opiekunka na noc

06.09.08, 22:32
Po raz kolejny w sobotni wieczór siedzę sama w domu, a mój mąż poszedł na
imprezkę. Piszę "po raz kolejny", bo przez 13,5 miesiąca trochę się takich
sytuacji nazbierało, chociaż nie aż tak wiele, jakby się dokładnie przyjrzeć
;) Ale fakt jest taki, że nie mamy z kim zostawić Konrada w nocy. W tygodniu
opiekuje się nim moja mama i naprawdę zwyczajnie nie mam sumienia prosić jej,
żeby jeszcze siedziała z nim w weekendową noc. Konrad ładnie śpi, w zasadzie
jak już zaśnie, to w ogóle się nie budzi. Czyli wystarczyłby nam ktoś, kto
przyszedłby do nas i posiedział albo i pospał, dopóki nie wrócimy. Rzecz w
tym, że nie mamy nikogo takiego. Ja nie ma rodzeństwa, siostra męża na drugim
końcu Polski, zaufane osoby albo daleko albo zajęte. No i finał jest taki, że
nie pamiętam, kiedy byliśmy razem z M na jakiejś nocnej imprezie. Chociaż nie,
pamiętam, to był Sylwester ;) Wtedy Konrad był malutki, mógł spać w wózku i w
zasadzie było mu obojętne, gdzie. Zostawiliśmy go u mojej mamy, ale teraz nie
chcę tego robić, bo mój ojciec pali, a mają dwa pokoje: w jednym babcia, w
drugim oni, w zasadzie nawet łóżeczka turystycznego nie byłoby gdzie wstawić,
żeby była cisza i czyste powietrze.
Eh... trochę mi przykro, że M się bawi, a ja nie :(
    • domatorka.amatorka Re: opiekunka na noc 06.09.08, 22:43
      Metanira skąd jesteś? ja siedzę z moją trójką to i Twojego synka spokojnie mogę
      "przyadoptować" na te kilka godzin, dawaj umówimy się i w przyszłą sobotę możesz
      spokojnie z mężem wybyć ;-) aaaa, nawet odespać Ci pozwolę, bylebyś przed 13 z
      łóżka się zwlekła
      • metanira Re: opiekunka na noc 06.09.08, 22:47
        Jestem ze Śląska, z Sosnowca. A Ty? Eh... byłoby cudownie, ale znając moje
        szczęście, pewnie jesteś ze Szczecina... ;)
      • patrice7 Re: opiekunka na noc 06.09.08, 22:49
        Hej dmyslam sie jak Ci przykro.

        Ale czy naprawde nie moze Twoja mama nie moze przyjsc raz na jakis czas na noc?
        Tym bardziej ,ze piszesz ze Konradek jest grzeczniutki ,wiec dla Twojej mamy nie
        bedzie to zaden klopot.
        Mam nadzieje ,ze uda wam sie wspolnie razem wyrwac
        • metanira Re: opiekunka na noc 06.09.08, 22:55
          Na pewno by mogła, ale jak już napisałam: nie mam sumienia jej o to prosić
          właśnie dlatego, że wiem, że nie odmówiłaby. Moja mama od zawsze ma problemy ze
          snem (tak samo jak jej mama, w tej części naszej rodziny to chyba dziedziczne).
          Wiem, że będąc u nas nie zasnęłaby, a jak nie prześpi jednej nocy, tym większe
          problemy ma następnej. Tak więc wolałabym jej tego oszczędzić.
    • domatorka.amatorka Re: opiekunka na noc 06.09.08, 23:01
      ej Metanira nie jest źle,bo ja w pobliżu Oświęcimia mieszkam:-)
      a Konrad to musi u siebie zasypiać czy wszystko Mu jedno gdzie,byle w swoim
      łóżeczku? jak On przywiązany tylko do legowiska a nie noclegowni to wal do mnie
      jak w dym
      • metanira Re: opiekunka na noc 06.09.08, 23:35
        No tego właśnie nie wiem. Zasypia w swoim łóżeczku po odpowiednich stałych
        wieczornych rytuałach. Wtedy w Sylwestra rytuały wykonaliśmy, ale zamiast do
        swojego łóżeczka odwieźliśmy go do mojej mamy i tam spał w swoim wózku. Na
        urlopie spał w łóżeczku turystycznym, po kąpieli i kolacji usypiał go tatuś
        (trzeba było to robić, bo byliśmy w jednym pokoju i pewnie musielibyśmy z nim
        chodzić spać o 20.00 ;) ). W Wielkanoc byliśmy u teściów i tam spał z nami w
        łóżku i to ja go usypiałam. Wniosek jest taki: jeśli śpi w obcym miejscu, to
        któreś z rodziców musi go uśpić (wyjątek Sylwester, ale wtedy usypiała go
        babcia, którą znał, i ją i jej mieszkanie). Tak więc boję się, że w obcym
        miejscu nawet jeśli zaśnie uśpiony przez mamę lub tatę, może spać niespokojnie i
        budzić się.
        Niemniej bardzo Ci dziękuję za propozycję. Niewykluczone, że nadejdzie taki
        moment, że będziemy mieć definitywnie dość chodzenia na imprezy osobno i
        skorzystamy w Twojej propozycji ;)
        • domatorka.amatorka Re: opiekunka na noc 07.09.08, 00:01
          no moja droga ja jestem otwarta na wszelkie propozycję;-)
          Konradka przyjmę to i Twój mąż też miejsce u nas znajdzie;-)
    • dagi.ww Re: opiekunka na noc 07.09.08, 00:36
      Edytko, kochana, szkoda, że nie dałaś znać wcześniej! Ja siedzę w domciu z moją
      mamą, więc spokojnie mogłybyśmy się Konradkiem zająć jedną noc!!! Ale niestety w
      następny poniedziałek wracamy do Liverpoolu po weselu... Kurcze klipo, masz mój
      nr - mogłaś zadzwonić!!!
      • metanira Re: dagi 07.09.08, 16:47
        Dziękuję, kochana :* ale jak już pisałam latorturze, nie wiem, jak byłoby ze
        spaniem Konradka w obcym miejscu i z osobami, których nie za dobrze zna. W
        każdym razie bardzo dziękuję :)
    • latortura Re: opiekunka na noc 07.09.08, 08:10
      a ja z innej beczki...

      co to za imprezki meza? z waszymi wspolnymi znajomymi? o której z
      nich wraca?

      moj M nie poszedlby beze mnie, w ciagu tych 14-tu m-cy byl moze ze 2
      razy na piwko z kolega i obejrzec mecz w knajpce,

      przykre to gdy jedno sie bawi a drugie nie,
      dlaczego nastepnym razem Ty masz nie isc a On nie zostac w domu ?
      robiliscie tak?

      • metanira Re: opiekunka na noc 07.09.08, 08:50
        To niby nasi znajomi, chociaż bardziej jego, bo to są ludzie z jego uczelni. Ja
        częściowo też ich znam, jednych lepiej, innych mniej, bardziej tych
        "sparowanych". Ta impreza była w akademiku, a ja z akademików już jakiś czas
        wyrosłam ;) Ale tak serio: czasem (ostatnio coraz rzadziej) mąż chodzi na
        "męskie" imprezy. Jeśli tylko nie są zbyt często, nie mam nic przeciwko (mąż
        ostatnio dużo pracuje i mało się bawi). Ja spotykam się z przyjaciółkami "na
        mieście" lub u nas, ze "sparowanymi" znajomymi albo gdzieś wyjeżdżamy na jeden
        dzień albo przychodzą do nas. Tak więc nie do końca jest tak, że mój mąż się
        bawi, a ja siedzę sama w domu, tylko czasem tak jest. A z imprez akademikowych
        wraca w nocy lub nad ranem, akademik jest 15 minut pieszo od nas, więc jak
        impreza się kończy i ludzie pokładają się po kontach, M wraca do domu. Nie widzę
        w tym nic złego. Brakuje mi tylko naszych wspólnych nocnych wyjść, poza tym nie
        narzekam.
        • metanira Re: opiekunka na noc 07.09.08, 08:52
          A następnym razem faktycznie to ja pójdę na całą noc, a on zostanie w domu.
          Szykuje się niebawem 100-lecie mojego liceum i wybieram się na obchody, a potem
          poszalejemy z dziewczynami w jakiejś knajpie ;)
Pełna wersja