dmgr
02.08.08, 22:14
Już się cieszyłam, że będzie fajnie bo okazało się, że koleżanka teściowej
akurat w sierpniu kończy pracę z dzieckiem innym i będzie wolna. Zawsze to
ktoś zanjomy, okazało się, że moja mama nawet ją zna a teściowa nawet dośc
dobrze. Jak teściowa do niej dzwoniła to mówiła, że tak, że zainteresowana i
wszystko. Dzisiaj dzwonię do kobiety umówic się na spotkanie a ona mi że 5
razy w tygodniu? że po 8 godzin? że Babie Doły (moja dzielnica oddalona od jej
domu może z 10 min jazdy)? i, że ona da mi odpowiedz i ewentualnie się spotka
za dwa tygodnie (potrzebujemy od wrzesnia) bo teraz to ona ma urlop. Mówię
jej, że praca co drugi dzień raz 11-17 (czyli 6 godzin) raz 7-15 (8 godzin) no
czasem może byc z pół godziny poslizgu, że mąż ma czasem wolne za soboty no i
urlop też czasem bierzemy. Normalnie mnie wkurzyła jakby mi łaskę robiła no.
Już nawet nie wspomniałam o tym, że jak do 17 to po starszą do przedszkola o
16:30 trzeba isc.
Chyba od jutra szukam kogoś innego nie czekając na decyzję księżniczki. Jak
Wasze nianie stawiają takie warunki (powiem, że nie poznała jeszcze stawki a
chciałam jej dac o 100 zł więcej niż miała poprzednio za 8 godzin a u nas co
drugi dzień 6). Jak rozliczacie się pensję stałą niezależnie od dni i godzin
czy za godziny? Bo co jak np. dziecko zachoruje i będę np. tydzień na
zwolnieniu? Oj to szukanie opiekunki mnie przerasta.