Pierwsza scena na ulicy

22.09.08, 13:29
Poszlismy do sklepu bez wozka,w drodze powrotnej Olaf chcial wejsc
na trawe gdzie bylo pelno kup a do tego byla gorka,oczywiscie
niedobra mama nie pozwolila i byl wielki ryk,wiec wzielam na rece i
do domu i caly czas ryk.Pewnie caly blok go slyszal a ja wyszlam na
zla matke.
Mialyscie juz kiedys taka scene?Fajnie jest jak wszyscy sie patrza
jak dziecko placzea matka ma znieczulice.
    • lilka.k Re: Pierwsza scena na ulicy 22.09.08, 13:34
      tak szczerze to mam to gleboko w tylku co ludzie sobie myslą. histerie ignoruje.
      Zawsze. Eentualnie wsadzam do wozka. Wyją to wyją. Mam znieczulice. Totalną.
      • ania_f1 Re: Pierwsza scena na ulicy 22.09.08, 13:44
        I to jest najlepszy sposób. Miałam to przy starszaku, dziecko szybko
        się nauczy, że takimi cyrkami nic nie wskóra i da sobie spokój. A
        jak się raz czy dwa ulegnie to potem będzie coraz gorzej. I też nie
        zwracam wtedy uwagi na to co powiedzą ludzie. Raz mieliśmy sytuację,
        że Piotruś w centrum handlowym z jakiegoś tam powodu rzucił się na
        podłogę z wyciem i jakaś "miła" pani podeszła do mnie i
        powiedziała "Pani powinna się z tym dzieckiem do superniani
        zgłosić":-))) Ale nie skorzystałam z rady:-)
        • babajagaa Re: Pierwsza scena na ulicy 22.09.08, 14:04

        • lilka.k Re: Pierwsza scena na ulicy 22.09.08, 14:04
          Superniania pomaga durnym rodzicom, bo nie ma tam w ogole winy dzieci.
          Jak patrze na niektore matki w tym programie to mnie normalnie trzesie ze
          zlosci..krzywde robią sobie i dzieciom.
          Ale ciesze sie, ze ten program jest, moze uswiadomi to niektorych.

          Aha, skutki ignorowania odczuwam juz teraz. Ostatnio mam co raz mniej takich
          sytuacji..ale pewnie wrocą ze zdwojoną siłą w wieku 2 lat ;)
          • babajagaa Re: Pierwsza scena na ulicy 22.09.08, 14:09
            Lilka nie strasz,ja mialam jedna scene a nerwa na calego,ale powiem
            wam ze corka mojego brata kiedys miala focha i ryczala dobre 30
            minut!!!Nic nie pomagalo,
            • kamila_m_g Re: Pierwsza scena na ulicy 22.09.08, 14:20
              My mieliśmy wczoraj podobną sytuację w restauracji...
              Dobrze, że tam w niedzielę zawsze jest dużo dzieci, więc ludzie
              raczej wyrozumiali. Ale przez to ona chciała do dzieci, tylko, że
              dzieci na nią nie poczekają i robią swoje, a ona 3-5 kroków i na
              kolana. Jak dla mnie to mogłaby raczkować po podłodze, tylko, że
              może trochę przeszkadzać...
              Szkoda, że kącik dla dzieci mają tylko na zewnątrz, a teraz już jest
              za zimno.
              Trzeba to ignorować, wtedy będzie szansa, że przejdzie. A i zawsze
              jak piszczy, jęczy, płacze to mam ochotę ją przedżeźniać....
    • f3f Re: Pierwsza scena na ulicy 22.09.08, 14:13
      u nas też już taka scena zaliczona - mimo, że wiem, że dobrze robię - ignorując
      to i tak źle się czuje gdy ludziska na mnie łypią ;)
      • a.zaborowska1 Re: Pierwsza scena na ulicy 22.09.08, 14:37
        przechodziliśmy to przy starszakowej. Najgorsze etapy sa około 3
        lat. Dziecko potrafi się rzucac na podłogę i walić głową np. w
        markecie. I chyba tylko ignorancja i stanowcze nieuleganie może
        pozwolic nam matką przez to przetrwać. Abyśmy nie oglądały scen
        niczym z "super niani" np. tydzień temu. Miałam ochotę walnąc ta
        matkę żeby się obudziła...
        • malenkie7 Re: Pierwsza scena na ulicy 22.09.08, 19:50
          sceny takiej z prawdziwego zdarzenia nie bylo, ale kilkakrotnie byl
          po prostu ryk - np dzisiaj w przychodni, kiedy nie pozwolilam isc
          tam gdzie mlody chcial, wzielam na rece, a on w ryk i zaczal uderzac
          swoją glową o moją - to znaczy udalo mu sie raz mnie walnąć, za
          drugim razem zrobilam unik... z reguly jest ryk i chec albo
          uderzenia mnie , albo ugryzienia. pozostaje ignorowac. dzisiaj
          posadzilam na krzeselko i ubieralam, mimo protestu werbalnego, w
          d... mam ze sie ludzie gapią. choc do miłych chwil to nie należy.
          • 27agnes72 Re: Pierwsza scena na ulicy 22.09.08, 21:51
            Tak, dzisiaj- zostawiłam Go leżącego na środku chodnika bo przy
            podnoszeniu płakał coraz bardziej...
    • borowka78 Re: Pierwsza scena na ulicy 23.09.08, 06:48
      kilkakrotnie. Mlody sie wyrywa, wrzeszczy i co gorsze...probuje bic
      łapkami ;-/ starszak tez sie tak buntowal, przeszlo po jakim czasie.
      A przechodnie sa rozni, na tych dajacych madre rady mam sposob-
      spojrzenie , ktore zabija i totalna olewka ;-)
      • borowka78 no i totalna ignorancja zachowania Mlodego ;-) 23.09.08, 06:52

    • smolineczka Re: Pierwsza scena na ulicy 23.09.08, 23:13
      co prawda, jeszcze nie zdarzyło mi się, żeby ktoś nas obserwował,
      ale już parę razy uciekała mi w kierunku placu zabaw, kiedy było
      mokro i nie było mowy o huśtawce, a dziecko płakało i nie chciało
      tego zrozumieć. a dzisiaj zdenerwowałam się, bo podczas spaceru
      podchodziła do zaparkowanych obok naszego bloku samochodów i
      dotykała rączkami i im bardziej ją odciągałam, tym bardziej się nimi
      interesowała :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja