Gdzie się podziały moje radosne dzieci?

21.05.08, 19:49
Dziś ryczałam razem z nimi. Nie dawałam rady. Aż dziw, że sąsiedzi na policję nie dzwonili. Tak się darli...a ja siedziałam z nimi na podłodze, tuliłam, głaskałam i one tak ryczały. I ja też. Miałam ochotę je porzucić, wyjść z domu..
I to nie przez tę chorobę. Tak jest od 2 tygodni. Nie chą się się bawić, nie chcą jeść, spać, drą się jak nie wiem, ciągną mnie za nogawki. Ciągle muszę je zagadywać, świra z siebie robić. Nie daje rady. Jak jednego noszę, drugi za nogawkę mnie trzyma.
Jak się budzą, otworzą oczy, od razu płaczą, nie jak kiedyś, ze budziły się zadowolone a ja nie wiedzialam co to płacz.
Ja chcę moje dzieci z powrotem.
I nie jest to przez chorobę, tak już mają od jakiego czasu i to się pogłębia i z kazdym dniem giorzej.
Dzis zostawilismy je kilka godzin u dziadków, bo jechalismy kupic kanape.
Ja wrocilam zadowolona, troche odetchnęlam od nich i mama moja mówiła, ze byly super grzeczne, ale gdy weszłam i mnei zobacyzły to od razu tę jęki, których juz znieść nie mogę.
Czy to jakis etap czy co? Ja nie dam rady dlużej.
Mąż w pracy cale dnie, nie wierzy mi, ze takie są. Więc dzisiaj histeria, ja za telefon i dzownię do niego: mówię: słuchaj jak mam, tak mam wiekszosc dnia..zdziwił się.
    • magda7717 Re: Gdzie się podziały moje radosne dzieci? 21.05.08, 19:55
      Bidulko ty masz jeszcze wszystko double action.
      moze to zabki? moja tez co jakis czas ma gorszy marudny tydzien czy 2.
      Minie , wrocą. Moze pogoda ich wkurza ,ze slonca brak ?;-)
      trzymaj sie x 2
    • enya81 Re: Gdzie się podziały moje radosne dzieci? 21.05.08, 19:56
      Myślę, że im to przejdzie. Mój Szymonek tez miał taki etap, że nic
      go nie bawiło i nic go nie interesowało, tylko non stop jęczenie,
      marydzenie albo ryk. Zeby tego nie wysłuchiwac całe dnie wychodziłam
      z nim na spacer i tam było lepiej. Chociaz też nie raz wracałam ze
      spaceru z ryczącym dzieckiem przez pół drogi. Trzymaj się i nie daj
      sie zwariować, będzie lepiej.
    • lilianak1 Re: Gdzie się podziały moje radosne dzieci? 21.05.08, 19:58
      Bardzo Ci współczuję tej sytuacji. Wiem jak mi ręce opadają jak mała
      ma kiepski dzień, a Ty masz dwójkę. Dużo Ci nie pomogę, ale ja jak
      już mam dość jęków i ryku bez powodu to poprostu pakuję małą w wózek
      i wychodzę. Jej jakoś dobrze robi zmiana otoczenia. Często jest tak,
      że w domu ze mną dostaje szału a poza domem jest ok. Fakt, że kilka
      razy nie poskutkowało wyjście z domu i szłam bez sensu z ryczącym
      wózkiem, okropne to było.
      A może mama do Ciebie będzie mogła przyjść, zawsze to dodatkowa
      pomoc i nie wszystko na jednej głowie.
      Mam nadzieję, że ten etap szybko minie.
    • m_k8 Re: Gdzie się podziały moje radosne dzieci? 21.05.08, 19:59
      Sylwia, mam nadzieję, że to kolejny skok,

      picasaweb.google.pl/kaluznam/Skoki/photo?authkey=gXrr8QxV33Y#5202892097685461922

      i badanie sytuacji. Oby naszym dzieciom szybko to się skończyło.
      • moni_30 Lilka u mnie jest identiko! 21.05.08, 21:05
        Trwa to już od kilku dni, Julek jak tylko rano otworzy oczy, od razu włącza mu
        się "maruder". Na początek marudne"mamamamamama", jak nie stanę na głowie i go
        nie rozśmieszę to zaczyna się płacz. I tak cały dzień. Ja już jestem u kresu
        sił. Pociesza mnie jednak to, że już kiedyś (jakieś 3-4 mce temu) też tak miał,
        no i przeszło, bo jakbym miała mieć takiego miałczka na stałe to ja dziękuję:-(
        Więc myślę, że to może być skok rozwojowy.
        Natomiast jak odwiedzają nas goście (a najlepiej babcia) to jest OK. "Maruder"
        się wyłącza i czeka na samotny pobyt z mamą.
        Także musimy mieć nadzieję, że niedługo ten etap będziemy miały za sobą i życzę
        Ci (i sobie) dużo anielskiej cierpliwości:-)
        • lilka.k Re: Lilka u mnie jest identiko! 21.05.08, 21:17
          Dzięki dziewczyny...jak to dobrze mieć nadzieję, ze to minie...
          Próbowałam ignorować ten ryk..nie działa niestety. Alarm wtedy o podwójnej sile...
          Mam nazieję, ze jutro będzie lepiej.
          Dzwonił teść i trochę się wyżaliłam. Pocieszył, że to może być też pogoda. No może...
      • a.zaborowska1 Z wykresu mi wychodzi 22.05.08, 09:45
        że na wakacjach powinno być ok. Teraz akurat mlody wszedł w 12
        miesiąc życia. Ale późniejsze wykresy mnie przerażają od 14.5 do
        19.5 to prawie pół roku !!!!!!! Muszę kupić sznurek chyba będę wiązać
    • olcia.kaktus Re: Gdzie się podziały moje radosne dzieci? 21.05.08, 21:18
      napiszę Ci, jak to było u nas z basenem, może nie jest to identyczna sytuacja,
      ale może się okazać podobna, w związku ze zmianą zachowania młodych u dziadków.
      Zawsze, gdy wchodziliśmy do wody - młoda była u mnie na rękach, bardzo mocno
      przytulona. Gdy tylko zaczynała kwiczeć, ja ją przytulałam, litowałam się,
      głaskałam, a ona wtedy jeszcze bardziej w ryk. I tak cały basen, nie dało się
      brać udziału w zajęciach, bo był ryk.
      Któregoś razu wyjechałam na kilka dni, a tata sam poszedł z młodą na basen - i
      aż trenerka była zdziwiona - młoda ani razu nie kwiknęła, bawiła się w
      najlepsze, sama skakała z murku, wogóle dziecko nie do poznania. Kolejnym razem,
      gdy pojawiła się mamusia na basenie ryk wrócił...
      Więc mamusia poszła w odstawkę, a tatuś zabrał się za małą i bez litowania się
      bawili się w najlepsze bez płaczu.
      Od tamtego czasu, ja też mogę z nią pływać, ale z zasadą - nie ma użalania się,
      litowania itp. I działa do tej pory.
      Może oni czują, wiedzą, że się będziesz użalała, zajmowała nimi, gdy będą
      płakać... może....
      • burdziaa Re: Gdzie się podziały moje radosne dzieci? 21.05.08, 21:27
        Chłopaki wiedza/czują ze moga sobie na wiecej z Toba pozwolic- bo
        mam jest od wszystkiego i od zaspokajania zachcianek, histerii ito.
        Jak moj Jasio wraca z pracy i zastaje mnie padającą na twarz to tez
        sie dziwi- Julek przy nim grzecznie siedzi pod nogamii, sam sie
        bawi, czasem zerknie w jego strone. A ze mna? Na krok mi nie
        ustępuje, teraz jak zaczał pełzac to szura wszedzie za mną, wiec
        mysle ze jak zwał tak zwał- ale taki etap i minie.
        Nie ma rady, trza przetrwac- przytulam energetycznie.
        • uczula Re: Gdzie się podziały moje radosne dzieci? 23.05.08, 17:15
          u nas jest tak, ze rano zajmujemy sie malym na zmiane i jak
          maly "zapomni" o mamie to z tata jest extra, ale jak sie mama pojawi
          na horyzoncie - i misiek mnie zobaczy = to placze!
          serio - placze na moj widok.
          i musze go brac na rece ...
          no ja wiem ze to nic z porownaniu z calodniowym marudzeniem ale
          efekt jest mniej wiecej taki sam...
          ja mysle, ze to minie i ze to tylko taki etap w ktorym dzieci chca
          byc bardzo zauwazane przez rodzicow.
          tak mysle :)
          mysle, ze twoje radosne dzieci jeszcze powroca do ciebie :)
      • moni_30 Olcia ma rację! 21.05.08, 21:28
        Ja też to zauważyłam, Julkiem opiekuje się mąż jest ok, ja wchodzę do domu i na
        mój widok zaczyna się marudzenie.
        Poza tym jak dzieckiem zajmują się np dziadkowie, to przez te kilka godzin są
        zazwyczaj bardzo aktywni w zabawie z wnukami, a my jednak nie dałybyśmy rady
        utrzymać takiej aktywności przez cały dzień.
        • dziunia27 ;) 21.05.08, 21:40
          kurcze to wszystkie dzieci tak mają?????;)
          ale jajaaaaa;)
          moja Jula jak jest u mojej mamy jest superrrrr megaaaaa grzeczna;)
          bawi się sama, mama naprawde nieewie że ma wnusie;) a gdy tylko mała
          mnie usłyszy lub zobaczy(nawet tyłem lub jak się do połowy skryje
          pod kocem-nieda się oszukać;//) momentalnie mruczy, marudzi i chce
          na ręce do mnie... a niech tylko sprobuje przejsc obok bez słowa i
          bez spojrzenia na nią;O massssssakra!!

          ale z drugiej strony to takie budujące jest;)) że mała tak mocno
          mnie kocha, że tak pragnie być ze mną;)) i jak ją wezme już na te
          wymarzone opka to tak słodko się wtula;DDD uwielbiam to;DDD

          a Tobie lilka życze dużo wytrwalości bo Ty bidulko masz to wszystko
          razy dwa;/ szok.. normalnie Cię podziwiam;) i mam nadzieje że TO się
          niedlugo skonczy i chłopcy wrócą do "normalnoścci";)))
          • poemat125 Re: ;) 21.05.08, 21:47
            i u mnie maruderstwo było mega nasilone jak wychodziły górne dwójki, czyli na
            początku maja, teraz to non stop chce na ręcę i bez przerwy łazi za mna i
            wchodzi na nogi i wyciąga recę, a jak nie chcę wziąć to płacz..
            koszmar
            a kiedyś prawie w ogóle nie płakała a i znajomi się pytali czy to dziecko umie
            płakać...no to teraz pokazał...
    • domatorka.amatorka Re: Gdzie się podziały moje radosne dzieci? 21.05.08, 22:20
      no nie wiem gdzie one są,ale musiały u mnie być i zdradzić tę metodę wychowawczą
      mojemu Młodszemu:-(
      więc jak już wrócą to daj znać cobym Młodszemu przekazała,że akcja pod
      kryptonimem "tylko MAMA" już dobiegła końca
      mocno przytulam i życzę duuuużo siły
    • malenkie7 Re: Gdzie się podziały moje radosne dzieci? 21.05.08, 23:22
      Chyba jakis marudnikowy wirus sie uaktywnił... Tez mam nadzieje ze
      to minie. Faktycznie, Ty masz wszystko x2 - i ze sama dajesz rade,
      to tylko pogratulowac.
      Tez mam chwile, kiedy mnie cos trafia.
      Nie jestes sama. Ściskam mocno, trzymaj sie! Będzie lepiej.
      • patrice7 Re: Gdzie się podziały moje radosne dzieci? 21.05.08, 23:37
        Wiec sie nie wylamie u mnie od 2 tyg to samo. sama proba wsadzenia do lozeczka
        zeby choc przez chile nie miec oczu dookola glowy konczy sie wrzaskiem. ..
        los masakros normalnie :))

        No wiec moja aferzysytka daje popisy pelna para teraz ;)

        Buziaki i wirtualny spokoj leci do was:)
        • a.zaborowska1 Re: Gdzie się podziały moje radosne dzieci? 22.05.08, 08:54
          Patrice może twoje łóżeczko paży tak jak moje :-)) młody dostaje
          szałuuuuuuu jak go tam wkładam. Jęczy cały dzień :-(((( o
          przepraszam nie jęczy po za domem. a komunni jak z rączek do rączek
          i na dwór i atrakcje to był grzeczniutki a w domu koszmar
          wyjeeeeeeeee i wyjeeeeeeeee.
          Wiecie mi się wydaje że to po części nuda i pokazanie niezależności
          nie wiem... idę ogarnąć tego jęczydupe :-))
    • blanka0 wiesz co lilka.k 22.05.08, 09:40
      a mi sie wydaje ze dopadła Cie normalność, bo ja tak mam non stop.
      Jak pisalas ze maluchy sie budza o 6trj a Ty lezysz do 7ej, i Oni
      sie sami bawią to aż nie wierzylam, dla mnie to była abstrakcja-
      oczywiscie jak patrze na swoją sytuacje i porównam do Twojej - tej
      byłej.
      Mi sie wydaje ze takie beczenie, ciaganie za nogawki, ryczenie i nie
      wiedzenie czego sie chce to normalka wiec....
      Wspolczuje Co bo masz x 2 ale mam nadzieje ze nasze dzieci w koncu
      sporządnieją ;_))
      • 07mamakarolinki a ja juz myslalam ze to tylko 22.05.08, 09:51
        tak moje dziecko sie zmienilo...ona tez mi tak od kilku dni sie
        budzi i placze a przedtem grzeczniutko lezala....hmm..no i
        oczywiscie tylko mama , taty juz nie uznajke , nogawki mamy trzyma i
        juz...no ale nie jestesmy sama!!!hmm
        ---
        Karolina 22.07.07
      • lilka.k Re: wiesz co lilka.k 22.05.08, 11:27
        Nie godze się na taką normalność ;). Mialam dzieci super wesołe, po obudzeniu rano bawiły się jeszcze ze 2 godizny, teraz od razu muszę leciec, bo raban.
        Oby to minęło...bo ledwo na oczy patrzę
        • blanka0 Re: wiesz co lilka.k 22.05.08, 13:20
          ja ledwo patrze od conajmniej 7 mcy
          dzis mialam za to pobudke o 4 rano, myslalam ze mnie trafi, a bądź
          tu wyrozumialy czlowieku
          lika.k ja licze ze nadejdzie taki dzien ze przespie ze 4 godziny
          ciurkiem bo poki co to poltora to max
          oszaleje
          • lilka.k blanka 22.05.08, 13:23
            Bidulko..ty jeszcze w nocy nie spisz..
            Moje spia całą noc..i ja narzekam...ech...
            Dajesz jej jesc czy ona sie tak budzi bez powodu?
            • asuzi Re: blanka 22.05.08, 13:37
              chylę czoła, ja nie miałam nigdy problemu z płaczem, śmiejemy się że
              nie umie płakac. Powodzenia dziewczyny może lato przyniesie zmiany,
              więcej powietrza, zabaw na dworze.
            • blanka0 Re: blanka 22.05.08, 14:37
              bez powodu, hmm choc nie no ma powod bawi sie, gada sobie, ale sama
              nie , musze byc obecna nie tylko duchem ale i cialem przy niej
              ja naprawde spie max poltrora h ciurkiem, a chcialabym choc ze 3-4
              dzis sie obudzila o 3:30 i do 5tej musialam na nia patrzec bo jak
              zamkne oczy to mi wbija swoje paluchy w oko
              • blanka0 Re: blanka 22.05.08, 14:38
                o rety powinnam uzywac przecinkow i kropek
                • patrice7 Re: blanka 22.05.08, 17:17
                  heh a po co sie z nia bawisz o 4 w nocy?? i czemu ci wklada palce do oka?hihi
                  chyba ze spi z Toba?

                  lilka u mnie ostatnio to samo, malwa calymi dniami wyje.
                  ps nie tak jak twoje chlopaki na pikniku ihhiih
    • ju_ka u mnie to samo 22.05.08, 21:22
      tylko w wersji pojedynczej...ale też nie wiem,co się dzieje.Przy
      przebieraniu wrzeszczy jakby się dopiero urodziła.I też wyję razem z
      nią :(
      • lilka.k Re: u mnie to samo 23.05.08, 09:26
        No dokładnie! Przeieranie: histeria! Jedzenie łyzeczką: szał.
        Nie mam siły, dzis rano mąż wstał wczesniej, wyciągnął z łozeczek, bawili się na podlodze. Ja wstałam, wchodzę do nich, a oni dostali takiej histerii, ze nie moglam sobie poradzic. Musialam wyjsc z pokoju. Nerwy miałam napiete jak struna.
        Zachowuja się jakbym im krzywde robila. ZNowu siedze i rycze.
        • ridibunda Re: u mnie to samo 23.05.08, 10:26
          Lila, spokojnie.
          Oni wyczuwają Twoje nerwy i dlatego aż tak.
          Zgadzam się z Blanką - to jest normalne zachowanie dzieci.
          Miałaś szczęście, że przez 10 miesięcy oni byli strasznie niekłopotliwi -
          naprawdę, na pewno wiele mam tu Ci zazdrościło;), że bawią się sami, śpią sami,
          nie trzeba wstawać co chwila, ale dzieci rosną i się zmieniają. Całe szczęście,
          że tacy byli, bo jest ich dwóch, ale zaczyna się okres buntu i będzie różnie.
          Pisałam to już na forum - nie zawsze da sie ustawić dziecko. Rodzic owszem, niby
          kieruje - ale czasem sie po prostu nie da. I co wtedy? Odpuścić. Ryczą - kiedyś
          przestaną. Nie chcą sie przebrać - trudno, przebieramy sie szybko na siłę. Nie
          chcą jeść - zjedzą potem, jak będą głodne. Moja cesarzowa też dziś po raz
          pierwszy sie zbuntowała i nie chciała jeść kaszki łyżeczką, spróbowałam jej dać
          przez butlę. Jak poczuła, co sie leje to skrzywiła sie tak straszliwie jakby
          nigdy nic gorszego nie jadła i przyjrzała m się dokładnie czy aby na pewno nie
          zwariowałam dać jej coś takiego z butli:) No i nie zjadła, i śpi głodna.
          Oczywiście uśpiona na rękach:)
          Wiem, że Ci ciężko. Wiem, bo mam taki egzemplarz na stanie. Ma trzy i pół roku i
          świętego też by umiał wyprowadzić z równowagi:). Wczoraj wył przez godzinę i
          wisiał na mnie bo mu było smutno ponieważ zszedł po schodach z tatą a nie z babcią.
          Jedyna rada - wyluzować, nie myśleć że dzieci się "zepsuły" :) tylko że tak jest
          i trudno, a jak czasem nie będą ryczeć tylko się przytulać i przepychać żeby sie
          d ciebie dostać to wtedy Ci wszystko sie wynagrodzi:) I dobrze, gdybyś czasem
          mogła wyjść bez nich lub ktoś by Ci przychodził pomagać bo samej to jest
          naprawdę ciężko.
          Pozdrawiam, trzymam kciuki i pisz na forum, to tez pomaga:)
    • a_beatle Re: Gdzie się podziały moje radosne dzieci? 26.05.08, 15:50
      No to i ja dołączam z tym pytaniem.... Może nie jest dramatycznie, ale wyraźnie
      gorzej;-( Majka od jakiegoś czasu budzi się w nocy z płaczem (z krzykiem wręcz)
      i nic jej nie jest w stanie ukoić prócz cycusia. Ok, może to ząbkowanie. Ale i w
      dzień płaczliwa się zrobiła, jak nigdy. No nic, to chyba jednak skok
      rozwojowy.... Aha, mama i mama, tata raczej OK, ale nie daj Boże dziadek
      przytuli - rzeźnia, jak mawia mój mąż;-) Cierpliwości kochane! Damy radę:-))))
    • klarysa007 Re: Gdzie się podziały moje radosne dzieci? 26.05.08, 16:17
      Ja stanowczo proszę o szybki przeskok tego skoku rozwojowego!!!!!
      Tunia zawsze była mamowa ale od jakiegoś czasu łaskawie wypuszczała mnie na
      krótkie zakupy i spędzała z tatusiem nawet do godziny :P
      A teraz znowu cyrk, nie mogę zniknąć nawet w kuchni czy łazience. Zaraz płacz i
      szukanie mamy, a zanosi się tak, że tylko cyc ją uspokaja. Próbowałam przeczekać
      ale te potoki łez i cieknący nos to nie na moje nerwy. Utulam i czekam aż znowu
      jej przejdzie.
      Poprzednio dostałam trochę luzu w 8 miesiącu jej życia. Teraz po 2 miesiącach
      "wolności" mam nadzieję, że na samodzielne wyjście z domu nie będę musiała
      czekać następnych ośmiu...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja