
        No i niby rwie sie do jedzenia wszystkiego ale jak mu dalam
        marchewke got. do reki to wyrzuciol i ostatnio pluje obiadami i
        smieje sie(ale to chyba wina meza ze smieje sie podczas posilkow do
        niego).
        No oczywiscie w nocy sie budzi dalej na cyca.
    • a.zaborowska1 Re: Biję się w pierś... 09.05.08, 07:49
      Dlaczego piszesz że jesteś beznadziejna ??? Jesteś dla swojej
      córeczki kochaną matką. Czy wprowadzanie sztywnych zasad
      samodzielnego usypiania jest lepsze niż przy cycu napewno dla
      dorosłego tak ale nie dla dziecka. Dziecko najlepiej i
      najbezpieczniej czuje się przy mamie.
      Ja ze swoją córką spałam 5 lat. (dużo chorowała więc ciągle starałam
      się być przy niej) Nawet kupiliśmy duże łóżko do pokoju pod tym
      kątem. Poszła do swojego pokoju pól roku przed zerówką tłumaczyłam
      jej już wcześniej że jak dziecko chodzi do szkoły to musi spać samo
      jest już duże no bo co będziesz w szkole opowiadać że śpisz z mamą i
      tatą :-)) pomogło :-) I nie żałuje tego kocham swoje dzieci bardzo i
      jeśli nie udało mi się np. ich usypiać samodzielnie to trudno świat
      się nie zawali. Młody natomiast mimo że usypiam go na rękach w nocy
      śpi u siebie w łóżeczku. On czuje się najbezpieczniej na rękach
      wtulony w moje włosy więc tak go nosze mimo jego 12 kg wiem, że
      przyjdzie czas że mama będzie na "nie" więc czerpie z tego okresu
      ile się da.
      Nie zarzucaj sobie że jesteś beznadziejną matką jesteś WSPANIAŁĄ
      CIEPŁĄ matką

      pozdrawiam
      Agnieszka
      • latortura agnieszka... 09.05.08, 08:12
        a.zaborowska1 napisała:

        wiem, że
        > przyjdzie czas że mama będzie na "nie" więc czerpie z tego okresu
        > ile się da.

        ja nie chce by nadszedl taki czas ;(
        to takie smutne...
        tyle robie przy malutkim, nie wysypiam sie, czasem ze zmeczenia
        chodze po scianach, a On nie bedzie tego kiedys pamietal tylko
        podrosnie troche i "przyklei" sie do taty, beda "kumplami", tata
        bedzie najlepszy mimo iz nie "poswiecil" sie na poczatku tyle co
        ja ;( jakies to takie przygnebiajace dla mnie...
        • patrice7 yvonne 09.05.08, 08:40
          kochana nie jestes beznadziejna . chyba zle spalas w nocy ze takie dolki z rana:)

          Ja akurat jestem dumna ze Malwina nie spi z nami i zasypia sama w lozeczku.

          Jesli Ci to przeszkadza nie ma zadnego problemu zeby zaczac od nowa nauke , tyle
          ze bedzie Ci na pewno trudniej niz jak dziecko bylo mniejsze
        • a.zaborowska1 Tata będzie kumplem ale mama ważniejsza :-))))) 09.05.08, 09:23
          ja tak myślę bo to już jest udowodnione przez naukowców
          Ale moja córcia jest bardzo za tatą, wczoraj na zebraniu czytam jej
          list na sprawdzianie (mieli opisać jak im minął długi weekend)
          dziecko opisywało, że tata ma miał wolne, że buszowali wspólnie w
          garażu, że zrobili sobie wycieczkę rowerową o mamie nie było tam
          nawet wzmianki :-/ (uśmiałam się ale i wzruszyłam)

          ... ale za to mi się zwierzyła, że się zakochała :-)
          także chyba każde z nas służy dziecku do czegoś innego

          Ja właśnie myślę tak jak ty mimo zmęczenia (dzisiaj np. pobutka o
          5.30) i nadmiaru obowiązków chcę z tego czasu czerpać jak
          najwięcej :-))

          PS. Chciałam jeszcze napisać że nie uważam że nauka samodzielnego
          zasypiania nie jest powodem do dumy tylko miałam na myśli, że każde
          dziecko jest inne i jeśli nam się nie uda zastosować pewnych
          wychowawczych zasad nie można sobie zarzucać że jest się złą czy
          beznadziejną matką. Każda z nas przecież stara się jak może.
    • latortura Re: Biję się w pierś... 09.05.08, 08:07
      kochana, kazda z nas bedzie juz zawsze robila sobie taki "bilans",

      ja akurat jestem dumna z siebie, ze nie nauczylam spania w naszym
      lozku, Synek spi sam od poczatku w swoim, zasypia tez sam (utule Go
      oczywiscie, powiem Kocham i dobranoc ;) dam buziaka i klade), gdy
      mial skonczone pol roczku przenieslismy Go juz do swojego pokoju,
      to moje osiagniecia !

      ale.....
      bede zawsze zalowac, ze nie mialam dosc sily i determinacji by
      probowac dluzej karmic piersia ;(
      co prawda pediatra powiedzial mi, ze Synek duzo je i nie dam rady Go
      wykarmic ale moglam choc 1-2 razy w ciagu doby dawac Mu jeszcze
      piers,
      do tego wszystkiego doszla skaza bialkowa i zrezygnowalam - karmilam
      do konca 3-go m-ca ;(
      zal mi tego, ze wtedy myslalam, ze jestem "uwiazana", ze bede miala
      Synka non stop przy cycu, nigdzie nie wyjde itp itd...
      teraz wiem, ze te chwile to najpiekniejsze chwile dla matki, ciesze
      sie, ze moglam choc przez pewien czas patrzec w oczka mojego Malucha
      karmiac Go piersia.......
      nie wiem do jakiej "wolnosci" sie wtedy spieszylam - chyba hormony
      wziely gore, chcialam pojsc na latwizne,
      nie sadzilam, ze ten czas tak szybko leci i ze np takie 10 m-cy
      minie jak jeden dzien,
      dlatego teraz ciesze sie kazda chwila z Synkiem, najchetniej
      zabieralabym Go wszedzie, chwile karmienia piersia juz nie wroca ale
      zawsze bede pamietac ze to piekne uczucie i kazdej mlodej mamie bede
      mowila, zeby nie czula przygnebienia w tym pierwszym okresie zycia
      dziecka, zeby nie myslala takimi kategoriami jak ja, ze jest
      uwiazana bo karmi i ze nie moze nigdzie na dluzej sie ruszyc,
      wszystko moze poczekac, a pierwszy rok zycia z dzieckiem powinno sie
      wykorzystac na maxa,

      to takie moje przemyslenia z rana...

      acha, i zaluje, ze przyzwyczailam Malego do smoczka ;)
      a obiecywalam sobie tego nie robic, no coz...
      teraz sam juz siega jak go widzi albo domaga sie i marudzi -
      szkoda ...

      pozdrawiam
    • domatorka.amatorka Re: Biję się w pierś... 09.05.08, 08:07
      a ja myślę,że każda z nas ma takie czy inne grzeszki na sumieniu;-) I to
      absolutnie nie jest dowód na to jakimi jesteśmy mamami. Każde dziecko jest inne
      i każda mama jest wyjątkowa! Ja kiedy popatrzę wstecz to musiałabym zalać się
      łzami. Najstarszego syna karmiłam tylko 3m-ce,bo dłużej mi się nie chciało,
      usypiał bujany w wózku, chodził w chodziku a teraz jest wyjątkowym i zdolnym
      8-latkiem. Z kolei córkę karmiłam prawie rok ale spała ze mną w łóżku przez
      ponad 3lata. Teraz jest śliczną i samodzielną dziewczynką,która z zapałem
      poznaje świat. Marcin zasypia sam, karmiony jest piersią i myślę,że nie będzie
      ani lepszy,ani gorszy od starszaków. Będzie po prostu Jedyny i Wyjątkowy tak jak
      Jego rodzeństwo;-))
      Pozdrawiam i wiesz co? Nie marnuj czasu i energii na takie dylematy i rozterki.
      Buźka
    • lipiec_2007 Re: Biję się w pierś... 09.05.08, 09:26
      Yvonne! ty sie lepiej tak nie bij w piersi, bo ci sie zrobi
      zastoj...:)

      ja sobie niczego nie wyrzucam. moj maly tez zasypia przy piersi albo
      bujany w wozku. i nawet nie wiem, czy trafila mi sie twarda sztuka
      czy nie, bo nie odwazylam sie na eksperymenty.

      ciesze sie kazda chwila spedzona z synem. dzieci tak szybko rosna i
      ani sie nie obejrzymy, a nasze maluchy beda obchodzily 18-te
      urodziny. tylko teraz mozna je bezkarnie przytulac, nosic, bo za
      chwile beda juz na to za "duze".

      no i nie jestes beznadziejna. dla twojego malucha jestes calym
      swiatem.
      • yvonne79 Re: Biję się w pierś... 09.05.08, 09:48
        Dziewczyny, dzięki :) Jesteście niezastąpione! Nikt nie potrafi tak poprawić
        samopoczucia, jak Lipcówki :)
        Myślałam o sobie w złych kategoriach. Naczytałam się ile to dzieciaczków zasypia
        samodzielnie i we własnych łóżeczkach i od razu w głowie utworzyła mi się cała
        lista rzeczy, których moje dziecko nie robi i pomyślałam, że to moja wina.
        Kurczę, macie rację: nie jestem beznadziejna! Każda z nas inaczej wychowuje
        swoje dziecię, bo każde jest inne :) Od dzisiaj zaczynam myśleć o sobie inaczej
        i nie stwarzać sobie sztucznych problemów :) Tak bardzo chciałam, aby moja
        córcia również spała w swoim łóżeczku, że nie pomyślałam, że ona może czuje się
        bezpieczniej z rodzicami i jeszcze nie dorosła do swojego łóżeczka... A swoją
        drogą tak bardzo lubię czuć ją blisko siebie w nocy (choć czasami się przez to
        nie wysypiam) :)
    • ridibunda Re: Biję się w pierś... 09.05.08, 10:02
      Ja dużo rzeczy robie tak jak Ty i wcale mi nie jest z tego powodu przykro. Ja
      lubię się zajmować moim dzieckiem i wcale mi nie zależy na samodzielnym
      zasypianiu czy spaniu osobno czy też zmuszaniu do jedzenia rzeczy których nie
      che. Daje w zamian coś innego.
      A propos jedzenia, to moja jadła obiadki, a deserkami pluła, a ostatnio
      zaskoczyła i je aż jej się uszy trzęsą. Próbuj, kiedyś zasmakuje:)
      Pozdrawiam
Pełna wersja