Katowane dzieci - nie milczmy na ten temat!

19.05.08, 21:22
Słuchajcie, wiem, ze to temat drastyczny, ale naprawdę nie mogę milczeć na ten
temat. W zasadzie pół dnia ryczę, bo ciągle myślę o tych dwóch biednych
chłopcach skatowanych przez swoich ojców. Trzymałam kciuki za małego Oliwiera,
ale nie udało sie. No i ten 3,5 letni chłopczyk, zmasakrowany przez kogoś kto
powinien sie o niego troszczyć i go kochać.

Nie wiem jak można być tak nieludzkim. Patrze na mojego synka i nie udaje mi
sie wyobrazić jak można stłuc takie małe dziecko!

Nie chce żebyśmy omijały ten temat. Małe dzieci cierpią, ich rodzice to
zwyrodnialcy, którzy zasługują tylko na śmierć przez bicie i tortury. Jak
można powołać kogoś do życia i potem w tak okrutny sposób go tego życia pozbawić??
Chciałabym by wreszcie ten problem przestał istnieć, by powstały jakieś
lokalne ekipy interwencyjne, by sąsiedzi zamiast milczeć, zaczęli działać.

Ile razy jeszcze usłyszymy, że kolejne dziecko zostało zamordowane? Ile dzieci
teraz kuli sie ze strachu przed własnymi rodzicami?

Chciałabym kiedyś adoptować dziecko, by dać chociaż jednej istocie miłość i
normalny dom.

Byc może niektóre z was nie będą chciały uczestniczyć w tym wątku. Rozumiem,
bo to ciężkie do przeżycia. Ja jednak chcę wiedzieć o takich sprawach i chce
je przeżywać, bo te dzieci nie są mi obojętne.

I jeśli nie daj boże kiedyś będę w takiej sytuacji, że ktoś za ścianą będzie
katował swoje dzieci, to chce wierzyć w to, że rozniosę blok, żeby tylko to
dziecko stamtąd wydostać.

Co możemy zrobić żeby takie szumowiny bały sie i nie podnosiły rąk na własne
dzieci?
    • burdziaa Re: Katowane dzieci - nie milczmy na ten temat! 19.05.08, 21:34
      Byłam pare lat temu na plenerze niedaleko Milówki, wracajac droga
      zobaczyłam na podwórku ok 10 letniego chłopca przywiazanego do
      jakiegos pala i ojca,który sznurem lub jakąś lina smagał to dziecko-
      nigdy nie zapomne tego widoku, Byłam z kolezanka, podniosłysmy alarm-
      na to ten człowiek nas wysmiał i powiedział,ze mozemy sobie isc na
      milicje( tak sie wyrazil) a i tak Mietek czy Heniek nie zareaguje bo
      gówniarzowi sie należy bicie.
      Do tego ruszył z jakas kosą nie pamietam dokładnie na nas i zaczal
      nas gonic- uciekłysmy w strone dworca. Nikt nie zareogował, sasiedzi
      siedzieli cicho- w własnie dlatego dzieja sie takie nieszczescie bo
      siedzimy CICHO i udajemy,ze nic nie widzimy, nic nie słyszymy.
      • burdziaa Re: Katowane dzieci - nie milczmy na ten temat! 19.05.08, 21:38
        Ja zawsze reaguje, i prawie zawsze ostro mi sie za to obrywa- od
        rodziców na spacerach, którzy tylko mocniej szturchaja dzieci- a
        mnie sie wydaje,jakby tym dzieciom ręce wyrywali/
        Raz moj Julek przed klatka bardzo płakał- wyszła sasiadka
        zaniepokoja- podziekowałam Jej za to, powinnismy miec uszy i oczy
        bardziej otwarte, Tez nie moge przestac myslec o tych zbrodniarzach.
        • shemreolin Re: Katowane dzieci - nie milczmy na ten temat! 19.05.08, 21:46
          Ja myślę, ze tak naprawdę powinni zmienić przepisy prawa, które teraz nie dają
          zbyt wielu szans na to, by ktoś obcy wszedł na teren mieszkania innej rodziny i
          na dodatek zabrał im dziecko. A powinno tak być, że w razie gdyby były ewidentne
          wskazania do tego by wkroczyć, to ktoś taki nie ponosił by konsekwencji za
          interwencję (np. wyważenie drzwi).

          Do tego powinna istnieć specjalna komórka policji, która by interweniowała w
          takich wypadkach i i mieliby oni prawo zabrać dziecko rodzicom.

          I to może będzie drastyczne, ale uważam, że powinna być legalna sterylizacja i
          na dodatek sterylizacja powinna być również jako kara, za znęcanie sie nad
          dzieckiem. Kobieta czy facet, któremu postawiono takie zarzuty powinien być
          pozbawiony możliwości rozmnażania.

          Do tego powinny być chyba też patrole obywatelskie, jak to kiedyś bywało. W
          każdym bloku powinni sie zbierać ludzie, którzy w razie czego zbiorą sie do kupy
          i zainterweniują.

          Tylko, że to raczej mało możliwe, ludzie nie chcą sie mieszać nie do swoich
          spraw. Może gdyby to było przymusowe to by ruszyli dupy, ale tak sami z siebie
          to marne szanse.
      • matizka Re: Katowane dzieci - nie milczmy na ten temat! 19.05.08, 21:47
        Ja myślę, że teraz może sąsiedzi sami nie reaguja, ale nie
        potępiliby kogoś kto reaguje.

        Jakby mnie ktoś powiedział, że mam się nie wtrącać o powiedziałabym,
        że moze się to skończyć tak tragicznie jak słychać w telewizji.

        Ja kiedyś po takiej sprawie tak się wkurzyłam, że napisałam maila do
        rzecznika praw dziecka (przed tą od teletubisiów) co robi polskie
        Państwo, żeby chronic takie dzieci. Po pewnym czasie dostałam długą
        odpowiedź z podaniem różnych działań i projektów w tej dziedzinie.
        To może nie miało wielkiego sensu, ale chcialam napisć komuś kogo
        obowiązkiem jest "służba" dzieciom, że są w Polsce ludzie, którzy są
        gotowi rozliczać ich z ich działań, że kogoś to interesuje.

        opinia publiczna to potężna władza - pisanie listów w ramach Amnesty
        international potrafi pomóc ludziom w Chinach - myslę, że jakoś
        można by to wykorzystać w tej sprawie.

        Zobaczcie tak to wszystkich bulwersuje, a czy jakiś polityk zrobił
        to kiedyś tematem swojego wystąpienia - a podobne pojedyncze sprawy
        za granicą zyskiwały takie zainteresowaie (ten pedofil z Belgii np)
    • domatorka.amatorka Re: Katowane dzieci - nie milczmy na ten temat! 19.05.08, 21:51
      Jeśli tylko widzę,że dzieciom dzieje się krzywda ZAWSZE reaguje. Wychodzę z
      założenia,że lepiej podnieść alarm 10 razy niepotrzebnie,niż o 1raz za mało.
      Wzywam Straż Miejską nawet wtedy,gdy nie mam do końca pewności,ale to Ich praca
      i Ich zadanie sprawdzać czy wszystko jest OK. Nie przejdę obojętnie
      obok,sumienie by mnie zagryzło.
      Ale powiem wam,że czasami bezsilność mnie dobija:-(
      W moim bloku jest dziewczyna,która ma 2-letnie dziecko. Co tam się dzieje to
      strach pomyśleć: impreza za imprezą,wódka, tanie wino, nocne awantury... i co? I
      wezwana Straż czy Policja owszem przyjeżdża, parę razy nawet zabrali malca do
      jakiegoś Ośrodka ale po kilku dniach czy tygodniach Ona znów ma Małego i cały
      dramat zaczyna się od początku. Serce się kroi...
      • zorkaa Re: Katowane dzieci - nie milczmy na ten temat! 19.05.08, 22:06
        też przeraża mnie że prawie co dzień media podają informacje o
        bitych/zakatowanych dzieciach. a w sprawie tego 3,5 latka to ja nie
        rozumiem, skoro tej kobiecie już odebrano kilkoro dzieci, to chyba
        powinna być pod kontrolą kuratora? a jeszcze ten fragment, że miała
        jakieś nimowlę ale nie wiadomo co się z nim stało... masakra. ale wg
        mnie regulacje prawne niewiele tu pomogą, jedynie zmiana podejścia
        ludzi. i racja, nie powinno się milczeć na ten temat, bo właśnie
        przez milczenie te dzieci umierają, stają się kalekami do końca
        życia, cierpią.
    • shemreolin Re: Katowane dzieci - nie milczmy na ten temat! 19.05.08, 22:01
      Ja myślę, że może warto napisać taki list do Rzecznika Praw Dziecka, zrobić
      stronę internetowa, gdzie każdy by mógł sie dopisać pod listem i puścić to w
      obieg. Może gdyby rząd zobaczył jak bardzo społeczeństwo pragnie zmian w ustawie
      to by przyspieszyło swoje procesy myślowe i by sie wzięli do roboty.

      Mam nadzieje, ze tym razem wszystkie partie połączy jeden cel i chociaż jeden
      raz zrobią coś sprawnie i bez większego problemu.
      • malenkie7 Re: Katowane dzieci - nie milczmy na ten temat! 19.05.08, 22:42
        Facetowi-katowi odciąć jaja, a kobicie podwiązac jajowody. Albo
        wiezienie - dół w ziemi przykryty kratą, a do jedzenia to co rzucą
        przez dziury w kracie...

        Pojecia nie mam, skąd tacy debile sie biorą. Nie wiem co robi pomoc
        spoleczna, czy te urzedasy tylko siedza i pierdzą w stołki... Wyc mi
        sie chce.

        No i prawo jest do dupy.

        Chore panstwo, chore sytuacje, a dzieci cierpią,
        • edzia.79 Re: Katowane dzieci - nie milczmy na ten temat! 20.05.08, 08:49
          ja tez jestem w szoku!!!
          rodzicow bym pozabijala
          ale...
          powiem wam ze nie jestem zbyt zdziwiona zachowaniem sasiadow.
          sama pochodze z nieciekawej dzielnicy i wcale mnie nie dziwi znieczulica.Na moim starym podworku malolaty graja do pozna w nocy muzyke z otwartych samochodow albo dra gebe ile maja sil przy okazji bija sie ,kloca itd.
          i powiem wam ze nikt im uwagi nie zwroci bo kazdy sie boji.
          nikt nie zadzwoni na policje ze zaklocaja cisze nocna.
          wiec nie dziwie sie sasiadom tego 3,5 letniego chlopca,ktorego ojczym byl chory psychicznie.

          mamy chore panstwo i chora policje,ludzie boja sie ze ich dane wyplyna do bandytow.

          ja sama sie modle zebym nigdy nie musiala stanac przed takim dylematem;dzwonic gdy za sciana slysze awanture czy chronic wlasna rodzine.

          mysle ze te z was ktore mieszkaly kiedys w takich dzielnicach wiedza o co mi chodzi.
          reszta pewnie nie zrozumie...
          • klarysa007 Re: Katowane dzieci - nie milczmy na ten temat! 20.05.08, 09:04
            Edzia - doskonale rozumiem Twoje dylematy. Przez 4 lata mieszkałam w "takiej"
            dzielnicy. Na szczęście nie zetknęłam się z biciem dzieci, bo wokół mieszkały
            rodziny z większymi dziećmi, które równo z rodzicami urządzały burdy na
            klatkach, biły się i kradły. Zdarzało mi się dzwonić do straży miejskiej kiedy
            wydawało mi się, że burdy przybierają zły obrót. Jednak chyba ani razu taka
            interwencja nie przyniosła właściwych rezultatów, a mój maluch miał regularnie
            pocięte opony i kradzioną rejestrację.
            Najgorsze jest to, że interwencja policji nic nie daje. Oni potrzebują pokazania
            innego sposobu na życie, innej drogi. A po pierwsze niewiele osób chce pracować
            jako drogowskaz, a po drugie wiele z tych dzieciaków nie chce nic zmieniać. Może
            dlatego, że nie znają niczego innego - ale nie chcą. Wiem, bo kiedy wyburzano
            kilka kamienic i dawano im mieszkania w blokach część nie chciała się
            wyprowadzić z dzielnicy. A potem te dzieci wyrastają na dorosłych, którzy
            uważają takie życie za normalne i jak jest okazja to z dziećmi piją, a innym
            razem je biją...
            • edzia.79 Re: Katowane dzieci - nie milczmy na ten temat! 20.05.08, 09:12
              No wlasnie u nas ktos kiedys zadzwonil na policje ze jest srasznie glosno na podworku.
              policja przyjechala,poprosila ich o sciszenie muzyki i pojechala a oni pozniej stali i snuli domysly kto zadzwonil.
              oczywisce nie obylo sie bez wyzwisk itd.

              kiedys w tv mowili o chlopaku ktory doniosl na narkotykowych dilerow,policja jego dane pokazala bandytom i chlopak mial przechlapane (chyba nawet go zabili)

              ja dziekuje bardzo za takie atrakcje
              nie wierze policji i tyle...
    • aurinko Re: Katowane dzieci - nie milczmy na ten temat! 20.05.08, 09:17
      W zasadzie nie miałam zamiaru się wypowiadać, ale zdecydowałam, że kilka słów
      napiszę, jako matka katowanego kiedyś dziecka.
      Jeśli w rodzinie źle się dzieje, to nikt, absolutnie nikt nie jest
      zainteresowany jakąkolwiek pomocą. Wszystkie władze, instytucje, które z
      założenia powinny zainteresować się taką sytuacją, niebieska linia, wszystko
      można między książki włożyć, niestety. Zainteresowanie ze strony sąsiadów
      również. Dlatego nie wierzę w żadne akcje zbawiające świat, bo doświadczenie
      nauczyło mnie, że wszystkim zapał kończy się tak szybko jak się zaczął. Poza tym
      nikt nie wie tak naprawdę co się dzieje z maltretowanym dzieckiem, ani co się
      dzieje w takim domu. Nikt nie może powiedzieć, że rozumie, jeśli słucha jedynie
      doniesień prasowych.
      A najbardziej boli fakt, że dzieci kochają bezgranicznie i bezwarunkowo.
      Katowane dzieci kochają swoich katów i żyją w przekonaniu, że to one są
      wszystkiemu winne.
Pełna wersja