metanira
08.09.08, 20:36
Mąż dostał kartę do makro od swojego szefa, żeby kupić coś tam do firmy, przy
okazji chciał kupić sobie spodnie. Pojechaliśmy razem z synkiem. No i przy
wejściu powiedziano nam, że z małym dzieckiem wejść nie możemy, można wchodzić
z dziećmi powyżej 140 cm wzrostu (?!). Co to za bzdura? No żesz q#%a. Moja
noga tam już nie postanie. Kto wymyśla takie przepisy? Czy to nie jest
dyskryminacja? Przecież można kupować tam w detalu i rzeczy dla dzieci też są.
Czy gdybym była właścicielką np. sklepu spożywczego i nie wpuszczała do niego
np. mężczyzn z ciemnymi włosami, to byłoby dopuszczalne?