Czy, którąś z Was „z premedytacją” planuje mieć je

06.08.08, 12:50
Bo ja z mężem raczej tak. Trochę szkoda, bo sama mam rodzeństwo i
wiem jak ono jest ważne i boję się czy nie wychowam „typowego
jedynaka”, ale niestety przeważają względy lokalowo/finansowe :(
Eh może wygram w końcu w tego totka…
    • f3f JEDYNAKA - się nie zmieściło :) 06.08.08, 12:51

      • malenkie7 Re: JEDYNAKA - się nie zmieściło :) 06.08.08, 13:00
        moze nie z premedytacją, ale... nie planuje miec wiecej dzieci, choc
        sama mam siostre i wiem, jakie to fantastyczne, miec rodzenstwo, z
        ktorym ma sie dobry kontakt. u mnie przewazają sprawy emocjonalne,
        przezycia z ciązy, porodu i po porodzie. narazie trudno mi sobie
        wyobrazic, ze podczas kolejnej ciazy czułabym sie lepiej, a podczas
        kolejnego porodu wszystko poszłoby łatwo i urodziłabym kruszynke, na
        10 punktów, zeby pozniej, przez pierwsze miesiace jej zycia nie
        ciagnęła sie za nami jakaś ponura historia okołoporodowa.

        ale nie mówię "nigdy". jednak najblizsze 2-3 lata - swiadomie w
        ciaze nie mam zamiaru zachodzic.
    • anula_82 Re: Czy, którąś z Was „z premedytacją” 06.08.08, 12:57
      wybacz ze sie wtrącę jakby w niej swój wątek, gdyz ja chce miec
      jeszcze dziecko, ale myslisz ze z drugim dzieckiem bedzie Wam
      cięzko? drugie dziecko zazwyczaj chowa sie łatwiej, póki masz
      wszystko po pierwszym...a i nie zastapisz mu rodzeństwa, które dla
      niego moze byc jedynym szczęsciem i najlepszym kumplem niż jakies
      materialne sprawy.
      • jasiek-2007 Re: Czy, którąś z Was „z premedytacją” 06.08.08, 13:01
        tez tak uwazam jak poprzedniczka jak młody bedzie miał dwa letka bedziemy sie
        starac o drugie i mam nadzieję że sie uda no i wsie ciuchy odkladam właśnie dla
        drugiego choć chciałabym mieć następną córę
        a dodatkową bużkę sie wykarmi do garka wleję więcej wody na zupę ;-)
      • f3f Re: Czy, którąś z Was „z premedytacją” 06.08.08, 13:49
        Nie twierdzę, że byśmy umarli z głodu, ale uważam, ze dziecku
        powinnam móc zapewnić odpowiednie warunki, tj właściwy dostęp do
        edukacji i jakiś zajęć dodatkowych, nie martwić się czy we wrześniu
        będzie miało podręczniki, móc zapewnić mu opiekę lekarską (mimo, że
        oboje z mężem pracujemy i odprowadzamy składki to w sytuacjach
        nagłych i w przypadku opieki specjalistycznej musimy korzystać z
        prywatnego pediatry/specjalisty koszt jednej wizyty to od 60 do 120
        zł).
        Nawet głupie przedszkole jest tu problemem, u mnie w mieście (55 tys
        mieszkańców) do przedszkoli państwowych nie dostało się ponad 300
        dzieci, koszt przedszkola prywatnego to ok. 1000 zł/dziecko co przy
        dwójce dzieci i spłacanym kredycie mieszkaniowym jest kwota znaczną.
        Co z tego, że będę miała dwoje dzieci jeśli razem z mężem będę je
        widziała tylko w weekendy – bo cały tydzień będziemy zasuwać by na
        wszystko starczyło. Wolę tak jak teraz jeszcze trochę popracować na
        pół etatu i mieć więcej czasu dla synka.
        • agusiajasia Re: Czy, którąś z Was „z premedytacją” 06.08.08, 15:28
          Kurde, napisałam cały wywód i mi się skasowało ;)
          No to jeszcze raz.
          Jak czytam co napisałaś, to tak jakbym mojego męża słyszała. On też nie chciał
          mieć więcej dzieci właśnie ze względów finansowych. U nas też kredyt za kredytem
          :) Od kiedy urodził się Jaś ja nie pracuję zawodowo i tylko na Adamie spoczywa
          nasze utrzymanie. Jednak sytuacja może się zmienić. Może któreś z was zmieni
          pracę i wtedy będziesz mogła tyle samo uwagi i czasu poświęcać dzieciom :)
          Moim zdaniem nie należy robić takich założeń, bo życie nas często zaskakuje :)
          Zresztą nie ma to jak rodzeństwo :)
          • a.zaborowska1 jedynak nie ale dzieci kosztują nie oszukujmy się 06.08.08, 16:32
            i dlatego rozumiem takie osoby, które nie zakładają więcej dzieci.
            Teraz nasze maluchy to mały wydatek dziecko w szkole to dopiero
            wydatek !!! Teraz żeby wyszykować Andżele do szkoły muszę mieć
            jakieś 700 ZŁOTY i dużo rzeczy mamy. To nie tylko podręczniki ale
            także ubranie, buty. Młody z racji oczywiistych nic po siostrze nie
            dziedziczy z oczywistych względów no i jeszcze duża różnica wieku.
            Ja przez 5 lat zarzekałam się że dzieci więcej nie !!! Nie ze
            względów finansowych tylko młoda ciągle chorowała, szpitale... cały
            dzień z dzieckiem sama i bez niczyjej pomocy jest ciężko. Ciągła
            myśl o tym ,że córka zostanie kiedyś sama bez nas nie dawała mi
            spokoju. Mimo kłopotów finansowych zdecydowaliśmy się na następne
            dziecko. I co nie udało się już na samym finale przy porodzie. Nie
            zawsze można sobie wszystko zaplanować jak ma być. Maciuś się
            urodził 4 dni przed 8 urodzinami Andżeliki z 5 już zrobiło się 8 lat
            różnicy. Teraz mam dwa jedynaki w domu. I mimo, że z kasą ciagle
            krucho nie zamieniłabym tego wszystkiegobo dzieci to największe
            skarby.Pieniądzto rzecz nabyta raz są raz ich nie ma.
            Takie życie
    • zabka11 Re: Czy, którąś z Was „z premedytacją” 06.08.08, 19:09
      Ja też po pierwszym porodzie, powiedziałam nigdy więcej, choć
      zawsze pragnęłam mieć 2 dzieci, a mąż - 3!!! Walka o życie, a potem
      zdrowie córki, dała mi/nam tak "w kość", że tak powiem, że nie
      wyobrażałam sobie, by jeszcze raz przez to przechodzić. Ale córcia
      wyzdrowiała, potem poszła do przedszkola, ja wróciłam do pracy, na
      studia, w międzyczasie kupiliśmy mieszkanie i samochód (kredyty
      oczywiście), urządziliśmy się i......znów zatęskniłam za byciem w
      ciąży, śpioszkami, wózkami, pieluchami:) To przyszło samo,( choć
      córcia, pytała, wiele razy, kiedy będzie mieć braciszka, jak Kuba,
      jak Laura, z przedszkola:), zagościło w moim sercu i tak mnie
      męczyło, dojrzewało, że nie sposób było z tym żyć. To chyba się
      nazywa instynkt macierzyński:) No i mówię do męża: robimy Jasia! i
      Jaś się zrobił;) i nie wyobrażam sobie życia bez niego!!! i wiem, że
      gdyby go nie było, to juz mielibyśmy większe mieszkanie,
      ale.....gdyby go nie było.......to nie było by i mnie, bo ta
      tęsknota, za maluszkiem w domu, nigdy by nie minęła!!!
      Ja myślę, że nie warto się zarzekać, na wszystko trzeba czasu i...to
      prawda, że przy drugim jest "taniej" i "łatwiej"!!! Więc ze swojej
      strony zachęcam:), bo ja się już nie zarzekam.......ba, wiem, że
      jak "znów dojrzeję" to.......moje dzieciaki będą miały jeszcze
      rodzeństwo:):):)
      Pozdrawiamy
      • matizka Re: Czy, którąś z Was „z premedytacją” 06.08.08, 20:45
        My teoretycznie chcieliśmy mieć dwójkę, ale po pierwszym też
        przyszły wątpliwości.

        Z męża strony finanse - ale powiedziałam kiedyś mężowi zdanie, które
        go bardzo poruszyło i trochę podkręciło - że mając jedno dziecko to
        tak naprawdę jakby każde z nas potrafiło zapewnić utrzymanie tylko
        połówce dziecka, ze przy dwójce to chociaż każde na jeszcze jednego
        oprócz siebie człowieka zarobi:)

        A ja - w zasadzie urodziłam Karola w jedynym możliwym momencie, bo z
        jednej strony postanowiłam sobie, ze muszę mieć mniej niż 35 (czyli
        max 34) a z drugiej strony muszę zapomnieć doświadczenia z Emilką.
        Ja musiałam uporać się z mega-koszmarnym porodem i traumą i
        poczuciem porażki, że prawie od początku musiałam dokarmiać. No i że
        przez jakieś 1,5 rokunoce były koszmarem.

        Tym sposobem jakoś ok. jej 2 lat pomyśleliśmy o dziecku - i niedługo
        potem wyszło.

        Ale produ dalej się bałam - byłam nawet na jakiś takich
        psychologicznych zajęciach jak pzygotować się do drugiego porodu,
        żeby odwrócić się od tego co było i skoncentrować na tym co będzie.
        Ustaliłam też do jakiej poradni laktacyjnej pójdę tuż po porodzie.

        Mój poród był cudowny - gdybym się na niego nie zdecydowała nie
        wiedziałabym jak może być magiczny
        • matizka Re: Czy, którąś z Was „z premedytacją” 06.08.08, 21:00
          Z karmieniem znowu ta sama porażka mimo pomocy naprawdę dobrej
          doradczyni, sen makabra (stąd ta przerwa w mailu np.:)
          ale jak widze jak starsza karmi go swoją bułką czy zupą, a on na
          czterech zasuwa za nia po kostce to wiem, że im bedzie lepiej razem.

          Jak umrze moja mama ja zostanę bez żadnej rodziny z mojej strony,
          tylko rodzina męża - on ma braci na których w jakiś trudnych
          sprawach może liczyć
        • malenkie7 Re: Czy, którąś z Was „z premedytacją” 06.08.08, 21:03
          matizka napisała:


          > Mój poród był cudowny - gdybym się na niego nie zdecydowała nie
          > wiedziałabym jak może być magiczny

          Gdy czytam takie słowa, to nie dowierzam, i chce mi sie płakać... mnie nachodzi
          obawa o to, ze mam 50% szans na "magiczny" drugi poród, ale tez 50% szans na
          kolejną tramę - i że wtedy już sie nie podniosę...
          Gratuluję odwagi i ciesze sie ze za drugim razem miałas szanse przezyc to, co
          sie zwie cudem narodzin. w skrytosci marze o takim przezyciu, cały czas jestem
          przekonana ze zostalam ograbiona z takiej mozliwosci, ze nie doswiadczyłam
          fantastycznego uczucia karmienia piersią, ze nie miałam powera po porodzie, bo
          zasypano mnie dziwacznymi podejrzeniami i zasiano tak ogromny niepokój, ze nie
          potrafiłam cieszyc sie z narodzin synka.
          Nie mówie, ze nigdy nie bede juz miec dzieci, ale jeszcze nie teraz. a ze czas
          leci, zegar tyka... Piotrus ma szanse na bycie jedynakiem:(
    • olcia.kaktus Re: Czy, którąś z Was „z premedytacją” 06.08.08, 21:01
      My nie chcemy, mąż mówi, że nastawiamy się na "dzieło sztuki" a nie "produkcję
      seryjną".
      Powodów jest wiele, pewnie wiele też byłoby powodów za posiadaniem większej
      ilości dzieci. My akurat mamy takie podejście do tej sprawy.
      Dodam, że ja mam rodzeństwo (w sumie trzy siostry i brata), a mąż jest jedynakiem.
Pełna wersja