joannakw
25.07.08, 12:34
jaka jestem wśćiekła sama na siebie, w srode bylam ze starszakiem u
chrurga bo miał palca złamanego (włożył w drzwi samochodu i mu
przytrzasnełam :( ) i trzeba było iśc na kontrole zdjęcie itp - w
efekcie palec jest krzywy i Kacper nosi aparat aby palec rósł
prosto. Do specjalisty poszłam z obydwoma bo nie miałam z kim
zostawic Patryka i chyba tam złapał wirusa albo ktos z nas przyniósł
do domu.
Od srody mały marudny, wieczorem miał brzydką kupe ale wczoraj rano
było ok, jadł pił itp. ok 14 wszystko zwrócił wszystko co zjadł od
rana, poźniej ok 16 ponownie - o 18 zrobiłąm telefoniczą wizyte u
pediatry - leki nifuroksazyd i lakcid, ok 19 powtórka wymiotów
pojechałam na izbe do szpitala by podali mu cos w zastrzyku - a tam
albo klada na oddział na kroplówke albo do poradni rodzinnej na
dyżur - pojechałm do poradni - leków nie dostałam innych niz podane
wczesniej a na hydrokzyzyne itp.. jest za mały w dodatku był bardzo
wesoły i rozrabial w gabinecie wiec dziecko zdrowe matka wymysla -
wrociłąm do domu mały dostał leki i na piersi zasną - ok 22,30
ponowne wymioty ponownie piers i o 5 znowu zwrócił - i o 5 podałam
mu hydroksizyne w syropie do 8 był spokój i znowu wymoty - meczy sie
mały okropnie - o 10 pojechalam ponownie do pediatry innej - kazała
podawac hydrokzyzyne 4x5ml i trilac woda do picia i po 3 godzinach
piers, narazie nie jest odwodniony - teraz mały od godziny spi mam
nadzieje ze juz nie bedzie wymiotował bo jak tak to szpital na bank
nas czeka - w dodatku m. pojechał do wawy starszak w przedszkolu i
wszystko musze to jakos ogarnąc sama
a jestem wsciekłą na siebie bo pozwoliłam y to złapał i tak sie
meczył :(((