kamamama2
15.10.08, 13:37
Wczoraj Rozalka, która czuła się już lepiej 0 15 dostała strasznej
gorączki 40,9
pobiegłam do przychodni. Naszej pani doktor już nie było, reszta w
tej przychodni to %^&^&*(* przerabiałam to po przeprowadzce szukając
pediatry dla Ruperta).
Poczekalnia pusta. W rejestracji dowiaduję się, że nie ma numerków,
no ale zaraz zapytają, może przyjmie.
No to siedzę i czekam z 2 dzieci. Po 20 minutach pani doktor
skończyła kawkę i przyszła.
Zbadała, obejrzała wyniki laryngologa, moczu i resztę, coś tam
nagryzdała w karcie, dała eurespal i kazała przyjść jutro, więc niby
ok, ale wiecie co mi powiedziała podczs badania - co pani tak trzyma
to dziecko jakby go coś bolało, proszę się z nią nie pieścić.
No rzeczywiście, to że się przewrac z goraczki, to nic...
Gorączka spadłą dopiero dziś rano, cała noc ponad 39, nic nie
pomagało.
Oby dziś było lepiej.
Nienawidzę takich lekarzy, jak nie lubi swojej pracy, to niech
sprzedaje warzywa. A pacjentowi, takiemu małemu też, nalezy się
szacunek.