A słodycze u mam starszaków

03.09.08, 12:14
Moja robi widowisko w sklepie p.t. jestem głodna na widok różnych
głupich słodyczy - im bardziej kolorowe tym bardziej pożądane.

czasem udaje nam się zastąpić gazetką, ale i tak uważam, że za
często ulegamy. Dodatkowo je dużo jogurtów - bakusie i kaszki
smakija (mąż uwielbia i ona po nim - dla mnie są obrzydliwe) i też
mam wrażenie, że to takie zdrowe nie jest...

Marzy mi się jeden dzień ze słodyczami w ygodniu (jak chyba w
Szwecji) - czy którejś się udało lub macie jakieś inne pomysły
ograniczające

Zresztą wszystkim się przyda na przyszłość taka wiedza...
    • kogosia Re: A słodycze u mam starszaków 03.09.08, 12:22
      Moja Karola, mogłaby codziennie jeśc mamby, lody wodne ( na zwykłe jest
      uczulona), cukierki owocowe i ciasteczka kruche.

      Gazety też by chciała codziennie:))

      Każdy jej posiłek to wmuszanie w nią jedzenia.
      Cieszę się, że już się zaczęło przedszkole. Przy dzieciach lepiej je niż w domu.

      A jak dorwie gdzieś czekoladę, na którą jest uczulona, to się chowa przed
      wszystkimi i tak ją wcina by nikt jej nie zobaczył:((
    • klarysa007 Re: A słodycze u mam starszaków 03.09.08, 22:40
      Nam się udało :)
      Jakub je słodycze tylko w soboty za to na maxa. Wolno mu nawet nie zjeść obiadu.
      Zwykle wchłania paczkę chipsów, 2-3 batoniki, jakieś żelki lub orzechy w
      czekoladzie. Na tygodniu wolno mu jeść słodkie jeśli je dostanie od
      babci/dziadka. Na szczęście dziadkowie rzadko łamią regulamin ;) i zwykle
      przynoszą owoce lub lody.
      Lody wolno na maxa tzn. codziennie ale jest to zwykle jedna gałka. System
      utrzymuje sie już dwa lata bez większych zgrzytów.
      Oczywiście zdarzają się ustępstwa, bo on też ma prawo od czasu do czasu mieć
      amok na "coś słodkiego" :)
      • maadga Re: A słodycze u mam starszaków 04.09.08, 09:22
        Fajnie masz Klarysa007 mam pytanie czy tak zawsze było że ten jeden
        dzień na słodycze czy wprowadziliście to później. Kuba jadłby tylko
        słodycze. Ja ograniczam tzn po obiedzie dostanie, ale najgorzej jak
        sie idzie do kogoś w gości. U mnie do Lili przychodzą 2prababci i
        teściowa i dość często wpada moja mama i zawsze coś mają dla Kuby,
        najgorsze że dają mu pokryjomu, często przed posiłkiem a potem się
        dziwią że nie ma siły zjeść obiadu.
        • klarysa007 Re: A słodycze u mam starszaków 04.09.08, 21:38
          Wprowadziliśmy to kiedy poszedł do zerówki czyli 2 lata temu. W szkole dzieci
          ciągle przynosiły słodycze, sklepik jest ich pełen i już nie wiedzieliśmy jak
          odmawiać. Wyznaczenie jednego dnia i pozwolenie na zakup najbardziej głupich
          słodyczy spowodowało, że z czasem zjada ich coraz mniej :) Na początku było
          komicznie, bo siedział biedak nad siatką paskudztw typu galaretki w cukrze i
          płakał, bo "nie ma nic dobrego". Teraz wybiera ulubione i nie przegina z ilością.
          • maadga Re: A słodycze u mam starszaków 05.09.08, 08:47
            Z 6-latkiem łatwiej niż z 4-latkiem. :(
            U nas jest problem tylko jak jesteśmy w gościach lub ktoś do nas
            przychodzi wtedy nie może się oprzeć. W sklepie nie robi scen,
            częście zamiast słodyczy wybierze loda, bułkę drożdżową, czy jogurt.
            ALe w gościenie to masakra jak zobaczy słodycze na stole.
            A problem ze wprowadzeniem jednego dnia na słodycze chyba njwiekszy
            będzie mniał m. bo to obrzartuch jeden.
      • patrice7 klarysa 05.09.08, 09:49
        Brawo za system!!
        Własnie czegos takiego chce sie trzymac przy Malwinie.
        To czadowe bo pozwala sie dziecku "jesc na potege" ile chce w jeden dzien ,a tak
        naprawde ile da sie zje=sc zeby Cie nie zmulilo;))
        Wlasnie dlatego tak bardzo dziwi mnie fakt dawania przez tyle mam slodyczy u
        naszych roczniakow.
        Przeciez to tak szybko uzaeznia;))
        • patrice7 Re: klarysa 05.09.08, 09:51
          ile ma Twoj starszak??
          • klarysa007 Re: klarysa 05.09.08, 23:27
            Właśnie zaczął druga klasę :)
            A co do Młodej to niestety chyba będzie trudniej. Szczególnie przez prababcię,
            do której już niewiele argumentów przemawia i pasie Młodą ptasim mleczkiem itp.
            Dziadków zreformowałam, z nią mam problem ;(
      • zabka11 Re: A słodycze u mam starszaków 06.09.08, 09:53
        Gosia je słodycze prawie codziennie, ale nie są to żadne, gumy,
        żeliki, cukierki, chipsy czy te wszystkie, przepraszam za wyrażenie"
        syfiaste wypełniacze".
        Słodycze, czyli mam na myśli: ciasto mamusinej roboty, 2-3 kostki
        czekolady,nutella, na chlebie, orzechy laskowe w czekoladzie, ew.
        grzesiek, no i lody, przez cały rok, ale mleczne, wodnych unikamy,
        bo sama robię latem sorbety.

        Owszem, zdarzy się że dostanie, coś niedozowlonego, np. haribo,
        mambę czy chipsy, ale to zawsze pod kontrolą i od babć;) oczywiście,
        w domu tego nie ma i nie będzie:). Czaaasami kupuję chipsy, tak raz
        w msc, bo sami z mężem lubimy. Od małego chowałam ją, że te
        wszystkie reklamowane słodycze, są niezdrowe dla naszego organizmu i
        efekt jest taki, że jak widzi w sklepie, że mama kupuje dziecku
        jakieś "żelowe paskudztwo", to mówi do tej Pani" że to chemiczne i
        niezdrowe;):):):):", taką mam mądrą córę...po mamusi oczywiście;P

        Nawyki żywieniowe, trzeba wpajać od maleńkości, bez ustępstw, to
        będą efekty. Wiem, że wszystkiego nie omine, ale ufam, że jak
        pójdzie do szkoły, to w szkolnym sklepiku zamiast "paskudztwa"
        wybierze jogurt, soczek lub bułkę!!!

        Pozdrawiam i nie dajmy sie marketingowi:)

        • monikaj21 Re: A słodycze u mam starszaków 06.09.08, 11:14
          Żabka, mądrze napisałaś. Też bym tak chciała robić ale trudno jest
          ze względu na alergię - Marysia nie je nic z jajkiem, czekoladą,
          orzechami, miodem.
    • evezu Re: A słodycze u mam starszaków 04.09.08, 09:44
      u nas generalnie to jest do kawy kawałek czekoladki, jak przychodzą gości to
      jest tego więcej, ale z kolei jak dostanie coś po kryjomu to i tak nam przynosi
      i mówi, że to do kawy będzie, oczywiście ona kawy nie pije ale nas w nałóg wciąga
      • evezu Re: A słodycze u mam starszaków 04.09.08, 09:45
        a w sklepie raczej nie ma problemów ani ze słodyczami ani z gazetkami
    • eminence Re: A słodycze u mam starszaków 04.09.08, 11:28
      U nas system 'raz w tygodniu' bardzo się sprawdza. Skończyło się jęczenie w
      sklepie, chyba że na niedzielę, bo u nas jest to niedziela. najgorzej jest jak
      ktoś przyjdzie albo my gdzieś idziemy, to wtedy Rzucają się na słodycze ja
      wygłodniałe lwy, a Oli raczej nie daję, ostatnio nawet pediatra mi tak
      poradziła, żeby nawet nie znała smaku słodyczy to nie będzie później problemu,
      tylko to trudno wykonalne jeśli są inne dzieci, które jedzą:( Trzeba zaznaczyć
      że moje dzieci należą do tych pulchnych i można powiedzieć, że są obciążone
      genetycznie
    • lilianak1 Re: A słodycze u mam starszaków 04.09.08, 12:19
      Zacznę od tego, że sama jestem uzależniona od słodyczy, ani ja ani m
      nie umiemy bez nich żyć. Dlatego w naszym domu niemozliwością jest
      wprowadzenie jednego dnia ze słodyczami, bo my sami - dorośli nie
      umielibyśmy się temu podporządkować.
      Dzieciom (synkowi 6 letniemu i Oliwci) nie bronimy słodyczy tzn nie
      jemy ich na 15 minut przed posiłkiem głównym i nie są to mega
      ilości, raczej dla smaczku. W sumie nie zdażyło mi się żeby mały
      zrobił scenę w sklepie, ale może dlatego że wszystko co chciał
      trafiało do koszyka :) ale niekoniecznie od razu do jego buzi. Teraz
      coraz częściej jest tak, że synek sam odmawia jedzenia słodyczy.
      Poprostu nie ma na nie ochoty i już. Myślę że najgorsze jest
      ograniczanie na siłę, bo zakazany owoc zawsze bardziej smakuje.
      Natomiast oczywiście trzeba zachować pewien rozsądek w spożywaniu
      słodyczy i innych mniej zdrowych przekąsek paluszków, chrupków itd.
    • ja-goda1 Re: A słodycze u mam starszaków 05.09.08, 09:32
      U nas od dwóch lat działa system jeden owoc=jeden słodyczek. Jak Mikołaj chce
      słodycza musi zjeść jabłko, banana, brzoskwinię itd. Czasem ma potem tak pękaty
      brzuch że zapomina o nagrodzie, ale zwykle dobrze mnie pilnuje. Działał tez
      przez jakiś czas system na słodycze tylko po głównych posiłkach, ale ładnie
      zjedzonych. Dzięki temu jadł trzy małe słodycze w ciagu dnia, a nie 5 czy 7. Ta
      jedna nagroda to np. jeden żelek, jedna mamba, czy jedna galaretka w czekoladzie.
      Pozdrawiam:)
      • olus-ia80 Re: A słodycze u mam starszaków 06.09.08, 07:47
        Jada codziennie , ponieważ białe pieczywo z dżemem to też słodycz ,płatki na
        mleku ,bułka biała lub maslana zgadzam się z lilinana zakazany owoc bardziej
        smakuje moje dziecko jest chude nie ma popsutych zębów więc na razie jej
        pozwalam oczywiście z umiarem
        • monikaj21 Re: A słodycze u mam starszaków 06.09.08, 09:19
          Moja ma 3 lata i lubi słodycze (no coż ma matkę słodyczomaniaczkę
          więc nie dziwne :) Ona może jeść tylko niektóe słodycze bo ma
          alergię na jajko i czekoladę/kakao, więc je tylko to co ich nie
          zawiera. Normalnie dostaje słodycze (ale też nie za dużo, np 1
          ciastko, 3 żelki) na deser po ładnie zjedzonym posiłku głównym,
          chyba że są goście albo my gdzieś wychodzimy wtedy pozwalamy jej na
          więcej.
          Ja osobiście nie jestem zwolenniczką jednego dnia ze słodyczami dla
          małych dzieci choć to oczywiście lepsze niż objadanie się nimi non
          stop :) Moje 'ale' jest takie że to nie uczy racjonalnego podejścia
          do ich jedzenia i miejsca w diecie ale tego że można się opychać jak
          akurat nie ma zakazu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja