e-ness
26.07.08, 21:24
wrócilismy wczoraj wieczorem byłam taka padnieta ze spałam 12 godz.
Dobrze ze maz zajał sie mała bo sama nie miałam siły wstac do
kibelka a co dopiero baiw sie z dzieckiem.
Wyjazd do bani. Musielismy ewakułowac sie tydz wczesniej bo mała
złapała jakiegos parszywca, marudna na maksa od wtorku a w piatek
goraczka 40 st. Przez rece sie przelewała, nie mogłam wogóle zbic.
to był dramat!!!
poszlismy do lekarza, jakis wirus kazał czekac co dalej sie z tego
rozwinie, ale przeciez nie bede siedziec z chorym dzieckiem na
plazy, wiec autowalismy sie do moich rodziców.
Pogoda do bani, ja przemeczona bo ile mozna słuchac muczenia, zygac
mi sie chciało cała dobe, a tu jeszcze jak nie rano to po południu
lejjjjeeee. Zgodnie postanowilismy z mezem ze to były nasze ostatnie
wakacje nad polskim morzem.
i jeszcze nasza kwatera.... pozostawiała wiele do zyczenia:////
do tego wszedzie tłoczno, na plazy wiecznie bebniło jakies
kaszubskie radio, mała spac nie mogła, na obiad albo o 12 albo o 18,
w innych godz nie sposob znalezc wolny stolik!!!!!!!
dobrze ze maz ma urlop do konca miesiaca to choc teraz troszeczke
odpoczniemy:)))
ze strat moral;nych to na tyle,
z materrialnymi jest gorzej
1.upadł nam aparat, całe szczescie ze z małej wysokosci, pasek od
torby odpial sie:((((
2.Karola zalizała na smierc moj telefon, nie mozna go naładowac:(((
i tu z góry przepraszam age_n20, (miałam zadzwonic)
ufff jak dobrze byc w domku:))
pozdrawiam wszystkie lipcóweczki i ich maluchy
wszystkiego najlepszego dla wszystkich jubilatów:)