Eurosieroty...

05.09.08, 10:32
Wiecie, nurtuje mnie to już długo, zwłaszcza jak ostatnio ten temat jest tak
nagłaśniany. Sama mieszkam częściowo zagranicą i powiem szczerze, że w głowie
mi się nie mieści, jak matka (no bo jak mąż pracuje w innym kraju, to jeszcze
rozumiem) może zostawić własne, często malutkie dziecko na pół roku z
dziadkami czy - co niestety też się często zdarza - obcymi osobami i wyjechać
kilka tysięcy kilometrów od domu... Ja bym umarła z tęsknoty!!! Rozumiem, że
różne są sytuacje życiowe, ale z własnego doświadczenia doskonale wiem, że
można pogodzić i bycie matką i pracę zagranicą! NIGDY W ŻYCIU NIE ZOSTAWIŁABYM
MOJEJ CÓRECZKI NA WYCHOWANIE KOMUŚ INNEMU!
    • patrice7 Re: Eurosieroty... 05.09.08, 10:44
      Dagi nigdy nie mow nigdy:(

      Niestety ludzie maja rozne zakrety w zyciu i sa po prostu zmuszeni do takich
      decyzji.
      Wyjezdzaja oboje i oboje intensywnie pracuja zarabialjac na zycie,dom, dluugi,
      zabierajac ze soba dziecko zarobek zmniejsza sie o polowe bo 1 osoba musi zostac
      z dzieckiem
      TYlko co innego sytuacja "wyjezdzamy np na pol roku i ani dnia wiecej " a co
      innego "to jeszcze zostajemy meisiac ,potem drugi itd"
      • dagi.ww Re: Eurosieroty... 05.09.08, 11:18
        Ja wiem Pati, że są różne sytuacje i czasem rzeczywiście nie ma innego wyjścia,
        kiedy nie ma z czego żyć... Ale ja osobiście znałam młodą dziewczynę, która
        zostawiła 14-miesięcznego synka, chociaż miała całkiem niezłą pracę i
        wyjechała, bo trafiła się okazja... Najpierw miało być 3 miesiące, potem pół
        roku, teraz minęło dwa lata, jak Michałek jest z dziadkami. Wiem, że ta laska ma
        pracę, mieszkanie, faceta, ale dziecko olewa... Ja mówię o czymś takim...
    • lipiec_2007 Re: Eurosieroty... 05.09.08, 12:30
      ja uwazam, ze zadna trudna sytuacja finansowa ani zakret zyciowy nie
      usprawiedliwia pozostawienia przez rodzicow dzieci na wychowanie
      dziadkom, ciociom, a juz o obcych nie wspomne.

      a najgorszy jest argument "wyjezdzam zarobic troche pieniedzy, zeby
      zylo nam sie lepiej". no a potem "zostane jeszcze troche, zeby zylo
      nam sie jeszcze lepiej"...no i tak oto jest coraz gorzej. dla
      rodzinnych wiezi.

      ten tydzien nie jest dla mnie latwy i dla mojego syna rowniez, bo
      zaczal swoja przygode ze zlobkiem. na razie sie adaptujemy i niezle
      nam idzie. w zwiazku z tym rozmawialam wiele z psychologiem i
      opiekunkami o tym, jak roznie dzieci reaguja na separacje (rodzice
      tez). uslyszalam wiele smutnych historii.
      • m0nalisa Re: Eurosieroty... 05.09.08, 13:03
        roznie w zyciu bywa. wcale nie jest powiedziane ze taka matka nie teskni .
        czesto ludzie nie moga zabierac dzieci. wyjazd calej rodziny latwy nie jest,
        samemu z dzieckiem jeszcze trudniej. praca czesto nie dokonca wymarzona opieka
        droga i wtedy jest wybor- cos kosztem ... dziecka niestety.
        znam takie sytuacje i lekko nie jest .
    • klarysa007 Re: Eurosieroty... 05.09.08, 23:43
      Ja miałam możliwość wyjazdu (kilka lat temu) i to z mężem ale musielibyśmy
      zostawić starszaka z moją mamą. Nie zgodziłam się. Mój instynkt matki kwoki nie
      wytrzymałby rozłąki. Ale prawda jest taka, że nie byliśmy wtedy przyciśnięci do
      finansowego muru. To byłaby po prostu okazja na zarobienie kasy.
      • patrice7 Re: Eurosieroty... 06.09.08, 09:12
        Dokladnei.Klarysa poruszyla wazna kwestie.
        Jest roznica miedzy "jade by lepiej sie zylo" miedzy " jade bo nie ma za co zyc"
        • matizka Re: Eurosieroty... 06.09.08, 15:07
          Ja też myślę, że czasem takie kobiety nie mają wyjścia. Niestety
          czasami to tylko one utrzymują rodzinę - faceta albo nie ma albo
          jest niezaradny, leniwy, itp.

          Dodatkowo często biedne, bezrobotne kobiety mogą znaleźć zagranicą
          tylko pracę typu pomoc domowoa, opiekunka do dziecka, z
          zamieszkaniem "u państwa" i nikt tam ich dziecka nie chce.

          Ale chyba najgorsze w takiej sytuacji jest to, ze ta ich praca nie
          bardzo daje szansę na popawienie swojego bytu na dłuzej - teraz
          coraz trudniej odłożyć zagranicą tyle by tu na długo starczyło, a po
          powrocie znowu stara bieda.

          Z jednej strony wiem, że zbieramy owoce swoich wyborów i np. trzeba
          było się uczyć czy mądrze wybrać faceta, ale z drugiej wiem też, że
          mi się w życiu dobrze ułożyło m.in. dzięki temu z jakiej rodziny
          pochodzę i że nie każdy w życiu ma dobry start.

          Więc ja bym nie potępiała, bardziej znowu to państwo, w którym takie
          w końcu przedsiębiorcze osoby nie są potrzebne, a pewnie niewielka
          pomoc dała bym im mozliwości utrzymania się itp
    • lilka.k Re: Eurosieroty... 06.09.08, 15:14
      Nie wierzę, ze takie matki maja gdzies, ze zostawiaja dzieci. Skoro zostawiaja,
      to znaczy ze to ich ostatnia mozliwosc.
      Nie wiem co czuje matka, ktora nie ma za co nakarmic dzieci.
      I dlatego nie oceniam.
Pełna wersja