joa261
23.08.08, 00:26
Ja to chyba mam jakiegoś pecha w życiu. Wiecznie widzę we wszystkim problemy.
Wczoraj byłam na zakupach z Emilką i z mężem. Spacerujemy sobie po pasażu w markecie, obok idzie matka z córeczką ...około 3 letnią. Mała podskakuje, śmieje się, biega - jak dziecko- wiadomo.
Nagle maleńka ze śmiechu położyła się na podłodze i śmiała się jak mały śmieszek.
I co zrobiła matka?
Szarpnęła małą i zaczęła lać ją po tyłku. Chyba z 5 klapsów mała dostała. Biedne dzieciątko rozpłakało się.
A ja tak stałam i nie wiedziałam za co ta matka je zbiła.
W pierwszej chwili chciałam podejść i tak samo trzepnąć tą matkę. Ale jeszcze by mnie o pobicie oskarżyła:(
Czy Wam nie zdarzają się takie sytuacje jak mnie?
Czy coś wtedy robicie? Zwracacie uwagę?
Już kilkakrotnie zdarzyło mi się widzieć matkę jak daje klapsy dziecku np. na placu zabaw bo nie chciało iść do domu, albo na chodniku bo ucieka.
Czy takie są metody wychowawcze? Pytam bo może ja z innej planety jestem i się czepiam?
Czy tylko ja we wszystkim widzę PROBLEM????