Konrad chodzi na angielski ;)

19.09.08, 23:25
Byliśmy dzisiaj pierwszy raz na angielskim, najmłodsza grupa, metoda Helen
Doron. Drogi gips, tak szczerze to chyba nie zdecydowałabym się na to już
teraz, gdyby nie to, że mój M pracuje w firmie, która to organizuje i dzieci
pracowników mają za darmo (tylko za materiały musimy zapłacić).
Fajnie było :) Konrad wcale się nie przejął obecnością tylu obcych ludzi i
dzieci. Nie bardzo chciał robić to co powinien, był tak zajęty chodzeniem,
czworakowaniem, zabawkami i zabieraniem innym dzieciom piłeczek, że za nic nie
dał wziąć się na ręce. Mam nadzieję, że jak już się z tym wszystkim oswoi, to
zainteresuje się tym, czym powinien ;)
    • ankas4 Re: Konrad chodzi na angielski ;) 20.09.08, 02:08
      O to super, moj tez chodzi na angielski :) , bo jestesmy w Kanadzie i tutaj
      codziennie chodzimy do takiego tzw. przedszkola z rodzicami ale jest tez pani
      prowadzaca , zajecia skladaja sie z kilku czesci jak spiewanie, rysowanie,
      wspolna zabawa itd... najwazniejsze ,ze te nasze dzieci osluchaja sie z
      angielskim, pewnie nie beda sie teraz za bardzo skupialy, ale wierz mi swoje z
      tego wyniosa!
    • f3f Re: Konrad chodzi na angielski ;) 20.09.08, 14:32
      Nie chce wkładać kija w mrowisko, ani nikogo urazić ale jak dla mnie to jest
      preludium do wyścigu szczurów...
      oczywiście jeśli dziecko jest za granicą to może dobrze by się osłuchało z innym
      językiem - by później nie miało problemu gdy pójdzie do szkoły, ale w przypadku
      gdy jest w Polsce to chyba wystarczy, że uczy się teraz polskiego. Na języki
      obce będzie miało jeszcze czas.
      • patrice7 Re: Konrad chodzi na angielski ;) 20.09.08, 14:36
        zgadzam sie z f3f
      • metanira Re: Konrad chodzi na angielski ;) 20.09.08, 17:05
        Nie uważam, żeby to był początek wyścigu szczurów ;P
        Jak już pisałam: nie zapłaciłabym 1000 zł za kurs angielskiego dla takiego
        malucha, bo nie uważam, żeby mu to było już potrzebne, ale skoro mam go za 1/4
        ceny... Inna sprawa to to, że i ja i mój M jesteśmy kiepscy z języków, jakoś nam
        ciężko wchodzą i nie lubimy się ich uczyć, chociaż oczywiście uznajemy zasadność
        tej nauki. Jeśli Konrad odziedziczy po nas te "zdolności", a ma na to duże
        szanse, to w wyścigu szczurów będzie na końcu ;) Tak więc jeśli w ten sposób
        mogę nieco mu pomóc, to chcę to zrobić.
        • f3f Re: Konrad chodzi na angielski ;) 20.09.08, 20:27
          metanira napisała
          >to w wyścigu szczurów będzie na końcu ;)
          problem z tym wyścigiem nie polega na tym, na którym się jest miejscu tylko na
          tym, że się w nim uczestniczy...
          • metanira Re: Konrad chodzi na angielski ;) 20.09.08, 23:21
            Chyba nie zauważasz ;) przy moich wypowiedziach. Mam głęboko w nosie wyścig
            szczurów, sama nie biorę w nim udziału, mam inne priorytety i wolę inne
            przyjemności. To, że chcę żeby moje dziecko uczyło się obcego języka nie znaczy,
            że chcę odebrać mu dzieciństwo i zrobić z niego cyborga.
    • lilka.k Re: Konrad chodzi na angielski ;) 20.09.08, 14:42
      Tez jestem przeciwna. Moj nauczyciel angielskiego powiedzial, ze nie uczy dzieci
      ponizej 3 lat (ma grupy wlasnie 3-latkow tez), ma tez corke 2,5 letnią i nie
      uczy jej.
      Powiedzial, ze nejpierw musza opanowac jezyk polski.
      Inna sprawa jest za granicą, to raczej oczywiste, zeby dziecko 2 jezykow sie uczylo.
    • lilka.k Re: Konrad chodzi na angielski ;) 20.09.08, 14:45
      ankas, ty musisz pilnowac jakos, by Tymek nie mowiL cos w stylu:
      Tata goes do sklepu ;), he he, bo latwo bedzie mu sie pogubic ;)
    • klaudia020707 Re: Konrad chodzi na angielski ;) 20.09.08, 15:40
      Myślę, że to super sparawa. Przecież nikt nie uczy dzieci pisać;) to
      jest nauka przez zabawę, nie ma się co martwic na zapas. Uważam że
      to taka sama forma rozrywki jak zabawa w domu, co w tym złego że po
      angielsku?
      Czym skorupka za młodu nasiąknie....:)
      Tak na marginesie. W Szkocji dzieci zaczynają chodzić do szkoły w
      wieku 4 lat, jak dla mnie to lekko zwariowane:)
      • lilka.k Re: Konrad chodzi na angielski ;) 20.09.08, 16:51
        4 lata i do szkoly? A gdzie takie beztroskie dziecinstwo?
    • olcia.kaktus Re: Konrad chodzi na angielski ;) 20.09.08, 20:57
      Kiedyś wydawało mi się, że dzieciom które są dwujęzyczne lub wcześnie uczą się
      innego jezyka wszystko się pomyli, jak zaczną mówić.
      Ale obserwowałam dzieci w Barcelonie, gdzie obowiązują dwa języki - hiszpański i
      kataloński (nie są do siebie bardzo podobne) i byłam zaskoczona, jak małe
      dzieciaki natychmiast przerzucały się na drugi język w zależności od rozmówcy.
      Umiejętność szybkiego uczenia mają właśnie dzieci. Teraz to tylko kwestia
      osłuchania, zabawy. Bez egzaminów, bez wymagania czegokolwiek. Jeśli jest to
      faktycznie tylko zabawa - ok, nie mam nic przeciwko temu. Różne zabawy przydają
      się dziecku, rozwija się nie tylko w stronę językową.
      A co do wyścigu szczurów - wg mnie język zalicza się do umiejętności ogólnie
      przydatnej, nie tylko pod kątem pracy i zarobku w przyszłości. Jest to
      umiejętność wg mnie konieczna w obecnym świecie, tak jak umiejętność liczenia i
      prowadzenia samochodu.
      • burdziaa Re: Konrad chodzi na angielski ;) 20.09.08, 23:03
        Bardzo podoba mi sie ta idea, zabawa a przy okazji osłuchanie,
        wyjscie do ludzi, nowe bodźce :)
        • metanira Re: Konrad chodzi na angielski ;) 20.09.08, 23:17
          No właśnie o to chodzi. Te zajęcia trwają tylko 45 minut i są właściwie dla
          rodziców, żeby im pokazać, jak mają się w domu bawić z dziećmi. To jest zabawa,
          śpiewanie, dużo fizycznego kontaktu z dzieckiem (przytulanie, podnoszenie do
          góry, opuszczanie, tańczenie). A przy okazji mówi się i śpiewa po angielsku. I
          to tyle tej "nauki" ;)
          • ankas4 Re: Konrad chodzi na angielski ;) 21.09.08, 05:34
            Ja tez uwazam ,ze wszystko co sytmuluje dziecko, rozwija, pobudza jest ok, nie
            mozna mowic o okradaniu dziecka z dziecinstwa , kiedy chodzi o zabawe, nikt nie
            wymaga od Konrada pisania klasowek, wkuwania slowek itd:), to jest nauka przez
            zabawe! dzieci stymulowane od malego sa lepiej przystosowane do zycia, maja
            wieksza pewnosc siebie, sa zaradniejsze! O wyscigu szczurow mozna mowic , kiedy
            dziecko jest w 1 klasie podstawowki a rodzice zapisali go na: angielski,
            francuski, wloski, karate, balet,tenis,plywanie itd itp... dziecko nie ma szans
            na zabawe , bo ciagle wypelnia jakies obowiazki:)

            A swoje droga ciekawe ktora by zrezygnowala z takiego kursu dla dziecka jakby
            ktos inny placil...:)))) hihihii pewnie zadna;)0

            Pozdrawiam i sciskam
            • lilka.k Macie racje! 21.09.08, 07:38
              Maly na pewo skorzysta z tych zajęć i faktycznie przeciez nie wykuwa slowek na
              pamiec ;)
              Ankas, pewnie jakby ktos placil, to bym bym poszla z ciekawosci na pierwsze
              zajecia a potem bym sie zastanowila czy warto :)
              Grunt, ze sa inne dzieci i Kondrad ma kontakt z rowiesnikami.
    • babajagaa Re: Konrad chodzi na angielski ;) 21.09.08, 09:36
      No jezeli to sa zabawy to calkiem przyjemna sprawa,dziecko
      samoistnie zalapie slowa i zwiazane z nim czynnosciami i w ten
      sposob pozna znaczenie danego slowan.Nie chodzi przeciez o wbijanie
      dzicku na sile angielskiego tylko o oswojenia a z polskim jezykiem
      ma do czynienia codziennie i tez sie nauczy.Sama bym poszla na takie
      cos.Fajna sprawa-czysta zabawa dla dziecka
      • blanka0 lilka 21.09.08, 09:47
        chyba mamy tego samego nauczyciela bo moja nauczycielka mowila to
        samo, ze te metody nic nie daja i ze dopiero od 4 roku zycia jak
        dziecko opanuje polski warto posylac na inny jezyk, ale racja jak za
        pol darmo to czemu nie..?
        Ja bym poszla chocby po to aby mala z innymi maluchami poobcowala:-)
        Na zasadzie zabawy.
        Zreszta juz bym ja chetnie na 3 godzinki wozila do jakiegos zlobka
        czy czegos podobnego.
    • smolineczka Re: Konrad chodzi na angielski ;) 21.09.08, 15:26
      Metanira, jak wczoraj przeczytałam, że chodzisz z Konradem na
      angielski, zaczęłam szukać informacji na temat metody Doron i się
      okazałó, że kilka przystanków ode mnie jutro rozpoczyna zajęcia
      filia tej szkoły. jak jeszcze będą wolne miejsca, chętnie zapiszę do
      niej swoją córkę. na razie w domu uczy się polskiego i rosyjskiego,
      może jej się spodoba angielski :)
      • metanira Słuchajcie... 21.09.08, 15:50
        w firmie mojego M pierwsze zajęcia są pokazowe, zapraszanych jest wiele osób
        (nie wiem, jak są wybierane, może przez telemarketing, może ogłoszenia), potem
        część z nich się decyduje, a część nie, bycie na pokazowej lekcji do niczego nie
        zobowiązuje. Możliwe, że wszędzie tak jest.
        Aha, dzieci do niczego się nie zmusza, jeśli nie chcą siedzieć albo nie chcą być
        akurat w tej chwili brane na ręce, to nie, robią sobie co chcą ;)
        • domatorka.amatorka Re: Słuchajcie... 21.09.08, 18:22
          ja też jestem ZA,bo to przede wszystkim zabawa, kontakt z innymi dziećmi a że
          przy okazji dziecko nieco liźnie innego języka to już jest full wypas;-P
          • iwaolej Super! 22.09.08, 09:44
            myślę, że super. Sama swojego synka bym nie posłała na takie zajęcia, a to
            dlatego, że poprzez zabawę uczę go sama, ale jestem jak najbardziej za - jeśli
            nie musisz za to płacić. Nauka w Helen Doron ma sens tylko wtedy gdy rodzice w
            kolejnych dniach ćwiczą z dziećmi, wiadomo maluch nie nauczy się nie wiadomo
            czego 2 razy w tyg. po 45 minut.
            Co do wyścigu szczurów, to nie sądzę by angielski to był pierwszy krok do
            takiego wyścigu. Wręcz odwrotnie, to coś co staje się umiejętnością niezbędną
            dla dziecka w przyszłości.
            Ciekawa jestem co według Was jest wyścigiem szczurów u dzieci....ambicje
            rodziców, samych dzieci, to znaczy jeśli kogoś stać to ma nie posyłać dziecka na
            zajęcia dodatkowe???

            Na interenecie jest pełno materiałów z Helen Doron - można, że tak powiem sobie
            zobaczyć jak wygląda książeczka, nagrania i ćwiczyć z dzieckiem w domu. Nie po
            to by było na przodzie w peletonie, ale po to by rozwijać jego intelekt, słuch,
            bądź po prostu urozmaicać mu czas.

            Pozdrawiam!
            • asiak_83 Iwaolej ma rację! 22.09.08, 10:01
              Zgadzam się z nią w 100%. Sama też posłałabym Olę na te zajęcia...

              Koleżanka zaczęła posyłać swoją córkę jak mała miała 2 latka. Wielu
              słówek nauczyła się właśnie po angielsku - w domu np. nie używała
              kleju i pierwsze określenie na klej jakie poznała to był własnie
              glue... Dzisiaj mała chodzi do I klasy i nie jest juz tak
              zainteresowana zajęciami - zrobiła się poważniejsza i już nie bawi
              jej takie skakanie. Ale swoje wyniosła z nich na pewno
            • klarysa007 Re: Super! 22.09.08, 11:45
              WYdaje mi się, że dopóki jest to zabawa, stymulowanie mózgu to wszystko jest OK.
              A tym bardziej kiedy ktoś za to płaci :D
            • f3f Re: Super! 22.09.08, 13:38
              babyonline.pl/mamo_to_ja_przedszkolak_artykul,5295.html
              mam podobne zdanie jak autor tego artykułu - nie za dużo i nie za wcześnie :)
    • f3f Re: Konrad chodzi na angielski ;) 22.09.08, 13:37
      Super, że jest to zabawa i kontakt z rówieśnikami, ale jest to też naciąganie
      rodziców (tych co płacą ;)) poprzez wmawianie im, że jest to inwestycja w naukę
      języka - i właśnie na tym polega ten wyścig moim zdaniem - rodzice płacą ciężkie
      pieniądze bo wydaje im się, że to ułatwi dziecku przyswajanie języka obcego.
      Oczywiście teraz bez znajomości języka obcego/lub nawet dwóch dzieciak się nie
      obejdzie, ale ja skłaniam się ku zdaniu lektorów, że nie ma sensu zaczynać zanim
      dziecko nie będzie miało 3-4 lat.
      Co od odpłatności - to jakbym miała takie zajęcia za darmo to jakby mi i dziecku
      się podobały to pewnie byśmy chodzili - traktując jako jedną z rozrywek, ale
      odpłatnie nie zamierzam - bo jest to naciąganie rodziców.
      ps Papież posługiwał się biegle wieloma językami a raczej na zajęcia z języka
      obcego dla roczniaków nie uczęszczał ;)
    • lipiec_2007 Re: Konrad chodzi na angielski ;) 22.09.08, 13:54
      rozumiem f3f, bo ja tez bardzo sceptycznie podchodze do
      roznych "wynalazkow" dotyczacych stymulowanie rozwoju maluchow.

      i moze nie do konca chodzi mi o fundowanie jakiegos wyscigu dziecku
      od najmlodszych jego lat, ale oto, ze to raczej rodzice przescigaja
      sie w wymyslaniu roznych stymulantow dla swoich pociech. mnie to
      frustruje, bo boje sie, ze byc moze przez moje "zaniedbanie" moge
      pozbawic dziecko jakiejs szansy w przyszlosci.

      zaczelo sie, kiedy juz bylam w ciazy. bo jakies "madre" glowy
      wymyslily, ze dobrze jest dziecku czytac i do niego mowic juz w
      lonie matki!! potem, ze dobrze jest karmic piersia, bo dzieci
      karmione piersia maja wyzsze IQ!!! przykladow mozna mnozyc w
      nieskonczonosc...

      jesli zas chodzi o ten angielski, to skutecznosc tej metody jest dla
      mnie raczej watpliwa. fajnie, ze dziecko przebywa z rowiesnikami i
      sie z nimi pobawi. ale do takiego kontaktu nie sa wcale potrzebne
      drogie lekcje.

      rozumiem metanire, ze skoro jest to dla niej prawie za darmo, to
      grzechem byloby nie skorzystac. no i slusznie, ze sie na te lekcje
      skusila. na pewno nie zaszkodza.

      zycze powodzenia.
      • lipiec_2007 i jeszcze jedno 22.09.08, 13:57
        moj kolega wlada (podobno!) piecioma jezykami. i co z tego, skoro w
        zadnym z nich nie ma nigdy nic do powiedzenia...:)
        • lilka.k Re: i jeszcze jedno 22.09.08, 14:07
          ha haha..rozwalias mnie..i zgadzam sie z tobą!
          • kroke96 Re: i jeszcze jedno 24.09.08, 17:02
            Czesc Wam! Goscinnie tu jestem bo moje dzieci ze stycznia 2008, ale
            przywedrowalam tu tropem Lilki. :)

            Tak czytam o tym wyscigu szczurow i o prostu mnie znowu ciarki przechodza.
            Znowu, bo ja tu wokol tez jakby mam presje otoczenia ze dzieci stymulowac trzeba
            od malego. Tyle ze sobie wyobrazcie, ze tu gdzie mieszkam (USA/Waszyngton) to
            stymulacja dzieciakow polega na wyslaniu ich na zajecia przedszkolne gdzie ucza
            chinskiego!!! :) Bo to przeciez przyszlosc, ekonomia, i wogole..jak nie poslesz
            na zajecia z chinskeigo, to nie dbasz o przyszlosc dziecka. Paranoja. Wogole
            wybieranie przedszoli w tym moim srodowisku czesto to juz jest wyscig
            szczurow..bo oprocz tych jezykow (hiszpaniski to norma, francuzki zwykle
            oferuja, jak nie ma chinskiego) to jeszcze trzeba wybrac przedzkole z
            odpowiednim planem nauczania, ekperymentalnym, akredytowanym przez jakies tam
            Harvardy, MIT czy inne wielkie i wspaniale uniwersytety.
            Zaczynam urywac kontakty ze znajomym ci takie presje wywieraja..bo inaczej
            zwriuje :).
            • lilka.k Re: i jeszcze jedno 24.09.08, 17:35
              emmka, chinski? O matko! mysle, ze niedlugo bedzie tak u nas jak u ciebie...boje
              sie tego...bede uciekac gdzies na wiec w razie czego..zaszyjemy sie w lesie :)
            • lipiec_2007 Re: i jeszcze jedno 24.09.08, 21:28
              Witaj kroke96. to lilka swoje tropy zostawia w USA/ Waszyngtonie?
              fiu, fiu.

              Nie wiedzialam, ze Harvard czy MIT szukaja material na dobrze
              rokujacych stundentow juz wsrod przedszkolakow...:)

              a chinskiemu to sie nie dziwie. w koncu co piaty obywatel swiata
              mowi po chinsku;) inwestycja wiec sie oplaca.
              • kroke96 Re: i jeszcze jedno 26.09.08, 17:55
                No tak, mnie (w Waszyngtonie) z Lilka polaczyly Blizniaki :) Znaczy sie jej i
                moje :) I fotografowanie tych blizniakow :).

                To nie Harvward czy MIT szukaja przyszlych studentow, tylko rodzice staja na
                glowie i juz planuja gdzie te ich dzieci w wieku przedszkolnym pojda na studia.

                Ja na sile dzieci na chinski nie bede posylac, tylko dlatego ze to jest trendy.
                Niech dzieci maja dziecinstwo - znalazlam przedszkole kolo nas, ktore jest jakby
                zbudowane i funkcjonuje jak gospodarstwo agroturystyczne. Nastawieni sa na
                obcowanie z natura. Bloto im nie bedzie obce, zwierzyna, las, itp.
                Przedszkole/Szkola jest rzut beretem od nas, wiec moze uda nam sie jakos
                zakombinowac zeby tam poslac nasze dziewczyny, chocby na kika godzin tygodniowo.
                Na nauke jezyka angielskiego :) (bo w doma tylko po polsku oczywiscie, no chyba
                ze sa goscie), no i na babranie sie w blocie z innymi dziecmi. :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja