metanira
06.09.08, 22:32
Po raz kolejny w sobotni wieczór siedzę sama w domu, a mój mąż poszedł na
imprezkę. Piszę "po raz kolejny", bo przez 13,5 miesiąca trochę się takich
sytuacji nazbierało, chociaż nie aż tak wiele, jakby się dokładnie przyjrzeć
;) Ale fakt jest taki, że nie mamy z kim zostawić Konrada w nocy. W tygodniu
opiekuje się nim moja mama i naprawdę zwyczajnie nie mam sumienia prosić jej,
żeby jeszcze siedziała z nim w weekendową noc. Konrad ładnie śpi, w zasadzie
jak już zaśnie, to w ogóle się nie budzi. Czyli wystarczyłby nam ktoś, kto
przyszedłby do nas i posiedział albo i pospał, dopóki nie wrócimy. Rzecz w
tym, że nie mamy nikogo takiego. Ja nie ma rodzeństwa, siostra męża na drugim
końcu Polski, zaufane osoby albo daleko albo zajęte. No i finał jest taki, że
nie pamiętam, kiedy byliśmy razem z M na jakiejś nocnej imprezie. Chociaż nie,
pamiętam, to był Sylwester ;) Wtedy Konrad był malutki, mógł spać w wózku i w
zasadzie było mu obojętne, gdzie. Zostawiliśmy go u mojej mamy, ale teraz nie
chcę tego robić, bo mój ojciec pali, a mają dwa pokoje: w jednym babcia, w
drugim oni, w zasadzie nawet łóżeczka turystycznego nie byłoby gdzie wstawić,
żeby była cisza i czyste powietrze.
Eh... trochę mi przykro, że M się bawi, a ja nie :(