onka7
24.07.08, 11:13
Dziewczyny, może coś wymyślicie...
W mojej okolicy mieszka kobietka, całkiem młoda po 30-stce- mama 6-ciorga dzieci. Mąż jej nie pracuje, generalnie jest typem pasożyta społecznego i lenia, a wszystkie obowiązki w tym przede wszystkim utrzymanie domu spoczywa na głowie Tereski. Sprząta w domach i tak się poznałyśmy.Jest to przemiła, ciepła i otwarta osoba, owszem dość prosta, bez szkoły, alebardzo oddana dzieciom. Robi wszystko żeby dobrze je wychować, są zadbane i zawsze czyste. Na początku, kiedy się poznałyśmy, była bardzo niepewna, zawstydzona swoją sytuacją, wstydziła się tego że ma tyle dzieci. Robiłam wszystko żeby poczuła się dumna z siebie, mówiłam jej zawsze, że ją podziwiam. Traktowałam ją jak autorytet, w wielu sprawach prosiłam o radę. Zapryjaźniłyśmy się. Pasowało jej to że pracuje u ludzi, że nie dostaje pieniędzy za darmo, a może zawsze przyjść z dziećmi. Dodatkowo zatrudnił ją ksiądz też do sprzątania. Mieszka duży kawał od kościoła i ciągle jeździ na rowerze z wiaderkiem i mopem. Teraz powiedzała mi że jest znowu w ciąży z siódmym dzieckiem. Źle się czuje, ma plamienia,musiała zrezygnować z dodatkowej pracy, ale jest nadal u tego księdza. Boi się mu powiedzieć, bo myśli że ją zwolni. Nie wiem jak mogę jej teraz pomóc,ona nie chce jałmużny, a wiem że jej ciężko. Ostatnio mój mąż robi dla nich duże zakupy w makro. Prowadzimy dom opieki i daję jej to pod pretekstem że nam zostało i się zmarnuje. Dodatkowo jeszcze jedna z jej córeczek uczy się grać na pianinie i gra pięknie. Przychodzi do nas grać na naszym pianinie i jest bardzo zdolna. Marzy o własnym instrumencie. Jeśli będziecie słyszały że ktoś chce się pozbyć to dajcie znać. Może macie jakieś pomysły jak pomóc...