ankas4 09.10.08, 17:49 kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53662,5755694,Warto_dac_sie_pokroic_.html Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
lilka.k Re: Troszke prasy, tym razem o cesarkach, polecam 09.10.08, 19:30 Przeczytałam. Fajny artykuł. Myślę, że jest tak jak napisane, czyli kobiety się zwyczajnie boją naturalnego porodu. I wybierają bezbolesny sposób przyjścia na świat dziecka. Ale co się dzieje po tego nie wiedzą. A ja miałam cc i te pierwsze doby po operacji pytałam się położnych: czemu kobiety chcą za ten ból płacić? Czemu chcą mieć blizny? Ja walczyłam o pokarm, podczas gdy inne rodzące sn miały go od razu... tak strasznie chciałam rodzić siłami natury, ale nie było mi dane. Szkoda. Odpowiedz Link
malenkie7 Re: Troszke prasy, tym razem o cesarkach, polecam 09.10.08, 20:10 lilka.k napisała: > A ja miałam cc i te pierwsze doby po operacji pytałam się położnych: czemu > kobiety chcą za ten ból płacić? Czemu chcą mieć blizny? > Ja walczyłam o pokarm, podczas gdy inne rodzące sn miały go od razu... > tak strasznie chciałam rodzić siłami natury, ale nie było mi dane. Szkoda. Po co? zeby dziecko bylo zdrowe, zeby nie umęczyło sie podczas wypierania, zeby uniknąć powikłan poporodowych. porażenie mózgowe to "pamiątka" dla dziecka i rodziców na całe zycie. zeby nie zyc w stresie po trudnym porodzie przez wiele miesiecy i martwic sie, czy dziecka w pewnym momencie nie pokreci. ja sie pytam - po co kobiety chca rodzic sn??? nikt NIGDY wiecej nie zmusi mnie do porodu naturalnego. a pokarm? ja go nie mialam, choc rodzilam sn... dziekuje za porod naturalny. wolałabym teraz miec blizny... Odpowiedz Link
ridibunda Re: Troszke prasy, tym razem o cesarkach, polecam 09.10.08, 20:17 Lila, ja identycznie ja Ty. Gdy leżałam pod kroplówką, czując ból przeciętego do połowy brzucha, słysząc, jak dzieci w sali pielęgniarek wrzeszczą i nie mogąc wstać i sprawdzić czy to czasem nie moje tak się drze kołatała mi się po głowie jedna myśl: jak można za coś takiego płacić!?!? Blizna dokucza mi po dziś dzień. Ogromnie zazdroszczę tym, którym było dane móc za chwilę wstać i przytulic swoje dziecko. Ja urodziłam o 15.35, a dziecko pokazano mi dopiero następnego dnia o 11, i tak miałam szczęście, bo akurat były praktykantki i mi ja przyniosły. W moim szpitalu leży się po cesarce 24 godziny, i zazwyczaj dopiero wtedy widzi się dziecko, jak można samej do niego pójść. Ja też bardzo chciałam rodzić naturalnie, ale nie było mi dane. I cesarka wcale nie jest naprawdę taka bezpieczna dla dziecka, jak się sądzi. Moja sąsiadka urodziła przez cc 2 godziny przede mną, na ktg tuż przed operacja wszystko było ok, a mały urodził się siny, z zanikającą akcją serca, ledwo go odratowano. Nie wiadomo, co mu się stało. Ordynator neonatologii (znający się na rzeczy bardzo dobry specjalista, wyciągnął kilka znanych mi dzieci z przypadków prawie beznadziejnych) rozmawiał z ta dziewczyną i stwierdził, że tak po prostu jest - 30% cesarek kończy się mniejszym lub większym niedotlenieniem lub innymi kłopotami dla dziecka. Nie wiadomo dlaczego. Moja zresztą też miała odjęty jeden punkt za zabarwienie skóry, też dlaczego zaczęła sinieć nie wiemy. Rozumiem kobiety, które boją się porodu naturalnego, szczególnie jeśli wcześniej miały jakieś problemy przy tym. Człowiek boi się nieznanego, a cesarka jest jednak lepiej przewidywalna niż naturalny. Ja bym się dobrowolnie nigdy na nią nie zdecydowała. I tylko jedno mnie dziwi - jak w cywilizowanym państwie, europejskim, w XXI wieku można dopuścić do sytuacji, że poród nie jest obligatoryjnie znieczulany, to nie wiem. Głupie borowanie zęba robi się z zastrzykiem, a rodzić trzeba boleśnie, to jakaś paranoja. W moim mieście, wojewódzkim, gdzie jest 3 duże szpitale i kilka mniejszych, w ŻADNYM nie ma możliwości znieczulenia przy porodzie nawet za opłata. To jest absurd i wg. mnie główna przyczyna fali nieuzasadnionych cesarek. Bo nikt wcześniej nie powie, że cesarka też cholernie boli... Odpowiedz Link
lilka.k Re: Troszke prasy, tym razem o cesarkach, polecam 09.10.08, 20:32 ridubunda, też mi Franek zsiniał i odjęli u jeden punkt. I wiesz czego zazdrościłam i nadal zazdroszczę? Tej bliskości matka-dziecko zaraz po porodzie..tego położenia na brzuch, przystawienia do piersi...Pokazano mi dzieci kilka minut pożniej, już pięknie umyte, zawinięte.. A mąż bardzo żaluje, ze nie odcinał pępowiny, do tej pory czasem o tym wspomina, widac jest po nim, ze tez zazdrosci tego porodu rodzinnego. I też jestem zdziwiona tym, ze nie mozna wziac znieczulenia. W szpitalach gdzie lezalam nie bylo również takiej opcji nawet za dopłatą. Wiem, ze są komplikacje przy porodach silami natury, ale znam tez przypadki komplikacji po cc... Odpowiedz Link
malenkie7 Re: Troszke prasy, tym razem o cesarkach, polecam 09.10.08, 20:39 ale znieczulenie eliminuje bole wywołane skurczami macicy, bóle parte czuc pomimo zzo i sa potworne. przynajmniej dla mnie byly potworne. a do tego przedłuzająca sie faza wypierania... Dziewczyny, teraz macie zdrowiutkie dzieci, nie musialyscie przechodzic przez wizyty u neurologa, rehabilitacje... gdy Wasze maluchy dziwnie sie zachowują, to sie z tego smiejecie, a nie myslicie "cholera, moze cos z nim nie tak???" byc moze, jesli trafi sie na dobrą położną, dobrego lekarza - którzy poprowadzą przez poród i pomogą, a nie opierdzielą za brak wspolpracy -byc moze wtedy porod sn moze byc cudem natury i pozostac w pamieci jako wspaniale przezycie. Odpowiedz Link
ridibunda Re: Troszke prasy, tym razem o cesarkach, polecam 09.10.08, 21:21 Cholera, tyle się opisałam i przycisnęłam przypadkiem backspace!!! Nie piszę tyle już drugi raz!!! Napiszę tylko, że moja sąsiadka z sali, z która mam kontakt smsowy, też bada, pilnuje i drży o swojego synka tak jak Ty o Piotrusia, tak ze mimo innego porodu problemy mogą być te same. A przebieg porodu na pewno odczuwamy indywidualnie, i zależy to tez od personelu. Jeśli Cię opierdzielali zamiast pomagać, to trafiłaś na partaczu i tobie należy się współczucie, a im opierdziel pomnożony przez 1000. Ja Cię rozumiem, co to znaczy mieć traumę po porodzie. Na myśl o kolejnej cesarce robi mi się niedobrze, a Ty masz jeszcze gorsze doświadczenia, bo ucierpiało dziecko. Ale pamiętam, jak przy mnie rodziła naturalnie kobieta, jak położna jej pomagała, jak usłyszałam pierwszy krzyk urodzonego dziecka i głos położnej - To Gabryś! Witaj ,na świecie, Gabrysiu! Patrz, to mama! Mama Cię przytula! A mama śmiała się w głos i płakała i powtarzała imię synka. Szkoda, że nas takie coś nie spotkało... Odpowiedz Link
lilka.k Re: Troszke prasy, tym razem o cesarkach, polecam 09.10.08, 21:23 Malenkie, wiem co oznaczają wizyty u neurologa, wizyty u roznych specjalistow, kardiologow itd...ale po prostu ciesze sie, ze mam zdrowe dzieci, tak samo jak ty masz zdrowego syna. To ze porod mialas ciezki nie oznacza, ze masz szukac dziury w calym. Ciesz sie tym co masz, niektorzy nie mają tyle szczescia. Odpowiedz Link
malenkie7 Re: Troszke prasy, tym razem o cesarkach, polecam 09.10.08, 21:31 lilka.k napisała: > To ze porod mialas ciezki nie oznacza, ze masz szukac dziury w calym. nie jest łatwo lilka, naprawdę. mimo usilnych starań. Odpowiedz Link
lilka.k Re: Troszke prasy, tym razem o cesarkach, polecam 09.10.08, 21:36 dobrze, ze choc starasz o tym zapomniec...:), Jest dobrze! Nie martw sie.. Odpowiedz Link
ridibunda Re: Troszke prasy, tym razem o cesarkach, polecam 09.10.08, 21:26 Mi ją pokazali zaraz po wyjęciu z brzucha, jeszcze połączoną ze mną pępowiną, wisiała mi nad głową i kazali sprawdzać, czy na pewno dziewczynka:) Potem ją wytarli, owinęli i dali do pocałowania. Ale mi brakuje do dziś tego pierwszego przytulenia, bliskości, właśnie porodu rodzinnego, reakcji męża... Szkoda już o tym myśleć, bo mam zdrowe dziecko i wszystko jest ok, blizna boli tylko trochę i nic się podobno z nią złego nie dzieje, ale cały czas mam wrażenie, że jednak coś mi uciekło bezpowrotnie... Odpowiedz Link
apolka73 Re: Troszke prasy, tym razem o cesarkach, polecam 09.10.08, 20:59 ten temat zawsze budzi duze emocje. Pamietam, ze jeszcze w ciazy wzielam udzial w dyskusji na jakims formum i napisalam ze chce rodzic sn, ze cesarka na zyczenie jest niezgodna z natura itp. rozne bzdety, bo zycie troche zweryfikowalo moj plan. nie udalo mi sie urodzic sn bo franek sie zaplatal w pepowine. wiem ze zanim dostalam znieczulenie skurcze bolaly jak cholera i juz mi sie to nie podobalo. Wiem tez ze 2 tygodnie po cesarce nie moglam sie ruszac, do wanny nie moglam sama wejsc, blizna mi tez dokucza do dzis. I wiem, ze chcialabym nastepne dziecko urodzic sn, zobaczyc jak to jest. Nawet kosztem wielkiego bolu. Kolezanka rodzila niedawno, zaplacila za opieke tysiace zlotych. Miala cesarke, ale nie na zyczenie, porod byl podobno skomplikowany. Kilka dni po cesarce, juz w domu, rozeszla sie jej blizna, masakra. Znow szpital, zszywanie. A szpital (prywatny) gdzie rodzila sie na nia wypial. Chyba bedzie proces. Cesarka to cholernie niebezpieczna operacja. Jak zreszta kazda. Nigdy sama bym sie na nia nie zdecydowala. Odpowiedz Link
agasar79 Re: Troszke prasy, tym razem o cesarkach, polecam 09.10.08, 21:35 Miałam CC ale już na sam koniec porodu po kilku godzinach skurczy i 9cm rozwarciem. W miom przypadku gdyby nie CC to może bym Natalki nie miła. Pod koniec porodu zaczęło spadać jej tętno, gdyby nie natychmiastowa cesarka mogłaby się w najlepszym razie urodzić mocno nie dotleniona :( Nie będę opisywała dokładnie jak było ale to był dramat, moment zanim mnie uśpili do cesarki, co bedzie z moim dzieckiem. Dostała tylko 6pkt, ale teraz jest cała i zdrowa :) Bardzo szybko dali mi ją do łóżka, po kilku godzinach góra sześciu, a zobaczyłam ją jak tylko się przebudziłam. Cesarkę też zniosłam bardzo dobrze, dobę po zabiegu już brałam prysznic. Najgorsze były te 4 pierwsze doby, ale nie było źle :) Jak myślę że drugie dziecko będę miała rodzić sn to na samą myśl już mi niedobrze. Każdy swój poród odczuwa indywidualnie, ja właśnie tak. Odpowiedz Link
olus-ia80 Zawsze cięcie - jak dla mnie 09.10.08, 21:44 Przeszłam rewelacyjnie, prosiłam położną żeby mi pozwoliła wstać wczesniej , poszłam sama do łazienki ,sama się umyłam. Miłosz urodził się o 1 30 ,o godzinie 6 rano juz go karmiłam i tak cały dzień przy mnie leżał oddałam go tylko jak miałam wstawać pierwszy raz . Chcieliśmy płacić za cesarkę na szczescie sie udało ale to ja musiałam zdecydować co wybieram i podjełabym tą decyzję na pewno jeszcze raz . Miłosza pokazali mi zaraz po wyjęciu golutkiego mogłam go głaskać i całować i dosc długo wspaniale to pamiętam . Chciałam tylko jednego chciałam czuc skurcze i też sie udało , bolało a poród postępował bardzo szybko cięcie było na biegu a do tego w dyżur w niedziele dużo porodów i to wspaniałe uczucie kiedy zadzwoniłam do męża ,że jest już tatą a to była 3 w nocy Ja miałam dużo wskazań do cięcia ,nie chciałam rodzić 16 godzin ,męczyc sie zeby potem okazało się ze i tak trzeba wykonac ciecie Miłosz urodził się z wagą 4100 59 cm Odpowiedz Link
olus-ia80 Re: Zawsze cięcie - jak dla mnie 09.10.08, 21:46 Syn był owinięty pepowiną wokół szyi czego sie dowiedziałam dopiero z wypisu Odpowiedz Link
ankas4 Re: Zawsze cięcie - jak dla mnie tez:) 09.10.08, 22:08 To teraz ja napisze swoje zdanie, moj przypadek byl taki, chcialam rodzic naturalnie a raczej w sumie stwierdzilam przed porodem ,ze nie mam wyjscia i jakos chyba urodze skoro tyle kobiet rodzi:), wody odeszly o 6 rano, bardzo lekkie skurcze, pojechalismy na porodowke , bo tak kazali przez tele ze szpitala, tam spedzilam 15 godzin... skurcze chcieli napedzic przez oksytocyne, oczywiscie napedzili ale dopiero chwilke przed podjeciem decyzji o cieciu wiec same wiecie jaka masakra, lezalam na stole , cala sie trzeslam z bolu, i czekalam az lekarka wbije mi znieczulenie w kregoslup, chwile po znieczuleniu czulam sie jak w niebie,,, wszystko ustapilo, slyszalam uspokajajacy glos lekarzy i pielegniarek, po doslownie chwilce wyjeli mi z brzucha mojego ukochanego synka, wszystko bylo spokojnie , bez bolu, z ulga ,ze juz sie nie musze meczyc, pokazali maluszka, moglam mu sie spokojnie przyjrzec, poinformowali ,ze teraz go zbadaja, dadza tacie a mnie tylko zszyja i bede mogla przytulic synka, szycie trwalo chwilke, pozniej pojechalam na oddzial, i tam juz czekal maz z synkiem, mialam go przy piersi , przytulilam , byla juz w sumie noc ,bylam wymeczona ALE NIE CESARKA tylko wielogodzinnym porodem naturalnym ,mktory nic nie dal- wiec z ulga przyjelam fakt ,ze maluszkiem zajma sie pielegniarki, dlugo nie moglam zasnac, dziekowalam Bogu w myslach za mozliwosc cesarki, za zdrowe dziecko, wazyl ponad 4 kg, jesli lekarz dopuscilby do porodu naturalnego to przy tak slabej akcji porodowej moglo sie to skonczyc tragicznie... na drugi dzien oczywiscie bolal mnie brzuch ale dostalam maluszka i moglam z nim byc ile chcialam , jednak przez to ,ze po cesarce w pierwszy dzien sie w sumie lezy nie ma jak za bardzo zajac sie dzieckiem, co nie jest tez takie zle , bo pielegniarki odwalaja najgorsza ,ze tak napisze robote, maluszek jadl z piersi prawie od poczatku, nie mialam problemu z pokarmem a wrecz przeciwnie musialam uzyc laktatora , bo tyle mialam mleka. Wiec wydaje mi sie ,ze to nie prawda ,ze slaba laktacja wynika z cesarskiego ciecia, chyba na drugi dzien mialam tzw. uruchomienie, czyli podniesienie sie z wyrka , i powiem szczerze, ze to bylo najgorsze, ale jak juz wstalam to doszlam do siebie w ciagu kilku dni, moglam normalnie sikac, normalnie usiasc, nie wiem czy zle trafilam ale z obserwacji z odzialu wynikalo ,ze niestety wiekszosc dziewczyn po naturalnym porodzie miala wieksze lub mniejsze problemy z siadaniem, sikaniem i ogolnie z samopoczuciem. tak na szybko opisalam swoj porod, NIGDY wiecej nie chce przechodzic tego napiecia ,ze nie ma skurczy , ze moze beda za godzine, ze wody mi odeszly a dziecko nie zeszlo w dol, ze maz nie mogl byc ze mna podczas tych 15 godzin meczarni glownie psychicznej co z moim dzieckiem, cesarka prosta sprawa jak dla mnie, oczywiscie jak kazda operacja niesie za soba ryzyko ...ale porod naturalny rowniez jest ryzykowny. na koniec chcialam napisac ,ze nie ma dwoch takich samych porodow. I nie ma co porownywac, pewnie gdybym pierwszy porod miala super szybki to nawet przez glowe nie przeszlaby mi mysl o cesarskim cieciu, wiec z tym porodem to tak jak z caly,m zyciem , ze ksztaltuja nas doswiadczenia. i smieszna sprawa juz naprawde na koniec; moja przyjaciolka panikowala od poczatku ciazy , bo nie chciala porodu naturalnego , bala sie , opowiadala jakie to mogga byc straszne konsekkwencje itd... niestety nie mogla miec cesarki zalatwionej bo akurat lekarza nie bylo na oddziale (polska rzeczywistosc) poza tym porod szedl tak szybko , ze urodzila w ciagu 2 godzin sliczna zdrowa coreczke , teraz planuje druga ciaze i powiedziala ,ze rodzi tylko naturalnie zadnych cesarek:)))) , a ja myslalam od poczatku tylko o porodzie naturalnym ...a teraz nie chce juz o nim slyszec... dziekuje Bogu za cesarki! Pozdrawiam Odpowiedz Link
latortura przede wszystkim: dobro dziecka ! 10.10.08, 08:40 ja uwazam, ze wybór sposobu porodu powinien byc motywowany dobrem dziecka, jesli cc ma ratowac zycie Malenstwa powinno zrobic sie go zrobic bez zastanowienia, podobno w czasie porodu naturalnego gdy tetno dziecka spadnie 3 razy są wskazania do wykonania cesarki, mojemu Synkowi spadło 2 razy, groziło niedotlenienie, nie chce nawet myslec co by było gdyby spadło poraz trzeci, nie zrobili mi cesarki...kazali rodzic sn, nie wiem co bym zrobiła gdyby ta ich decyzja spowodowała uszczerbek na zdrowiu dziecka do konca zycia... wole o tym nie myslec... okazuje sie poprostu, ze poród to nie taka łatwa sprawa, czy sn czy cc jest zagrozeniem dla zycia i matki i dziecka, duzo zalezy od lekarzy, czy podejma odpowiednia decyzje w danym momencie, wkur...a mnie tylko jedno ! ze podobno aktorki, modelki (czy inne osoby posiadajace pieniadze) płacą słono za cc i prosza o wykonanie go w osmym m-cu ciazy (czyli tym najbardziej niebezpiecznym) po to by uniknąć rozstepów które pojawiiaja sie czesto dopiero w 9 m-cu i po to by uniknąc bolu i rozciagniecia miesni macicy, egoistki pieprzone, a tym kobietom, ktore naprawde cc potrzebują każą sie meczyc i porozrywac bo czesto nie chce im sie tej cesarki zrobic, skandal poprostu, chce wyjechac z tego kraju ! Odpowiedz Link
a.zaborowska1 Cesarka mój ulubiony temat 10.10.08, 09:45 99 r. Poród siłami natury w 42 tyg. ciąży. Długi z wszystkimi zabiegami: przebijanie pęcherza, masaż szyjki, 3 oxytocyny, ręce sine od kroplówek. A mimo to urodziłam po 2 dniach mając niespełna 20 lat bez żadnych środków przeciwbólowych i najmniejszego jęku. Dziecko 10pkt w zielonych wodach płodowych. Efekt Andżelika ma kłopoty z mową i w szkole. (nie twierdzę ale przypuszczam tylko że poród może być przyczyną) 2005r. Cesarka (straszna cesarka) bo zrobiono mi ją za późno. Przy spadającym tętenie 5 dni po terminie jeszcze 4 godziny wywoływano mi poród. A jedna pani ordynator to wogóle nie chciała mnie przyjąć do szpitala. Dziecko zmarło, zamartwica, nigdy jej nie przytuliłam dźwięki reanimacji zapamiętam do końca życia. Cięcie bolesne, długie i nie przyjemne. Po cesarce tragedia Miesiąc na tabletkach przeciwbólowych, problemy, infekcje jedyne co piękna blizna. Wstanie to był jakiś koszmar. Wkońcu przekonano mnie herbata gożką i sucharami. Wstałam 2007r. Cesarka na szybko junior postanowił wyjść tydzień wcześniej od zaplanowanej. Pierwszy raz w moim życiu wiem co to znaczy rozpoczęta naturalnie akcja porodowa. Znowu cewnikowanie i zastrzyki bez znieczulenia. Znieczulenie tragedia znowu nie mogą mi się wbić ale reszta to już bajka. Zero czucia rąk na ciele, zero szarpania i czucia szycia :-) Synek śliczny, zdrowy :-)) nawet nie zakwękał, różowiutki mąż razem ze mną przytulał mi do głowy cieplutkie ciałko co prawda nie przeciął pepowinki ale był przy juniorze jak go mierzyli, wazyli, badali... 2 godz. po cesarce lezeliśmy sobie z synkiem (on był golusieńki wtulony w moje ciało przykryte kocykiem) tak 2-3 godz. wspaniałe chwile. Żadnych kłopotów z karmieniem. Zero uczenia ssał jak mały ssak. Ja 8 godz. sama wstałam, sama chodziłam do łazienki. 2 dni tramalu i koniec z środkami przeciwbólowymi. Mój wniosek kobiety powinny rodzić naturalnie. Cesarka to poważna operacja ale w chwili najmniejszego zagrożenia powinni od razu rzucać na stół a nie czekać i kierować się procedurami. Powinni ratować zdrowie a nie już tylko "życie" kobiety i dziecka. Co z tego, że w ostatniej chwili je wyjmą jak będzie chore. Albo zmarnują komuś życie tak jak mi :-( Odpowiedz Link
ridibunda Re: przede wszystkim: dobro dziecka ! 10.10.08, 09:49 Zgadzam się z Twoim postem, Latortura, masz racje że liczy się przede wszystkim dobro dziecka. Mnie tylko ze względu na dziecko właśnie pocięli i dobrze, poród naturalny był niebezpieczny i zdecydowano się na cc. I tylko jedno: ósmy miesiąc wcale nie jest najbardziej niebezpieczny, to niebezpieczny mit, który pokutuje wśród ludzi, każdy dzień przeżyty w macicy zwiększa szanse wcześniaka, o tym trzeba wiedzieć. Odpowiedz Link
ridibunda Re: przede wszystkim: dobro dziecka ! 10.10.08, 09:55 Ale mi się tego "niebezpiecznie" napchało do postu, na szybko piszę bo mała mi się pcha na kolana, sorry:) Odpowiedz Link
joasia83m Re: Troszke prasy, tym razem o cesarkach, polecam 10.10.08, 11:49 faktycznie swietny artykul, zgadzam sie z obawami lekarzy co do bezpodstawnej liczby cesarek, to po prostu przegiecie. no ale coz problem nalezy naprawiac od podstaw, a w polsce to jest jak zwykle nie mozliwe, bo za wszystko biora sie od dupy strony. podobnie jak z wprowadzaniem edukacji szkolnej od 6go roku zycia (co wg mnie nie jest zle, ale zle jest rozegrane, bo w polsce sama edukacja jest zle rozumiana i stosowana- inny temat:) ja podobie jak wiele z Was, porod mialam koszmarny, po dwoch dniach lajtowych skurczy, z saczacymi sie wodami pojechalam do szpitala, podlaczyli mi oksytocyne, i organizm mi zwariowal, mialam przez 8 godzin jeden wielki skurcz, nie czulam przerw, nie mialam kiedy odpoczywac, w koncu doszlam do 10 cm rozwarcia a synek nie dokonal zwrotu i nie chcial zejsc.. no i na partych robili mi cesarke, lekarze (przykro mowic) glupi, zwlekali do ostatniego momentu, zagrazajac w ten sposob dziecku, choc wczesniej juz bylo wiadomo, ze nic z tego nie bedzie.. ale widzicie, kazda kobieta jest inna, porod byl koszmarny, Dawid mial krwiaka, a ja i tak jestem szczesliwa ze dalam z siebie wszystko, walczylam jak moglam by mu pomoc, i czuje z nim przeogromna więź przez to ze pragnelam go urodzic!!! ( tego odczucia nie znaja kobiety, ktore dobrowolnie ida na cc). kolejne dziecko takze pragne rodzic naturalnie. p.s. i co mi wyszlo z tego posta... straszenie innych kobiet opisywane w artykule:DD Odpowiedz Link
klaudia020707 Re: Troszke prasy, tym razem o cesarkach, polecam 10.10.08, 12:41 maleńkie ja mam wrażenie, że Ty do dnia dzisiejszego żyjesz tym traumatycznym porodem. Oglądałam Twoje fotki, bloga. Jesteś piękną, młoda kobietą, masz zdrowego i ślicznego synka, niestety nie potrafisz cieszyć się tym wszystkim co masz. To Cię zżera od środka, musisz w końcu się z tym uporać i zacząć żyć! W kwestii porodu, ja rodziłam w Szkocji. W obcym kraju, bez usg przed porodem (miałam jedno w 12 tyg), w asyscie położnych; bałam się strasznie. Poprosiłam o znieczulenie zewnątoponowe (w razie komplikacji szybko można zrobić cesarkę), poród trwał 19 godz i większość z tego leżałam sobie nie czując bólu, plotkują i czekając na rozwarcie. Najgorszy był moment zanim podano mi znieczulenie (ból kręgosłupa), potem zmniejszono Epidural i dzięki temu mogłam rodzić świadomie. Poród wspominam bardzo dobrze, położne wspaniałe, miłe pomocne, na każde zawołanie. W planach mamy jeszcze jedno maleństwo i nie wrócę do kraju dopóki go tutaj nie urodze. Po prostu bałabym sie:( Opieka po porodzie w szpitalu też super, po powrocie do domu przez 12 dni przychodziła polożna, potem pielęgniarka środowiskowa. Dla mnie poród naturalny był czymś normalnym, nie zastanawiałam się nad cesarką więc nawet nie doceniałam tego. Po przeczytaniu Waszych postów, tęsknocie za tą chwilą uświadamiam sobie, że krzyk dziecka, przecięcie pępowiny, karmienia i to, że mała od początku po porodzie była ze mną cały czas jest darem, wielkim darem. Dzieki dziewczyny, że mi to uświadomiłyście:) Odpowiedz Link
malenkie7 Re: Troszke prasy, tym razem o cesarkach, polecam 10.10.08, 18:27 klaudia020707 napisała: > maleńkie ja mam wrażenie, że Ty do dnia dzisiejszego żyjesz tym > traumatycznym porodem. Oglądałam Twoje fotki, bloga. Jesteś piękną, > młoda kobietą, masz zdrowego i ślicznego synka, niestety nie > potrafisz cieszyć się tym wszystkim co masz. To Cię zżera od środka, > musisz w końcu się z tym uporać i zacząć żyć! Blog i fotoalbum to tylko okladka fragmentu mojego zycia. Owszem, masz racje, to wspomnienie zzera mnie, moje zycie, moją rodzine. nie ma dnia, zebym nie wspominala, mniej lub bardziej intensywnie. ale trudno jest gratulowac sobie jesli w epikryzie "szpitalni fachowcy" napiszą ze "... poród odbyl sie siłami natury bez wspolpracy rodzącej". a przez kilka dni pobytu w szpitalu slyszysz od akuszerek, ze nie wychodzilo Ci wypieranie i jesli cos sie bedzie z dzieckiem działo, to Twoja wina. w tym chorym kraju nie ma czegos takiego jak godny porod dla kazdej kobiety. nie zaplacisz, ryzykujesz zdrowie swoje i dziecka. jesli trauma kiedys ustapi i zdecyduje sie na drugie malenstwo - nawet gdybym miala zadluzyc sie na cale zycie - to stane na uszach i postaram sie przyzwoicie zorganizowac sobie poród. > > W kwestii porodu, ja rodziłam w Szkocji. W obcym kraju, bez usg > przed porodem (miałam jedno w 12 tyg), w asyscie położnych; bałam > się strasznie. > Poprosiłam o znieczulenie zewnątoponowe (w razie komplikacji szybko > można zrobić cesarkę), poród trwał 19 godz i większość z tego > leżałam sobie nie czując bólu, plotkują i czekając na rozwarcie. > Najgorszy był moment zanim podano mi znieczulenie (ból kręgosłupa), > potem zmniejszono Epidural i dzięki temu mogłam rodzić świadomie. > Poród wspominam bardzo dobrze, położne wspaniałe, miłe pomocne, na > każde zawołanie. > W planach mamy jeszcze jedno maleństwo i nie wrócę do kraju dopóki > go tutaj nie urodze. Po prostu bałabym sie:( > Opieka po porodzie w szpitalu też super, po powrocie do domu przez > 12 dni przychodziła polożna, potem pielęgniarka środowiskowa. > Dla mnie poród naturalny był czymś normalnym, nie zastanawiałam się > nad cesarką więc nawet nie doceniałam tego. Po przeczytaniu Waszych > postów, tęsknocie za tą chwilą uświadamiam sobie, że krzyk dziecka, > przecięcie pępowiny, karmienia i to, że mała od początku po > porodzie była ze mną cały czas jest darem, wielkim darem. Dzieki > dziewczyny, że mi to uświadomiłyście:) Odpowiedz Link
burdziaa Malenkie 10.10.08, 18:48 i ja czytając Twoje posty odnosze wrazenie,ze Klaudia swietnie zauwazyła,ze ciągle "coś" Cię męczy. W Twoim przypadku jest uzasadniona obawa, nie raz piszesz ze moze na skutek porodu stac sie cos złego z Twoim Synkiem- czy bylas u psychologa? Miałas terapie? Chyba tylko fachowiec moze pomóc Ci otrzasnąc sie z tej traumy i zaczac cieszyc sie zyciem, czasem taka złość bije z Twoich wypowiedzi,ze mozna pomyslec,ze nie lubisz ludzi, nie lubisz zdrowych dzieci i szczesliwe mamy Cie drażnią. Masz takiego wspaniałego Synka ! Odpowiedz Link
burdziaa i ja miałam cesarkę 10.10.08, 18:54 wyboru nie miałam, ale ciesze sie,ze tak wyszło bo ja jestem za słaba, nie wytrzymałabym naturalnego, jednak dobro dziecka zaważyło i dzięki Bogu wszystko się udało pięknie. Zaraz dostałam na sali synka, pokarm miałam po ok 4-5 godzinach, wstałam po 12 godzinach, pewnie ze bolało ale miałam przy sobie Julka! Odpowiedz Link
klaudia020707 Re: Troszke prasy, tym razem o cesarkach, polecam 10.10.08, 19:16 > Blog i fotoalbum to tylko okladka fragmentu mojego zycia. > > Owszem, masz racje, to wspomnienie zzera mnie, moje zycie, moją > rodzine. nie ma dnia, zebym nie wspominala, mniej lub bardziej > intensywnie. Nie pozwól by złe emocje niszczyły Twoją rodzinę, musisz z tym walczyć, może warto skorzystać z jakiejś terapi. Żeby Twój synek był szczęśliwy to musi mieć szczęśliwą mamę:) > ale trudno jest gratulowac sobie jesli w epikryzie "szpitalni > fachowcy" napiszą ze "... poród odbyl sie siłami natury bez > wspolpracy rodzącej". a przez kilka dni pobytu w szpitalu slyszysz > od akuszerek, ze nie wychodzilo Ci wypieranie i jesli cos sie bedzie > z dzieckiem działo, to Twoja wina. No widzisz jak ludzie potrafia człowiekowi zamącić w życiu. Takim ludziom się nie ufa. Jesteś wrażliwą istotką a oni to wykorzystali. Zwalili winę na Ciebie, winę za która nie ponosisz odpowiedzialności. Mojej koleżance (też rodziła w Szkocji, w tym samym szpitalu co ja), odeszły wody w nocy, pojechała do szpitala, tam też zaczęły się kłopoty, miała bóle parte a nie było odpowiedniego rozwarcia, dostała znieczulenie, potem to już był cyrk wszyhstko zaczęło się zamykać. Pokrozcinali jej krocze w słoneczko (miała 31 szfów) dziecko wyciągali za pomocą kleczczy, straciła mnóstwo krwi. Nikt jej nie powiedział, że to z jej winy, wręcz przeciwnie gratulowali syna:))) To jest podejscie prawdiwej służby zdrowia. Ty sama też sobie pogratuluj bo masz czego, masz syna a to jest najważniejsze. Walcz dziewczyno o swoje szczęście! > Odpowiedz Link
kogosia Re: Troszke prasy, tym razem o cesarkach, polecam 10.10.08, 19:23 Ja miałam przy Karoli cesarkę. Wody mi odeszły o 8.00 o 12.00 byłam na sali porodowej, zostałam podłączona do kroplówki do 18.00 rozwarcie było ok 8cm i położna pozwoliła mi na kąpiel, po kąpieli rozwarcie się cofnęło. Od tego momentu mało pamiętam, oprócz okropnie bolącego masażu szyjki. O 21.00 lekarze zdecydowali o cc. Karola urodziła się 3000kg, dostałam ją na drugi dzień. Na noc mąż wynajął mi położną, która czuwała przy moim łóżku całą noc. Ból faktycznie był okropny, ale na drugi dzień mogłam wstac spokojnie do łazienki.Mogłam normalnie siedziec. Drugi poród, kazali mi rodzic naturalnie. Poród był wywoływany z oksycotyną. Nie mogłam niestety Filipka urodzic i musieli go wyjąc za pomocą próżnociągu. Pierwsza moja myśl była, że on nie żyje:(( Słyszałam też wyrzuty ze strony personelu że nie potrafiłam urodzic dziecka. I uważam, że jeśli coś by mu się stało to wina lekarzy, którzy nie chceili mi zrobic cesarki. Po tym porodzie bardzo długo do siebie dochodziłam, nie mogłam się sama umyc no i te okropne trudności z siedzeniem. Przy obu porodach był mój mąż. Jeśli kiedyś przytrafiłoby mi się 3 dziecko, nie będę rodzic normalnie. Uważam że nie potrafię rodzic sn. I bałabym się,że dziecko nie przeżyje porodu. Odpowiedz Link
klarysa007 Re: Troszke prasy, tym razem o cesarkach, polecam 10.10.08, 20:44 Syna rodziłam przez cc, bo ułożony był pośladkowo, było mało wód płodowych i nie było szans na odwrócenie. Marta urodziła sie siłami natury. I to teoretycznie nawet szybko poszło, bo prawdziwe bóle zaczęły się o 1, a 4.15 było po wszystkim. Po obu porodach mleko miałam natychmiast. I jeśli będę kiedykolwiek rodzić trzecie zapłacę każdą sumę za cesarkę. I nie zamierzam się z tego tłumaczyć. Opisywać porodu sn też nie będę. Zamknęłam rozdział. Ale uważam, że mam prawo decydować jak chcę urodzić moje dziecko. Odpowiedz Link
kristin4 Re: Troszke prasy, tym razem o cesarkach, polecam 10.10.08, 22:52 Ja tez rodziłam przez cc i jestem zadowolona. Cięceie ze wskazań nie dyskutowalam dla mnie najwazniejsze było jak najmniejsze ryzyko dla małej. Tak zdecydował lekarz prowadzący a ja sie zgodziłam. W dodatku miałam znieczulenie ogólne (nie można było inaczej)i nad tym ubolewam bo moje słoneczko zobaczyłam dopiero po dwóch godzinach. To były najdłuższe godz. w moim życiu. Ale ogólnie bardzo szybko się pozbierałam a p/bólowe wziełam tylko raz. Z karmieniem też nie było problemu mała ssała od rzau pięknie. Odpowiedz Link
metanira Re: Troszke prasy, tym razem o cesarkach, polecam 12.10.08, 10:17 A mnie ten artykuł wkurzył. Nie zgadzam się z uogólnieniem, że "kobiety chcą mieć cc ze strachu przed bólem". Na pewno część tak ma, ale ja uważam, że większość z tych, które chcą mieć cc, chce je mieć ze strachu o dziecko, a już na pewno dotyczy to tych, które już raz rodziły sn z komplikacjami. Ja miałam ogromne "parcie" na poród sn. Po 20 godzinach skończyło się cc, bo mimo całkowitego rozwarcia Mały się nie wstawił i nie miałam bóli partych. Powiedziano mi, że następne dziecko też urodzę przez cc. Chciałabym, ale liczę się z tym, że w tym kraju nic nie jest pewne :( Podsumowując: nie mam sobie nic do zarzucenia, starałam się jak mogłam urodzić "naturalnie", nie udało się i nie ma w tym mojej winy. Personel pomagał mi jak mógł i nikt mnie o nic nie obwiniał. Teraz, z perspektywy jednego porodu na koncie, zdaję sobie lepiej sprawę z tego, jaki poród może być niebezpieczny. Ból nie ma tu nic do rzeczy, rzeczywiście był potworny, ale dało się przeżyć. To co mnie przeraża nieporównywalnie bardziej od bólu, to zagrożenie dla dziecka, że te kilka godzin może zniszczyć życie dziecka. Gdyby ktoś mi zagwarantował, że następne dziecko dziecko urodzę zdrowe, to wybrałabym poród naturalny, bez względu na ból, który przyjdzie mi znieść. Ale ponieważ nikt mi tego nie zagwarantuje, modlę się o kolejną cesarkę. Cesarki nie wspominam źle, moment podania mi znieczulenia był najcudowniejszą chwilą (poza oczywiście momentem, kiedy zobaczyłam synka), dziecko dostałam zaraz po przywiezieniu na salę i od razu też go karmiłam, a on ładnie ssał. Tylko moment "uruchamiania" był nieprzyjemny, no i trochę bolało cięcie, ale przeciwbólowe wzięłam tylko raz. Odpowiedz Link
kamila_m_g Re: Troszke prasy, tym razem o cesarkach, polecam 12.10.08, 14:54 Chciałam rodzić naturalnie bez znieczulenia do tego stopnia, że nie przeczytałam żadnego artykułu o cesarkach. Ale po dwóch dobach leżenia non stop podpięta do ktg bez możliwości wstania do łazienki, z ciągłymi skurczami które usiłowali mi cofnąć, spadkami tętna małej ucieszyłam się jak odeszły mi wody i w końcu wyjeli pesar i powiedzieli że już teraz ani nie przyspieszają, ani nie opóźniają. Właśnie tego dnia skończyłam 34tc, czyli tak jakby kolejną barierę. Ucieszyłam się,że teraz pozwolą mi chodzić, ale niestety nie. Miałam leżeć, żeby był dobry odczyt, do tego ciągłe wymioty, normalnie masakra. Więc zawołałam anastezjolożkę po znieczulenie. W między czasie małej poważnie uciekło tętno, ale na szczęście samo wróciło. Na wszelki wypadek wzieli odemnie zgodę na operację itp. Po 12h od odejścia wód małej znów uciekło tętno, akurat był u mnie lekarz, więc akcja była błyskawiczna. Szkoda tylko, że mimo znieczylenia zewnątrz oponowego dali mi też znieczulenie ogólne. W sali pooperacyjnej musiałam sama pytać o dziecko i pryszła do mnie pani neonatolog. Powiedziała, że był przyczeop błoniasty pępowiny, tego nie widać na usg, ale to powodowało, że jak mała się pchała to pępowina się zaciskała, więc cc było jedynym wyjściem. Po 12h miałam sama iść do innej sali, ale że potrafiłam wstać a potem było mi słabo to mnie przewieziono. Rano prysznic dopiero przy mężu, bo bałąm się, że zemdleję. Potem zawiózł mnie do małej, leżała sobie w inkubatorku. Sama pytałam pielęgniarki o laktator i ściąganie mleka. Bólu jakiegoś strasznego nie było, od razu starałam się chodzić. Według mnie najgorsze w cesarce było to, że trochę mi zajęło żeby poustawiać sobie w głowie, że już nie jestem w ciąży, zabrakło tego jednego ważnego momentu... Odpowiedz Link
edzia.79 Re: Troszke prasy, tym razem o cesarkach, polecam 12.10.08, 23:27 jak czytam wasz opowoesci wlos jezy mi sie na glowie i stwierdzam ze jestem stworzona do porodow sn. Kubusia rodzilam z zzo,porod mialam wywolywany,trwal juz okolo 7-9 godz przed podaniem znieczulenia. nie bylo tragicznie,naprawde bolalo ze dwie godziny. samego parcia wogole nie czulam-rewelacja. Olenke tez zamierzalam rodzic ze znieczuleniem,jednak gdy przyjechalam do szpitala po 6 godz boli w domu (naprawde zaczelo bolec dopiero w samochodzie) okazalo sie ze mam juz 6 cm i nie oplaca sie podawac zzo. urodzilam po niecalych 2 godz od wejscia do szpitala. mimo ze porod bez znieczulenia byl duzo bardziej bolesny uwazam ze oplacalo sie nie wydawac 700 zl. po porodzie czulam sie duzo lepiej niz po urodzeniu Kubusia,zaraz wstalam a po 2 dniach mimo naciecia moglam kucac. rodzilam w zwyklym,szarym szpitalu ale polozne byly cudowne chociaz nieoplacone. wiem ze porody moga byc rozne,moja kolezanka mimo ze wydaje sie silniejsza psychicznie ode mnie,swoje porody sn wspomina jako koszmar. dlatego ciesze sie ze tak latwo mi poszlo. dzieci wiecej nie planuje a wspomnienia mam cudowne. Odpowiedz Link
kamila_m_g Edzia 13.10.08, 09:42 Ja też myślałam, że będzie szybko, łatwo i przyjemnie, bo moja mama i siostra tak miała, ale niestety wyszło inaczej. Zobaczymy jak będzie następnym razem choć szczerze mówiąc nie chce mi się wierzyć, że uda sie bez pessaru itp. Podobno za drugim razem jest 50% szans, że też się skończy cc. Odpowiedz Link
edzia.79 Re:kamila 13.10.08, 16:57 ja po pierwszym porodzie bylam pelna obaw czy nastepny tez bedzie w miare latwy dlatego teraz tak oddycham z ulga. dzieci wiecej nie planuje i ciesz sie ze mam super wspomnienia (drugiego porodu wogole sie nie balam). pocieszjace jest tylko to ze kazdy porod tak samo jak dziecko jest inny,moze twoj tez bedzie szybki,latwy i przyjemny?? Odpowiedz Link
kamila_m_g Re:kamila 14.10.08, 15:46 Ja nie uważam, że było źle. Do skurczy zdążyłam się przyzwyczaić przez pół ciąży ;) I nie rozumiem chęci cc na życzenie. Dobrze, że jest jak jest taka konieczność, ale bez przesady. To tak jakby każda chciała rodzić w szpitalu klinicznym, a potem gdyby ktoś musiał z powodów medycznych to by nie było dla niego miejsca. Odpowiedz Link