a.zaborowska1
26.07.08, 17:10
właśnie wróciliśmy o 2.00 w nocy. już się na szczęście
rozpakowałam. Teraz gotuję zupkę pomidorową bo całe 2 tygodnie na
smarzonym. I u mnie zaraz pewnie ze 3 kg więcej aż boję się wejść
na wagę :-)) (za tydzień robię sobie dietę kapuścianą )
U nas ogólnie wyjazd ok. ale przyznam się ze nie był taki jaki bym
chciała po pierwsze:
1. Najgorszy domek jaki wynajmowałam: pająki, skorki, popsuty
prysznic, wszędzie raczej brudno i tragicznie niewygodne łóżka.
2. Pogoda raczej do dupy tylko cztery dni było słońce i temp. w
granicach 20 stopni z czego jeden musiałam się pakować.
3. Junior był okropny. Mimo że jechał całe 14 dni na viburcolu
umęczył nas strasznie: na plaży wszystkie zabawki jego, nie dał
zjeść obiadu, posiedzieć sekunde nic. Od rana do wieczora wycie :-(
i wstawanie między 5-6.00 rano. Akurat na wakacjach musiały mu się
wkońcu przebić dolne dwójki i spulchnić czwórki. resztą wymszanie
wszystkiego płaczem nie ma chyba nic wspólnego z zębami. Nauczył się
w furii jak mu nie ustępuje rzucać do tyłu :-/
4. Rowy miejscowość mała kamienista plaża, ogólnie o.k ale wiatr
doprowadzał mnie do roztroju nerwowego. Poprostu piździawa straszna.
A niestety małego bąbelka nie da się utrzymać za parawanem. Do
tego kąpiel w Bałtyku i młody przyjechał chory kaszle ma katar i 40
stop gorączki w nocy :-(
5. Moi współlokatorzy (znajomi) jakby nie zczaili, że przyjechali z
małym dzieckiem. Wszystko zostawiali na wierzchu. A młodemu w to
graj... za kare porwał im chyba wszystkie gazety i wyssał flamastry.
6. Andżela wpadła by pod autobus taki dwupiętrowy. 3 cm i było by po
dzieciaku. Nawet nie wiem co jej do głowy strzeliło. Przecierz sama
chodzi do szkoły ma 9 lat a tu nagle idziemy a ona siup wskoczyła na
ulice
nie rozglądając się wogóle. Strasznie się zdenerwowaliśmy, już dawno
nie widziałam mojego męża w takim stanie (czyt. bezradność i
wściekłość)
Mimo wszystko bardzo się cieszę że pojechaliśmy mimo iż prawie
wogóle nie mieliśmy z Maćkiem czasu dla siebie (bo przy młodym
ciągle musieliśmy się wymieniać) bliśmy przez 2 tygodnie razem w
czwórke a to u nas żadkość. Wróciliśmy z mężem bardzo zmęczeni
przydał by się odpoczynek jakiś :-))