Dodaj do ulubionych

no to i nasz podróżny koszmarek...

27.07.08, 08:39
Jak czytam posty o trudnych urlopach, wyjazdach, to mi lżej (sorki,
ale naprawde), bo i my zaliczylismy koszmarek, a juz myslalam ze to
z nami coś nie tak.
Tyle ze my planowalismy pojechac do Żywca na 4 dni!, w tym czasie
lekko oderwać się od codziennosci i zaliczyc wesele mojego brata w
Bielsku. I tak jak we środe wyjechalismy, tak w piątek ok. polnocy
juz wrocilismy do domu.
I choć Żywiec to dosyc urocze miasteczko, tak poki co nie mam ochoty
tam wracac. Po pierwsze lało cały czas. Po drugie - kwatera do d...
I choc na stronie internetowej pensjonatu wszystko wyglądało bardzo
przyzwoicie, to w rzeczywistosci nie było juz tak fajnie. Pokoj miał
byc przestronny, byla klitka, zasłony syfiaste, okna brudne, wiszące
ze scian gniazdka elektryczne (a mowilam wlascicielce przez tel, ze
bedziemy z malym dzieckiem),łazienka malusienka, do tego z grzybem i
pleśnią na kabinie prysznicowej i scianach. W pokoju panowała
potworna wilgoc, posciel byla wilgotna, ubrania tez, Piotrek od razu
się zaziębił, gile z nosa, kaszelek. Bylo zimno, wilgotno, a
wlasciciel nawet nie pomyslał, zeby zalaczyc centralne i oszuszyc
powietrze. No i Piotruś marudził na maksa. I juz wieczorem
nastepnego dnia po przyjezdzie wiedzielismy ze musimy sie
eksmitowac, zeby choróbsko młodemu sie nie rozkreciło, a my zebysmy
sie nawzajem nie pozabijali. Acha, zgodnie z opisem na stronie
pensjonatu miała działac restauracja (sniadania, obiady,
kolacje),nie napisali, ze działa, ale tylko w weekendy. Taki
szczegół.
Na koniec zaliczylismy kłotnie z wlascicielami, bo nie chcieli oddac
nam kasy za oplacone z góry dwie doby. Awanturowali sie, choc w tym
czasie mieli chetnych na ten nasz pokój. W koncu oddali, ale tylko
dlatego, ze Paweł juz wzywał policję...

Wyjazd do bani, nie pojechalismy na wesele brata, ogolnie lipa.

Na szczescie w swoim łózeczku piotrus spał juz spokojnie i poki co
jakoś to choróbsko sie nie rozkreca.

Acha, juz nie pierwszy raz przekonalismy sie, ze jadąc na polską
kwatere, trzeba miec ze sobą niezbednik: farelek, czajnik
elektryczny (w tym pensjonacie byl, ale potwornie stary, z
kamieniem, i woda z niego po ugotowaniu byla jakaś mętna...), lampke
nocną, radyjko. I powiedzcie mi, dlaczego w wielu pensjonatach nie
ma porzadnie zrobionej sieci telewizyjnej. Jest jakis telewizorek, a
w nim dwa śnieżące kanały...jak za Gierka.

Dobrze być w domu:)
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka