wstrętne makro - czy tak można...?

08.09.08, 20:36
Mąż dostał kartę do makro od swojego szefa, żeby kupić coś tam do firmy, przy
okazji chciał kupić sobie spodnie. Pojechaliśmy razem z synkiem. No i przy
wejściu powiedziano nam, że z małym dzieckiem wejść nie możemy, można wchodzić
z dziećmi powyżej 140 cm wzrostu (?!). Co to za bzdura? No żesz q#%a. Moja
noga tam już nie postanie. Kto wymyśla takie przepisy? Czy to nie jest
dyskryminacja? Przecież można kupować tam w detalu i rzeczy dla dzieci też są.
Czy gdybym była właścicielką np. sklepu spożywczego i nie wpuszczała do niego
np. mężczyzn z ciemnymi włosami, to byłoby dopuszczalne?
    • lilka.k Re: wstrętne makro - czy tak można...? 08.09.08, 20:41
      Pelno tam wozkow widlowych, towary sa na paletach, nie jest tam chyba
      bezpiecznie dla dzieci. kolezanka tez mi ostatnio pisala na gg, ze wiecej tam
      nie wjdzie.
      ja ich rozumiem troche, nie bronie calkiem, choc zakupy tam robimy, ale ja
      dzieci w ogole nie zabieram w takie miejsca jak makro.
      Nie przystosowali takiego sklepu do dzieci. Robia tam zakupy sklepy itd...
      • m0nalisa no niestety 08.09.08, 21:14
        makro to nie jest noirmalny sklep tylko hurtownia, jezdza wozki widlowe, czesto
        szybko miedzy alejkami i przez nie sa ograniczenia, poza tym palety, towar w
        zgrzewkach- teren raczej niebezpieczny dla malych dzieci.
        kilka lat z racji ze prowadzilam swoj sklep spozywczy robilam zakupy w makro i
        jakkolwiek cebnowo sklep fajny- sama robilam zakupy do domu- ale wlasnie- to
        sklep nie dla dzieci.
        przykro mi ale nie ma sie co obrazac- zasady to zasady
    • kami_sia Re: wstrętne makro - czy tak można...? 08.09.08, 20:41
      Niestety-jedyny "otwarty" dzien dla rodzin z dziećmi
      to niedziela.
      Tłumaczone jest to względami bezieczeństwa,ponieważ pracują
      na hali wózki widłowe,a towar jest układany wysoko na półki,mogą nie zauważyć małego osobnika.
    • pati_poznan Re: wstrętne makro - czy tak można...? 08.09.08, 20:42
      Można... to nie ich wymysł tylko dla bezpieczeństwa podobno sama
      pamiętam jak nie miałam jeszcze 140cm i czekałam przed wejściem
      gdzie leciały bajki :) Tłumaczyli to wtedy tym, że mają dużo wózków
      widłowych i tych innych pojazdów czyszczących i do przewozu towaru a
      z tego nie ma tak dobrej widoczności i dzieciaki mogłyby za tym stać
      itp itd... jak byłam za mała żeby tam wchodzić to też
      nienawidziłamtego sklepu ale teraz ich rozumiem w sumie...
      • patrice7 Re: wstrętne makro - czy tak można...? 08.09.08, 20:48
        Ja tam nie uwaam zeby było wstretne.
        To sa przepisy wlasnie ze wzgledu na bezpieczenstwo:)
        Dla dobra dzieci .Wiec mysle ze nie warto sie tak bulwersowac ;)
    • nieviasta77 Re: wstrętne makro - czy tak można...? 08.09.08, 20:45
      No niestety prawda. Nie dostał sie tam nawet moj 6-letni bratanek,
      bo byl za niski.
      To chyba ze wzgledu na wózki widłowe, ktorych tam sporo jezdzi z
      towarem. Jednak to nie zwykly sklep, ale raczej hurtownia i rzadzi
      sie innymi zasadami.
    • becik_l79 Re: wstrętne makro - czy tak można...? 08.09.08, 20:55
      Metanira, niestety muszę się zgodzić z przepisem...Makro to nie supermarket tylko coś a la magazyn i ciągle jeżdżą tam wózki widłowe, stoją palety towaru i bywa naprawdę niebezpiecznie - wystarczy, że dziecko będzie chciało coś wziąć z dołu a poleci na niego cały regał... Sklep nie chce brać odpowiedzialności za zdrowie i życie dzieciaczków. Ale na pocieszenie powiem, że w niedzielę można przyjść z dzieckiem i jeżeli my chodzimy we troje to właśnie wtedy. W innym wypadku mąż dostaje listę i jedzie a jak nie, to Mała zostaje z babcią.
      Buziaki
      • zorkaa Re: wstrętne makro - czy tak można...? 08.09.08, 21:21
        zgadzam się z przedmówczyniami, tam naprawdę nie jest bezpiecznie
        dla dzieci. a co do końcówki twojego postu, to podobno w
        częstochowie jest knajpka tylko dla kobiet, mężczyźnie wolno do niej
        wejść tylko jeśli założy perukę:)
        pzdr
        • metanira Re: wstrętne makro - czy tak można...? 08.09.08, 21:50
          Ja się nie bulwersuję, po prostu wkurza mnie kolejny przejaw dyskryminowania
          ludzi posiadających dzieci. A gdybym nie miała z kim zostawić dziecka? Mam nie
          jeść i nie mieć co na tyłek włożyć? Moja mama zajmuje się moim dzieckiem, kiedy
          jestem w pracy i uważam, że już dość dla nas robi, ona nie ma 25 lat i też
          potrzebuje odpocząć. Właśnie dlatego staram się jej nie "podrzucać" dziecka,
          kiedy tylko zamarzą mi się zakupy. Zabieramy synka ze sobą wszędzie, poza pracą
          oczywiście. Nie znaczy to, że codziennie włóczę się z nim po centrach handlowych
          do nocy, robię to tylko wtedy, kiedy muszę i o normalnej porze. I chcę mieć
          możliwość wejścia z nim tam, gdzie chcę (w granicach zdrowego rozsądku
          oczywiście), jeśli miejsce z jakiegoś powodu mi nie pasuje, nie wchodzę tam, ale
          to JA o tym decyduję, a nie ktoś będzie mi zabraniał. Znaleźliśmy nawet
          kawiarnię, gdzie się nie pali i obsługa nie patrzy wilkiem na rodziców z małymi
          dziećmi.

          Wasze argumenty odnośnie makro przemawiają do mnie, co nie znaczy, że będę tam
          robić zakupy ;) Synka trzymaliśmy na rękach i nawet przez myśl nam nie przeszło,
          żeby go puścić samego. Ale ok, rodzice są różni, bez wyobraźni również.

          A swoją drogą, jakoś do zakopconej piwiarni pełnej pijaków można wejść z
          dzieckiem w każdym wieku i nikt takiego rodzica w drzwiach nie zatrzyma ;P
          • f3f Re: wstrętne makro - czy tak można...? 08.09.08, 21:55
            > A swoją drogą, jakoś do zakopconej piwiarni pełnej pijaków można wejść z
            > dzieckiem w każdym wieku i nikt takiego rodzica w drzwiach nie zatrzyma ;P

            bo raka od papierosów dziecko dostanie za x-lat i nikt nie udowodni właścicielom
            kawiarni że to ich wina, a w przypadku wypadku w sklepie to sieć będzie miała od
            razu nieprzyjemności ;P
          • edzia.79 Re: wstrętne makro - czy tak można...? 09.09.08, 08:12
            metanira ty swojego roczniaka trzymaz na rekach ale moj 6 latek ma 120cm wrostu i na rece sie nie nadaje.
          • maadga Re: wstrętne makro - czy tak można...? 09.09.08, 09:13
            Makro to nie sklep tylko hurtownia, tak jak w każdej hurtowni można
            dokonać zakupów na paragon ale nadal jest to hurtownia. Nie może tam
            wejść każdy z ulicy i kupić co mu się podoba tylko musi mieć kartę,
            żeby mieć kartę trzeba mieć firmę. Normalne zasady bezpieczeństwa,
            też mnie kiedyś wyproszono pomimo że Kubuś tedy miał 3miesiące i był
            w nosidełku takim w formie plecaka, poczułam się urażona ale
            stwierdziłam że w sumie mają rację. Teraz w niedziele można wchodzić
            z dzieckiem i wydaje mi się to wszystko rozsądne.
          • olcia.kaktus Re: wstrętne makro - czy tak można...? 09.09.08, 09:36
            Musisz rozróżnić dwie rzeczy, dyskryminację i warunki bezpieczeństwa.
            To, co wprowadziło MAKRO nie jest dyskryminacją. To nie jest sklep osiedlowy,
            który nie wpuszcza cie, "bo nie lubi dzieci".
            Warunkiem "przetrwania" czyli tak jak piszesz zaopatrzenia się w coś, żeby
            przetrwać nie jest dostanie się do wnętrza Makro.
            To tak, jakbyś uznała za dyskryminację zakaz wejścia na budowę. Nie może tam
            wejść nikt postronny ze względu na bezpieczeństwo.
            W sumie to wchodź, tylko robisz to na własne ryzyko, nikt nie będzie odpowiadał,
            jeśli coś stanie się tobie albo twojemu dziecku.
    • aurinko Re: wstrętne makro - czy tak można...? 08.09.08, 21:51

      Myślę, że nie powinnaś się wściekać, przepis ten znany jest od lat, chodzi o
      bezpieczeństwo dzieci - tam po dużej hali jeżdżą wózki widłowe! Osobiście nie
      wyobrażam sobie sytuacji, kiedy maluch zerwie się od rodziców i wpakuje się pod
      taki wózek, a niestety malucha ciężko zauważyć i tragedia gotowa.
    • smolineczka Re: wstrętne makro - czy tak można...? 08.09.08, 22:07
      do macro nie możesz wejść z dcieckiem, a do selgrosa, który tak samo
      jest dużą hurtownią, gdzie jeżdżą wózki widłowe - możesz, ale przed
      wejściem wpisujesz do zeszytu swoje nazwisko, numer karty klienta i
      imię dziecka, czyli bierzesz na siebie odpowiedzialność za to, żeby
      go pilnować
      robimy zakupy właśnie w tym sklepie, poprostu nie wchodzimy z
      dzieckiem do alejki, w której w tym czasie jest wózek i układają
      towar
      • ankas4 Selgros 09.09.08, 03:31
        Wlasnie mialam pisac o selgrosie, to sie zdziwilam , bo kiedys nie mozna bylo
        zupelnie z wozkiem wejsc ALE moz na bylo wlozyc nosidelko z dzieckiem do wozka
        tego na towar... czujecie co za obluda????
        Bezpieczenstwo to oni wszyscy maja daleko w nosie, chodzi i tylko o pilnowanie
        wlasniego tylka za przeproszeniem...

        Pozdrawiam
        • smolineczka Re: Selgros 09.09.08, 19:46
          ankas, z wózkiem rzeczywiście nie można, dlatego mąż nosił Marysię w
          nosidełku, teraz jak tam robimy zakupy, to już chodzi sama, trzymam
          ją za rączkę
    • agasar79 Re: wstrętne makro - czy tak można...? 08.09.08, 22:27
      też się kiedyś wkurzyłam jak mnie z małą nie wpuścili ;)
      Ale rozumiem ich :)
      Jeździmy tak naprawdę sporadycznie, a teraz to jak już w niedzielę
      bo wtedy można wchodzić z małymi dziećmi :)
      • babajagaa Wpuszczaja w niedziele do makro z dziecmi 08.09.08, 22:30
        bo w niedziele nie jezdza wozkami,nie ma takiego zagrozenia dla
        dzieci,a makro to sklep dla firm wiec nie braki pod uwage
        przechadzek z dziecmi
        • iwaolej Re: Wpuszczaja w niedziele do makro z dziecmi 09.09.08, 06:32
          Rozumiem, jakbyś była zła, że NIE dbają o bezpieczeństwo. ALe wkurzać się i
          nazywać dyskryminacją to, że ktoś chce uniknąć wypadków? Kiedyś byłam świadkiem
          jak taki właśnie wózek widłowy wjechał w koszyk z siedzącym w nim dzieckiem. Bez
          komentarza.
          Nie denerwuj się, wybierz inny sklep, albo zostań przed wejściem ze smykiem.
          Chyba lepiej tak niż potem pluć sobie w twarz. Pozdrawiam
          • edzia.79 Re: Wpuszczaja w niedziele do makro z dziecmi 09.09.08, 08:09
            nie czytalam wszystkich odpowiedzi ale chyba dziewczyny ci wytlumaczyly ze chodzi o bezpieczenistwo dzieci.makro to wielka hurtownia z towarem zaladowanym po sufit.mnie wcale to nie dziwi ze nie pozwalaja wchodzic malym dzieciom i nijak to sie ma do osiedlowego sklepiku.
            • e-ness Re: Wpuszczaja w niedziele do makro z dziecmi 09.09.08, 12:17
              Mnie tez spotkała taka niespodzianka:) myslałam ze uda nam sie wejsc
              ale niestety, a moze stety bo jesli by sie cos stało nie tylko ja
              bym to strasznie przezyła to jeszcze ludzie tam pracujacy stracili
              by prace.
              Ja nie lubie macro, ani tam tanio ani przyjemnie robic zakupy, wiec
              jak dla mnie mała strata, bo niedzieli nie poswiece na "buszowanie"
              po marketach:)
              • metanira Re: Wpuszczaja w niedziele do makro z dziecmi 09.09.08, 17:07
                Dobrze już, dziewczyny, już zrozumiałam, że nie uwzięli się na mnie, tylko, że
                to ze względów bezpieczeństwa ;P chociaż z tym bezpieczeństwem, to bardziej
                skłaniam się ku zdaniu ankas4, że kryją własne tyłki, ale ok, skoro tak musi
                być, to niech mają ;) Na zakupach w makro absolutnie mi nie zleży, bywam tam
                baaardzo rzadko i mogę bez tego żyć ;)
                A co powiecie na to?
                Latarnia morska na Rozewiu. Roczny Konrad w nosidełku u M. Pani sprzedająca
                bilety mówi nam, że z takim małym dzieckiem nie możemy wejść. Ok. Wchodzę
                najpierw ja, M z Małym czekają na dole. I co widzę? Na schodach, mniej więcej w
                połowie drogi na górę, histeryzuje, wrzeszczy i wyrywa się rodzicom kilkuletnia
                dziewczynka.
                I to mają być względy bezpieczeństwa? Roczne, unieruchomione w nosidełku,
                jeszcze niewiele rozumiejące dziecko jest za małe. A kilkulatek, który świetnie
                zdaje sobie sprawę z tego co się dzieje, ma prawo się przestraszyć, wpaść w
                histerię itp. jest wystarczająco duży. Według mnie dopiero takie dziecko stanowi
                zagrożenie dla siebie i innych.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja