apolka73
22.08.08, 22:42
Chodzimy sobie z Frankiem na różne place zabaw. Fajne są,
najczęściej częśc dla maluchów oddzielnie, a dla starszych obok.
Obserwuje sobie dzieci i mamusie, czasem smutne wnioski wyciagam,
wiadomo mama na wychowawczym nie ma co robic :) Ale dwa dni temu
przezylam szok. Byla sobie grupka dzieci, czteroletnia dziewczynka,
dziewieciolatka, chyba "trzynastka" i kilku chlopakow. Najstarszy z
15 lat mial, gola klata, a jak! goraco przeciez. I kleli jak szewcy,
ta 9-latka byla zachwycona, a jeszcze bardziej kiedy zwrocilam im
uwage a oni nic. Jeszcze im klaskala. Zreszta nie bylam jedyna, ze
trzy strasze osoby, w tym facet prosily ich zeby przestali. Gdzie
tam! Ta 13-latka byla chyba najgorsza. Wiecie co, bylam bezradna.
Nie wiem czemu sie tak przejelam. Chyba ze wzgledu na Franka, ze
kiedys moze byc taki sam, a jesli nie bedzie to bedzie mial jeszcze
bardziej przechlapane. Nie chodzi mi o biadolenie, jaka to mlodziez
(? smarkacze nie młodziez) jest zdemoralizowana. Byla z nimi troche
opozniona dziewczyna. Jak oni ja traktowali, boze. Staram sie teraz
unikac tego miejsca. Moze powinnam inaczej z nimi rozmawiac, jakos
podstepem? Sama mialam 15 lat i rozne zle rzeczy robilam. Ale chyba
bardziej balam sie starszych. Chyba.